Mam kilka karmników wokół domu, a na drzewach wieszam kulki tłuszczowe. Pokarm kupuję w hurtowej ilości. Tak, codziennie jestem po drugiej stronie okna :)
Są dwie szkoły, dokarmiamy i nie. Ciepła i długa jesień spowodowała że karmię dopiero od grudnia. Ale zrobiło się gwarno wokół, wróbelki rządzą. Tylko patrzeć jak zaczną ćwierkać gromadnie, radośnie wieszcząc wiosnę, kiedy słońce już coraz wyżej. Same naturalnie zredukują liczbę odwiedzin karmników. Latem i jesienią zlatywały się do pojemników z wodą zupełnie rzadkie gatunki. Ta woda była być może jedyna w promieniu wielu km, gdyż wyschły strumienie i strumyczki. To przemawia za tym, że trzeba pomagać rozsądnie, w zależności od aury. To cała przyjemność z mojej strony. Pozdrawiam Aniu serdecznie. :)
Znowu o mnie ?
zgłoś
:)
zgłoś
bardzo pasuje...ten człowiek i ptaki...
zgłoś
cieszę się, Haniu :)
zgłoś
druga strona okna to zawsze kusząca inspiracja :)
zgłoś
jak druga strona lustra :) pozdrawiam, smokjerzy, miło Cię znów zobaczyć
zgłoś
Łatwo przerobić na haiku :) Podpinam swoje o podobnej tematyce. Dobrego dnia!
zgłoś
o kurczę, a ja miałam nadzieję, że to już jest haiku :) dzięki za podpinkę :)
zgłoś
Pewnie karmi ptaki, które jedzą z jego dłoni. Tak mi się skojarzyło. Dla mnie cieplutko :))
zgłoś
cieszę się, że tak zobaczyłaś :)
zgłoś
jaki tam stary..
zgłoś
racja
zgłoś
młodzi nie wychodzą wcześnie, żeby karmić ptaki :)
zgłoś
o ile w ogóle. Pozdrawiam, LadyC :)
zgłoś
Mam kilka karmników wokół domu, a na drzewach wieszam kulki tłuszczowe. Pokarm kupuję w hurtowej ilości. Tak, codziennie jestem po drugiej stronie okna :)
zgłoś
dobrze w ciemności, która mnie ogarnęła w ostatnich dniach, usłyszeć, że są takie miejsca i tacy ludzie z sercem. Bardzo Ci dziękuję, Kochana
zgłoś
Są dwie szkoły, dokarmiamy i nie. Ciepła i długa jesień spowodowała że karmię dopiero od grudnia. Ale zrobiło się gwarno wokół, wróbelki rządzą. Tylko patrzeć jak zaczną ćwierkać gromadnie, radośnie wieszcząc wiosnę, kiedy słońce już coraz wyżej. Same naturalnie zredukują liczbę odwiedzin karmników. Latem i jesienią zlatywały się do pojemników z wodą zupełnie rzadkie gatunki. Ta woda była być może jedyna w promieniu wielu km, gdyż wyschły strumienie i strumyczki. To przemawia za tym, że trzeba pomagać rozsądnie, w zależności od aury. To cała przyjemność z mojej strony. Pozdrawiam Aniu serdecznie. :)
zgłoś
i ja Ciebie :) dziękuję
zgłoś