Trzeba żyć. Nie masz wyboru.
Wrosłeś już w tę Ziemię.
Niejedna burza horrorów
położy się cieniem
na Twój wymuszony byt.
Na Twoje wzrastanie.
Wielki Wschód i szkocki ryt
rozpoczęły taniec.
Wrosłeś jednak mocno w Ziemię.
Nikt Cię nie przesadzi!
Zdrowe Cię wydało plemię.
Nie możesz Go zdradzić.
Światło ciągle Ciebie karmi.
Rośniesz w stronę Nieba.
Nie potrafią Ciebie zmamić.
Potrafisz się nie bać!
Trzeba żyć. Nie masz wyboru -
nawet w trudnym czasie.
Na resztkach z pańskiego stołu
także przeżyć da się.
Tyś tu dębem, orlim gniazdem!
Nie kłaniasz się burzom.
Oni tutaj są przejazdem.
Niepogody wróżą.
Trzeba żyć. Ufać tej Ziemi.
Nikt Cię z niej nie ruszy!
Trzymasz się mocno korzeni
i masz piękno w duszy.
Starą pieśnią gra korona
o dawnych Polanach.
Obcy Ciebie nie przekona.
Nie zdoła Cię złamać.
Trzeba żyć i chronić młode
delikatne pędy,
by polską miały urodę
rozświetlone dęby.
Rozumiem patriotyzm. W mojej rodzinie było dwóch powstańców warszawskich; jeden zaginął na Starówce, a jego sędziwa siostra mawia do dziś, że wydaje się jej, że jednak którejś niedzieli jak gdyby nigdy nic brat zapuka, stanie w drzwiach i siądzie przy stole: przecież obiad w niedzielę jest po to, żeby gromadził rodzinę. Znam taki rodzaj miłości. Ale i tak, mimo najlepszej woli rozumienia, nie umiem uwierzyć, że dąb jest piękny wtedy, kiedy ma na korze wyrżnięte serce, a w nim "made in Poland". A na każdym konarze biało-czerwona flaga, bo inaczej drzewo się nie liczy? Przepraszam. Ale czasami to Twoje patrzenie niemal na wszystko przez pryzmat polityki wydaje mi się upiorne. Dobrego.
zgłoś