( robertowi)
codzienność jak nawiedzona gosposia
zaciera ślady
przesłania wschody i zachody
niweluje zapach
rzadko pozwala uciec przez skrzypiącą furtkę
za którą tamten dzień błyszczy w słońcu
nie wiem
czy tak jasny bo piękny
czy jedyny na tle chmurnego nieba
jabłko
które ukradłeś dla mnie
to magdalenka
słodko-kwaśna
cierpko- gorzka
a czerwony sweter
to ciepło całego świata
i zapowiedź chłodnych nocy
nie myśl, że napisałam w kilka minut. odgrzebałam w głowie nie wiem , dlaczego uchylone drzwi wydały mi się męską wersją wydarzeń, wtedy mój wierszyk pasowałby, jak nic, ale chyba mam do czynienia z damskim punktem widzenia. Zmyliłaś mnie tymi tekstami. Jakoś tak męsko w nich
zgłoś
i ostro
zgłoś
dzięki, gosposię zostawiam, ale "moja" i "twój" znika. masz rację. czego ja tego nie widziałam?
zgłoś
dla mnie koniecznie gosposia!:)
zgłoś
pozdrawiam również
zgłoś
Jak najbardziej - gosposia, ale "tamto" przy jabłku, niekoniecznie... :)
zgłoś
:)))
zgłoś
Trafne określenie z tą nawiedzoną gosposią :)
zgłoś
dziękuję! czytałam konia -dobre
zgłoś
głowę bym dał, że magdalenka była od cioci leonii..
zgłoś