Kolejny w spisie z ulicy listopadowej
na drewnianym poddaszu dużej kamienicy
leżąc nieruchomo na tapczanie przyznał,
że pije denaturat
a na pytania odpowie za niego kolega
też alkoholik
tyle że różowiutki
nie wiedziałem, że „denaturczycy” mają skórę koloru szarego
a w mieszkaniu pełnym niedojedzonego żarcia
pustych butelek
fizjologicznego smrodu i przenikliwego zapaszku dętki
może być tak mało much
pewnie nie lubią wysterylizowanego alkoholem powietrza
na pewno był nieogolony i posikany
ale nie pamiętam w jakim stanie pozostał jego wystający język
dane spisałem z odnalezionego po około pół godzinie
dowodu osobistego
imiona rodziców: Kazimierz Stanisława
kolor oczu: niebieskie
jakieś dwa lata po spisie
widywałem faceta na mieście
chodził powolnym, kowbojskim krokiem
zawsze sam
wtedy jeszcze żył i właśnie tym mnie zaskakiwał.
specjalnie loguję się, żeby dać punkt i komentarz, że świetny kawał wiersza, świetny
report
Witam Gabrysiu. Dziękuję
report
jak masz na imię, Ponczillo? - może i ja po prostu, po imieniu:)
report
Łukasz :))
report
fajnie:)
report
fajnie :))
report
To jak została zamknięta ostatnim wersem tworzy z tej relacji utwór poetycki. Ten człowiek będzie zapamiętany, bo wiersz jest doskonały.
report
Dziękuje Pani Wando. To autentyczna historia, ten alkoholik szczególnie utkwił mi w pamięci, szkoda chłopa..
report
Jest zastanawiające, czy on wybrał swój los, czy los go wybrał. Ich.
report
Nie mam pojęcia Pani Wando
report
bardzo dobry wiesz
report
bardzo dobry WIERSZ :)
report
nastepny swietny wiersz Ponczillo :)) zastanowily mnie te muchy...przeciez na takiej melinie powinno ich byc bez liku?
report
na stole walały się okruchy chleba, niedojedzone kanapki, puszka po pasztecie ale much nie stwierdziłem. Bardzo mnie to zastanowiło
report
kiedy przydarzy ci się pobujać/pogubić w obłokach, zajrzyj do rachmistrza Ponczillo - on cię skutecznie sprowadzi na twardy/surowy grunt - taka dykteryjka na marginesie ;) smutna historia, ale wykonanie (szczerze mówiąc) nie porwało mnie. to bardziej sucha relacja, niż wiersz. zabrakło mi poetyckich odniesień, jakiegoś refleksyjnego drenażu, wejścia problemowi/zjawisku pod skórę - końcowa konkluzja, to dla mnie mimo wszystko za mało. pozdrawiam i do następnego :)
report
Tylko nie 'poetyckie odniesienia' , nie w takim temacie.
report
właśnie o taką suchą relacje chodziło Kasiu. Celowo nie upiększałem, bo cholernie mnie zasmuciła sytuacja życiowa tego Pana. Wyglądał jak śmierć, byłem niemal pewny że nie pożyje zbyt długo a mimo to kilka lat po spisie często widziałem go idącego chodnikiem. pozdrowionka Kasiu
report
Moja babka mawiała że bóg zabiera dobrych ludzi. Złym daje dłużej szanse. Wtręt może bez sensu, ale jakoś po lekturze wiersza mi się nasunął. Pozdrawiam:)
report
Prozatorska opowieść. Mnie odpowiada, Ponczillo. :) Takie otarcie się o inne życie czasem może dać sporo do myślenia. Aha - "był nieogolony/był jego" - te "były" wpadają na siebie, zmień jedno. ;) Dobrego wieczoru. :)
report
'imiona rodziców: Kazimierz Stanisława kolor oczu: niebieskie' - kiedy czytam te dwa krótkie wersy, wyje we mnie dusza
report
Pewnie, miał rodziców, nie wiem czy jeszcze żyli, czy go kochali czy był dla nich utrapieniem przez większość życia. Gdyby jego życie obrało inny tor być może byłby przystojnym facetem o niebieskich oczach. kto to może wiedzieć?
report
Każdy ma swój czas że tak powiem. Piękny wiersz:)
report