sześćdziesięciosiedmioletnia kobieta podaje rosół umierającemu na raka krtani mężczyźnie
przebite słowa
wiotkie dłonie
zaćmione oczy
odgrywają scenę balkonową
odkładaną na ostatnią godzinę
...o...ry ……sół ……...anie
sześćdziesięciosiedmioletnia kobieta podaje rosół umierającemu na raka krtani mężczyźnie
przebite słowa
wiotkie dłonie
zaćmione oczy
odgrywają scenę balkonową
odkładaną na ostatnią godzinę
...o...ry ……sół ……...anie
kolory dziś nie służą zwątpieniu..
zgłoś
Próbuję rozgryźć te twoje komentarze, ale jakoś za mało inteligentna się sobie wydaję
zgłoś
ja nawet nie próbuję; a to dla zdrowotności..
zgłoś
to jeszcze jeden wierszyk Ci przyślę zamiast gadać
zgłoś
trudno siem mówi..
zgłoś