15 października 2011

poezja

Miladora
Miladora

samochciejka

zasiałem smoki a zebrałem pchły
powiedział ktoś tam kiedyś
może nawet ten co papkę upichcił
niestrawną do dzisiaj
 
choć pewnie ściągnął
bo zwykł był kłamać jak najęty
zresztą – zabieg znany
od wieków na wieki 
 
poczucie winy to dziwka
idzie z każdym
lecz w łóżku jest do niczego
więc nadużywam
dieu me pardonnerac'est son métier
 
i szukam cytatu
 
aut bibat aut abeat
albo
quod scripsi scripsi
 
słowa słowa słowa
też nie moje
a oni tam zboże sieją
 
zanim kursywy braknie
 
zapragnę żeby moja czaszka
była równie godna szacunku
jak czaszka Yoryka
 
została

Istar
15 października 2011 o 17:20

ależ się dzieje Mi, dzieje! what I have written, I have written :*

zgłoś

Miladora
15 października 2011 o 17:35

Ano... tak mi się zachciało dialogu z innymi jeszcze - może nie będą się kłócić jak Wiesek. :)))))

zgłoś

Istar
15 października 2011 o 17:45

nie wiem co wiesek, wiem że ja nie :)

zgłoś

Miladora
15 października 2011 o 17:56

Dialogu z twórcami cytatów - w części nieżyjącymi, więc nie mogą się kłócić. :)))))

zgłoś

ike
15 października 2011 o 17:28

błąd w tytule? u Ciebie, Mi ? chyba: smokochciejka?; reasumpcja : jasne, że : abeat :) hey

zgłoś

Miladora
15 października 2011 o 17:33

Smokochciejki już były i dostałam po głowie za plecenie bzdur, Wieseczku. :))) To teraz plotę inne. ;) Naprawdę "abeat"? ;)))

zgłoś

ike
15 października 2011 o 17:36

ij, te grube paluchy, nie, miało być l'abbate :), Mi :)

zgłoś

Miladora
15 października 2011 o 17:40

Ty i l'abbe? :))))) Chyba że mi dasz rozgrzeszenie. ;)

zgłoś

ike
15 października 2011 o 17:59

zapomniałem l'abate, ale to tyle co l'abbé :)

zgłoś

Slawrys
15 października 2011 o 17:42

kłamstwo jest różne; jest jeszcze intryga szyta grubymi nićmi; a czasem wyszydza i niszczy jednostkę by udowodnić światu co potrafią bestie; nie wiem, trochę żart twój wiersz, mi zadał inne skojarzenia

zgłoś

Miladora
15 października 2011 o 17:48

Tu nie ma żadnej teorii spiskowej, Sławku. ;) Pobawiłam się w oddanie pewnych odczuć za pomocą słów innych ludzi, bo byłam ciekawa, czy można ułożyć wiersz z samych niemal cytatów. Taka samochciejka i tyle. ;))) Buziak. :)

zgłoś

Slawrys
15 października 2011 o 17:50

wiem, mi się z czymś skojarzyło; słowa sprzed kilkudziesięciu lat; to nie twoja wina; czasem tak jest

zgłoś

Miladora
15 października 2011 o 17:58

Wiem. Niekiedy jakieś słowa otwierają zupełnie niespodziewane okienko. ;) Też to mam, Sławku. ;)

zgłoś

SzalonaJulka
15 października 2011 o 18:15

Zawsze marzyłam, że jak będę miała psa, to nazwę go Yorik. Niestety ma na imię ma Edward i nie chce inaczej. Niemniej to mój ulubiony motyw, podobnie kocham Kantatę. Resztę jeszcze przeżuwam. Buziak

zgłoś

Miladora
15 października 2011 o 18:34

Dokładne przeżuwanie ułatwia trawienie. :))) Ale samochciejki to nie jest aż taki orzech do zgryzienia - samo się zachciało, więc można potraktować jak samosiejkę - z przymrużeniem oka. ;) Buziek, Szalonka. :)

zgłoś

28brrr10
15 października 2011 o 18:45

z wielkimi dialogujesz, wiec chyba się napiję aby dłuzej tu zostać:)

zgłoś

Miladora
15 października 2011 o 23:13

Też wolałabym się napić z autorem tej sentencji. :))) Miło Cię widzieć, Br. :) Dobrego dnia jutro. :)

zgłoś

Małgorzata Krupińska-Nowicka
15 października 2011 o 19:01

Zasiałaś wiersz z cudzych słów i zbierasz owoce...:))) Nikt nie ma Ci tego za złe, nawet autorzy słów nie zgłaszają swoich roszczeń... Miladoro, no cóż, sama chciałaś...:)))

zgłoś

Miladora
15 października 2011 o 23:15

Lepsze owoce, niż cięgi. :))) Dziękuję za udział, Małgorzatko. :) Dobrego... :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się