24 czerwca 2011

poezja

Wieśniak M
Wieśniak M

co z tym kotem

wrócił nad ranem
leżał przed drzwiami
i nawet nie miauknął
rozerwane ucho wyglądało fatalnie
pozlepiana krwawo sierść z grudami
zeschłego błota sprawiała że w pierwszej
chwili pomyślałem że to pomyłka

zanim się rozkleiłem zaniosłem go do domu

wieczorem wytłukłem pierwszą szybę
na razie u sołtysa

Kasiaballou vel Taki Tytoń
24 czerwca 2011 o 18:43

* nie miauknął ;) i co to/kto to "sołtysai"? ;))

zgłoś

Wieśniak M
24 czerwca 2011 o 18:46

nie zdążyłem poprawić:)) Dziękuję Kasiu :))))

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
24 czerwca 2011 o 18:50

bo rwę do Twoich wierszy lotem kabekaaka ;))) fajny, wiesz kojarzy mi się z bezdomnością i ludzką znieczulicą.

zgłoś

Szel
24 czerwca 2011 o 18:51

ejze Wiesniaku! a po co go chuc gnala do saltysa kotki?:)))))

zgłoś

Wieśniak M
24 czerwca 2011 o 18:53

to jest jak ze shrekiem i cebulą ;)

zgłoś

Szel
24 czerwca 2011 o 18:58

nie poznalam jeszcze szreka:)ale dlaczego zemsciles sie na sotysie?

zgłoś

Wieśniak M
24 czerwca 2011 o 19:00

:))))), no właśnie;)

zgłoś

Szel
24 czerwca 2011 o 20:25

:))))))))))))) przypomniala mi sie dykteryjka w zwiazku z moim kotem Gerwazym...ale jej tu nie przytocze...bo dosc piepszna i w rezultacie to ja wyszlam na glupka:)))

zgłoś

Wieśniak M
24 czerwca 2011 o 20:31

Cholera nie znam......może dasz się jednak namówić?:)

zgłoś

Szel
24 czerwca 2011 o 20:34

nieee bo sie caly portal bedzie ze mnie smial:(

zgłoś

Wieśniak M
24 czerwca 2011 o 20:35

To może choć na priv?, obiecuję że nie napytluję;)

zgłoś

Wieśniak M
24 czerwca 2011 o 18:52

hmmmm, zaszyfrowałem pewną analogię , jak widzę zbyt mocno;))). Podpowiedż w tytule:)))

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
24 czerwca 2011 o 18:54

nie podpowiadaj! ilu czytelników, tyle inter i to jest właśnie zona i to jest piękne :)

zgłoś

Wieśniak M
24 czerwca 2011 o 18:55

Ok :))))))

zgłoś

lajana
24 czerwca 2011 o 19:18

Potraktowałam dosłownie, ze Szreka mam zaległości, nie strawiłam, ale tu się zanim rozkleję, to mi adrenalina skoczyła! Pozdrawiam.

zgłoś

Wieśniak M
24 czerwca 2011 o 20:10

to też dobrze:)))), dziękuję za poczytanie :)

zgłoś

Florian Konrad
24 czerwca 2011 o 19:21

Przejmujące, choć teraz koty chyba nie mają rui :) O co tak walczył kocur??? Bo chyba nie z konkurentem?? Co do wiersza- 2 ostatnie wersy - kompletnie bez związku, radzę wywalić.

zgłoś

Wieśniak M
24 czerwca 2011 o 20:14

hmmm, wtedy z mojej perspektywy wiersz nie miałby sensu panie....no właśnie:), sorry, ale właśnie zdałem sobie sprawę że nie wiem jak pan ma na imię? Dziękuję za czytanie i pozdrawiam:))

zgłoś

issa
24 czerwca 2011 o 20:16

Heh, lubię nieraz Twoje teksty. Jednak wydaje się, że ten idzie na łatwiznę: wersyfikuje żywcem kota i jego pana. I to mi jakoś tak, ekhm, niekoniecznie wygląda. Dobrego, Wieśniak.

zgłoś

Wieśniak M
24 czerwca 2011 o 20:23

rozumiem isso.:)) dziękuję za wizytę i opinię. Chciałbym wierzyć że jeszcze wrócisz i może?:)))), jeszcze raz dzięki i dobrego:)

zgłoś

issa
24 czerwca 2011 o 20:41

Miałam w dzieciństwie kocicę. Mieszkałam w tamtych czasach w kamienicy z bardzo wysokimi piętrami. Kocica zjechała z trzeciego. Tylko pazury zazgrzytały w uwerturze do parteru. I wprawdzie kosztowało ją to trzy miesiące paraliżu, ale po nich żyła długo, zdrowołapnie i szczęśliwie. Na jeże-mustangi, chyba jestem jej za to wdzięczna;) P.s. Jasneżetak. Wrócę. Jak to rzeki - mało która wysycha na jakieś zawsze:)

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
24 czerwca 2011 o 20:19

Zagoi się jak na psie:) Swoją drogą szkoda kotka:)

zgłoś

Wieśniak M
24 czerwca 2011 o 20:20

ma kilka żyć;)

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
24 czerwca 2011 o 20:26

???

zgłoś

Wieśniak M
24 czerwca 2011 o 20:29

no wiesz 7 albo 9 podobno:)))

zgłoś

gabrysia cabaj
24 czerwca 2011 o 20:25

mój kot po takiej eskapadzie stracił jaja bezpowrotnie.

zgłoś

Wieśniak M
24 czerwca 2011 o 20:29

biedny kotek:(

zgłoś

gabrysia cabaj
24 czerwca 2011 o 20:32

rany po widłach i topiony w gnojówce, a to prawie pers

zgłoś

Wieśniak M
24 czerwca 2011 o 20:34

czym zawinił? -kura?, jajka?

zgłoś

gabrysia cabaj
24 czerwca 2011 o 20:38

był pies na baby i łowny, a sąsiedzi wolą psy i gołębie

zgłoś

Wieśniak M
24 czerwca 2011 o 20:49

Kot był psem na baby- fajne :))

zgłoś

kamyczek (Chinita)
24 czerwca 2011 o 20:34

oj, biedny :)

zgłoś

Wieśniak M
24 czerwca 2011 o 20:37

:)))

zgłoś

Jerzy Woliński
24 czerwca 2011 o 20:41

wyszło : kto mieczem wojuje; ważne , że trafił pod strzechę Gabrysi współczuję.

zgłoś

gabrysia cabaj
24 czerwca 2011 o 20:46

Oskar ma się od lat bardzo dobrze - lubi rudziki i nornice; no i znaczy swój teren wartkim strumieniem:)

zgłoś

janusz pyzinski
24 czerwca 2011 o 20:43

sołtys pobił kota? - za co?

zgłoś

Wieśniak M
24 czerwca 2011 o 20:48

peel dopiero szuka odpowiedzi ;)

zgłoś

poezjoholiczka
24 czerwca 2011 o 21:46

Jestem na tak! :) ( nie łączyć z faktem, ze lubię koty ;)

zgłoś

Wieśniak M
26 czerwca 2011 o 16:34

ok.:))))

zgłoś

oczy jak pustynia
25 czerwca 2011 o 08:06

co z tym sołtysem?;-)

zgłoś

Wieśniak M
25 czerwca 2011 o 13:59

sołtys ma się dobrze, na razie ignoruje peela:)

zgłoś

Magdala
26 czerwca 2011 o 20:17

a co z tym kotem? ;D ;*

zgłoś

Wieśniak M
26 czerwca 2011 o 20:52

przy trzeciej chałupie nikt nie będzie pamiętał o kocie:)))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się