13 października 2011

poezja

Miladora
Miladora

villa cracoviensis

w Krakowie jesień już szeleści
chmurami liści w ciepłych paltach
dłońmi w kieszeniach stukiem butów
 
zrywa do lotu rój gołębi
odbity słońcem w chłodnych dachach
jesieni kostkę starych bruków
 
milknące nuty dawnych pieśni
zasnuwa cieniem drzew na plantach
wiatrem wywiewa skądś z zaułków
 
w Krakowie jesień już przemyka
w cichych podeszwach sukiennika
rysuje miasta szkic w ołówku


 
 
Dla Leszka56 za czarnobiałą
zabawę ze zdjęciami. ;)

Emma B.
13 października 2011 o 01:03

o Krakowie można i można

zgłoś

Miladora
13 października 2011 o 01:27

Ano można i można, Basieńko. ;))) Buziaki, Krakowianko. :)

zgłoś

Ania Ostrowska
13 października 2011 o 07:00

ech, ten Kraków zaczarowany :) chyba w końcu przyjadę, żeby to sprawdzić :) Pozdrawiam, Miladoro

zgłoś

Miladora
13 października 2011 o 11:07

Nie miałabym nic przeciwko temu, Aniu. ;))) Przyjeżdżaj. :*)

zgłoś

Ania Ostrowska
13 października 2011 o 11:34

Przyjadę, słowo :)

zgłoś

Miladora
13 października 2011 o 11:37

Wystarczy uprzedzić, kiedy, i podam Ci namiary na siebie, Aniu. ;) Szalonka z końcem listopada będzie miała recital - przesunięto jej termin. :) Zawiadomimy Trumle na czas. :)

zgłoś

Ania Ostrowska
13 października 2011 o 11:43

dziękuję :) umowa stoi, na Szalonkę :)

zgłoś

28brrr10
13 października 2011 o 08:15

chmury liści w ciepłych paltach.....wspaniale opisujesz jesienny Kraków:)

zgłoś

Miladora
13 października 2011 o 11:09

Dziękuję, Br. ;) Powinnam chyba reklamówki pisać jakieś dla turystów. :)))

zgłoś

budleja
13 października 2011 o 09:03

ależ Milu, potrafisz rozpoetycznić się o jesieni, z przyjemnością przeczytałam

zgłoś

Miladora
13 października 2011 o 11:10

A ja z przyjemnością witam Cię w Krakowie, Kwiatku. :))) :*)

zgłoś

Slawrys
13 października 2011 o 09:18

kilka razy w życiu przytrafiło mi się być w Krakowie, wiem że ma napewno swoje mroczniejsze cienie, jednak dla mnie będzie taki piękny jak opisałaś :)

zgłoś

Miladora
13 października 2011 o 11:12

Może znowu kiedyś zawitasz, Sławku? ;) I pójdziemy pod rękę przez Planty do jakiejś kafejki? :*)))

zgłoś

Slawrys
13 października 2011 o 11:22

ach miłe wspomnienia, ale ten czas szybki, tyle lat temu chodziłem plantami i spacery starym miastem, niby standart ale się pamięta całe życie :)) pewnie wybrać by się póki chodzę samodzielnie :)) zobaczymy

zgłoś

Miladora
13 października 2011 o 11:32

Zapraszam, nocleg zapewniam, butelkę wina też. :))) A spacer pod rękę masz jak w banku. ;) Nawet staroświeckiego walca Ci zagram, Sławku. :)))

zgłoś

Slawrys
13 października 2011 o 11:53

aż tak nie muszę:))) wystarczy dzień, mam 150 km, może na sobotę jeszcze resztki jesieni słonecznej zaliczyć w Krakowie :)

zgłoś

Miladora
13 października 2011 o 11:58

Co Ty - po butelce wina nie odeślę Cię do domu, żebyś nie zabłądził. :)))

zgłoś

Istar
13 października 2011 o 11:45

Kraków noszę w sercu od lat :) piękna nutka dla Leszka, Miluniu :)

zgłoś

Miladora
13 października 2011 o 11:54

Pewnego dnia się doczekam, że zawitasz ze swoimi Dziewczynami, Iskierko. ;))) :*)

zgłoś

Arwena
13 października 2011 o 23:58

poczekaj....poczekaj, idę sprawdzić pociągi ;)))))))

zgłoś

Miladora
14 października 2011 o 01:04

Wsiądź do pociągu byle jakiego, ale z kamykiem w kieszeni. :))))

zgłoś

ike
13 października 2011 o 11:53

ale z tymi gołębiami to porządek ostateczny trzeba zrobić, Endlösung, miasto ma być bezpieczne :) hej

zgłoś

Miladora
13 października 2011 o 11:56

Nie ma mowy, Wieseczku. :))) Gołębie to folklor lokalny i na gołębiach Kraków zbudowany. :)))

zgłoś

ike
13 października 2011 o 11:59

myślałem że na smokach :( nie ma kresu rozczarowań :(

zgłoś

Miladora
13 października 2011 o 12:02

Na smokach też, ale to gołębie chciałeś wybić, a nie smoki, więc zaprotestowałam z miejsca. :))) Smoki są pod ochroną i tak. :)))

zgłoś

ike
13 października 2011 o 15:57

a teraz dopiero zrozumiałem istotę i pojąłem podstępna naturę : wszystkich zatruć miazmatem rymowanek -powtarzanek, dla niepoznaki nazywanych- villanellami; ha !

zgłoś

Bazyliszek
13 października 2011 o 16:10

znow mi sie marzy hotel "U Floriana" na Czerwonym Pradku:))))

zgłoś

Miladora
13 października 2011 o 23:51

A skąd wiesz, Bazylek, może kiedyś znowu będziesz? ;) Ja sobie wtedy rezerwuję randkę na Kazimierzu. :)))

zgłoś

bosonoga - Gabriela Bartnicka
13 października 2011 o 20:23

Kocham Kraków i jego gołębie :-) Przeczytałam i zobaczyłam! Buziak!

zgłoś

Miladora
13 października 2011 o 23:52

No, Boseńka - jakiś zlot trzeba by było zrobić. Buziak :*)))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się