tryptyk rodziny łuszczaków

z cienkich gałązek zwisamy grzbietem w dół


*
ubieramy się tak samo
nie jesteśmy towarzyscy
jakby okres lęgowy trwał bez końca
jednak koledzy rozpoznają mnie
po czarnej czapce którą się różnię
z przyzwyczajania

**
czyż nie dobija koni
jest łatwy w utrzymaniu
i nie zatraca radosnego świergotu
nawet w niewoli
nie tańczy do upadłego

***
z wierności monochromatyczni
codziennie celebrujemy karnawał w binche
z odrzuconą mechanicznie pomarańczą

Istar
22 lipca 2011 o 21:23

bo tak

zgłoś

Wieśniak M
22 lipca 2011 o 21:26

czyż wypada inaczej? ;)

zgłoś

Szel
22 lipca 2011 o 23:08

leca gile, a stoi ich tyle! czyz nie bije dzwon i nie wisi on ?:)

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
22 lipca 2011 o 23:20

Gilles lecą w członka. Nam wisi, powiewa i szel(eści). Dziękuję, Szel! Czyż ma jedną nóżkę bardziej; wszak wróblowaty jest też WieśkoM. Bonie na miejscu, Istar - ptaki siadają na gzymsach.

zgłoś

Szel
22 lipca 2011 o 23:37

jestes prze...ewsko inteligentny...nie nadazam za toba:(cholera es i u mi sie przypomnial:)))koncowki nie zalapalam..ale mam czas...

zgłoś

Szel
22 lipca 2011 o 23:47

rowiazalam ta.... krzyzowke...bo wiedzialam ze musisz tu gdzies byc (taka inteligencja nie mogla sie zatracic w poetyckim niebycie)chociaz juz dawno nie mam fotki tej krotkiejnozki:(

zgłoś

Istar
22 lipca 2011 o 23:53

szel, no powiedz, a szlag Cię czasami nie trafia jak macasz, wyraźnie już coś jest, a tu JarJab zawija kitę i ucieka? na mnie jego wiersze działają jak defibrillator, chociaż często zdarza mi się błądzić i podążać w stronę światła ;))

zgłoś

Szel
23 lipca 2011 o 00:02

no nie wiem Istar...ale Zawieja ma z 18-cie kilometrow...ale to jedyna droga by zswiergotal w tym wawozie:)

zgłoś

Istar
23 lipca 2011 o 00:19

słuchaj szel, bo nie zasnę /a już muszę/ - masz coś na ostatnią? wkurzają mnie te mechaniczne pomarańcze

zgłoś

issa
23 lipca 2011 o 00:31

"z wierności monochromatyczni" / dąsy na pląs / na metce cena strachu / a zorba z nimi tańcował ;) Dobrego, JJ.

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
23 lipca 2011 o 00:53

Trzeba krzepko trzymać poręcz przy projekcji Clockwork Orange. Zorba nie pies - pies nie przeżył pięknej katastrofy; bez nitrogliceryny serce mu pękło.

zgłoś

issa
23 lipca 2011 o 01:09

Ech, JJ. Dziwne, bo Clokwork... oglądałam znowu nie tak dawno temu i nadal nie byłam impregnowana, choć na wiele filmów reaguję inaczej niż kiedyś. A do Zorby poszłam teraz i na chwilę przepadłam w książce:) Serce? Nie martwiłabym się o jego śmierci. "— Każdy ból, szefie — rzekł, jakby się tłumacząc — rozdziera mi serce na dwoje, ale ono, zdruzgotane i poranione, goi się od razu i nie ma śladu po ranie". Cichaj, issa - fuknęła sama do siebie i znikła z tryptyku:)

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
23 lipca 2011 o 01:14

W Binche odrzucona pomarańcza jest obrazą - w Issie jest obrazem.

zgłoś

issa
23 lipca 2011 o 01:24

Heh, nie warto odrzucać pomarańczy. Obraz w Issie. Chyba dam wiersz o patrzeniu. Lubię go.

zgłoś

Miladora
23 lipca 2011 o 13:31

Dobre odniesienia, JJ. I zmuszają do przemyśleń. Miłej soboty. :)

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
23 lipca 2011 o 22:38

Miłej niedzieli, Mil.

zgłoś

Michał
23 lipca 2011 o 22:34

tryptyk bardzo, proszę JJ - Łuszczaki trzymajcie się mocno;)

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
23 lipca 2011 o 22:39

Jak "chińcyki"!

zgłoś

Michał
23 lipca 2011 o 22:41

murem?;)

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
23 lipca 2011 o 22:53

Weselem się. Wyspiańskiego.

zgłoś

Michał
23 lipca 2011 o 23:00

no "czymś" trzeba, smutno wokół jednakowąż;)

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
23 lipca 2011 o 23:03

Jeżeli wąż, to jesteśmy w raju.

zgłoś

Michał
23 lipca 2011 o 23:07

"Jesteś w raju. Gdzie spokojny słyszysz krwi i myśli rytm. Jestem w raju. Jestem w raju. Żaden tłum nie dotarł nigdy na mój szczyt" (...)

zgłoś

Magdala
24 lipca 2011 o 14:03

"różnię się z przyzwyczajenia" - :D zachwyciło, sprowokowało do czytania pozostałych. taki metafizyczny kupidynowy strzał. pozdrawiam. :))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się