1 sierpnia 2011

poezja

Ponczillo
Ponczillo

Jeden z wielu. Zapamiętany

Kolejny w spisie z ulicy listopadowej
na drewnianym poddaszu dużej kamienicy

leżąc nieruchomo na tapczanie przyznał,
że pije denaturat
a na pytania odpowie za niego kolega
też alkoholik
tyle że różowiutki
nie wiedziałem, że „denaturczycy” mają skórę koloru szarego
a w mieszkaniu pełnym niedojedzonego żarcia
pustych butelek
fizjologicznego smrodu i przenikliwego zapaszku dętki
może być tak mało much
pewnie nie lubią wysterylizowanego alkoholem powietrza

na pewno był nieogolony i posikany
ale nie pamiętam w jakim stanie pozostał jego wystający język

dane spisałem z odnalezionego po około pół godzinie
dowodu osobistego

imiona rodziców: Kazimierz Stanisława
kolor oczu: niebieskie

jakieś dwa lata po spisie
widywałem faceta na mieście
chodził powolnym, kowbojskim krokiem
zawsze sam
wtedy jeszcze żył i właśnie tym mnie zaskakiwał.

gabrysia cabaj
1 sierpnia 2011 o 13:33

specjalnie loguję się, żeby dać punkt i komentarz, że świetny kawał wiersza, świetny

zgłoś

Ponczillo
1 sierpnia 2011 o 13:47

Witam Gabrysiu. Dziękuję

zgłoś

gabrysia cabaj
2 sierpnia 2011 o 08:29

jak masz na imię, Ponczillo? - może i ja po prostu, po imieniu:)

zgłoś

Ponczillo
2 sierpnia 2011 o 08:41

Łukasz :))

zgłoś

gabrysia cabaj
2 sierpnia 2011 o 08:42

fajnie:)

zgłoś

Ponczillo
2 sierpnia 2011 o 08:46

fajnie :))

zgłoś

Wanda Szczypiorska
1 sierpnia 2011 o 15:23

To jak została zamknięta ostatnim wersem tworzy z tej relacji utwór poetycki. Ten człowiek będzie zapamiętany, bo wiersz jest doskonały.

zgłoś

Ponczillo
1 sierpnia 2011 o 15:44

Dziękuje Pani Wando. To autentyczna historia, ten alkoholik szczególnie utkwił mi w pamięci, szkoda chłopa..

zgłoś

Wanda Szczypiorska
1 sierpnia 2011 o 16:16

Jest zastanawiające, czy on wybrał swój los, czy los go wybrał. Ich.

zgłoś

Ponczillo
2 sierpnia 2011 o 08:27

Nie mam pojęcia Pani Wando

zgłoś

Arwena
1 sierpnia 2011 o 16:20

bardzo dobry wiesz

zgłoś

Istar
1 sierpnia 2011 o 16:23

bardzo dobry WIERSZ :)

zgłoś

Szel
1 sierpnia 2011 o 16:23

nastepny swietny wiersz Ponczillo :)) zastanowily mnie te muchy...przeciez na takiej melinie powinno ich byc bez liku?

zgłoś

Ponczillo
2 sierpnia 2011 o 08:30

na stole walały się okruchy chleba, niedojedzone kanapki, puszka po pasztecie ale much nie stwierdziłem. Bardzo mnie to zastanowiło

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
1 sierpnia 2011 o 16:40

kiedy przydarzy ci się pobujać/pogubić w obłokach, zajrzyj do rachmistrza Ponczillo - on cię skutecznie sprowadzi na twardy/surowy grunt - taka dykteryjka na marginesie ;) smutna historia, ale wykonanie (szczerze mówiąc) nie porwało mnie. to bardziej sucha relacja, niż wiersz. zabrakło mi poetyckich odniesień, jakiegoś refleksyjnego drenażu, wejścia problemowi/zjawisku pod skórę - końcowa konkluzja, to dla mnie mimo wszystko za mało. pozdrawiam i do następnego :)

zgłoś

Wanda Szczypiorska
1 sierpnia 2011 o 19:17

Tylko nie 'poetyckie odniesienia' , nie w takim temacie.

zgłoś

Ponczillo
2 sierpnia 2011 o 08:36

właśnie o taką suchą relacje chodziło Kasiu. Celowo nie upiększałem, bo cholernie mnie zasmuciła sytuacja życiowa tego Pana. Wyglądał jak śmierć, byłem niemal pewny że nie pożyje zbyt długo a mimo to kilka lat po spisie często widziałem go idącego chodnikiem. pozdrowionka Kasiu

zgłoś

Wieśniak M
1 sierpnia 2011 o 16:43

Moja babka mawiała że bóg zabiera dobrych ludzi. Złym daje dłużej szanse. Wtręt może bez sensu, ale jakoś po lekturze wiersza mi się nasunął. Pozdrawiam:)

zgłoś

Miladora
1 sierpnia 2011 o 16:47

Prozatorska opowieść. Mnie odpowiada, Ponczillo. :) Takie otarcie się o inne życie czasem może dać sporo do myślenia. Aha - "był nieogolony/był jego" - te "były" wpadają na siebie, zmień jedno. ;) Dobrego wieczoru. :)

zgłoś

gabrysia cabaj
2 sierpnia 2011 o 08:34

'imiona rodziców: Kazimierz Stanisława kolor oczu: niebieskie' - kiedy czytam te dwa krótkie wersy, wyje we mnie dusza

zgłoś

Ponczillo
2 sierpnia 2011 o 08:45

Pewnie, miał rodziców, nie wiem czy jeszcze żyli, czy go kochali czy był dla nich utrapieniem przez większość życia. Gdyby jego życie obrało inny tor być może byłby przystojnym facetem o niebieskich oczach. kto to może wiedzieć?

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
2 sierpnia 2011 o 09:03

Każdy ma swój czas że tak powiem. Piękny wiersz:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się