ALL WORKS Poetry (13)
About me Friends (1)

6 december 2012

poetry

utleniona
utleniona

( codzienność...)

( robertowi)

codzienność jak nawiedzona gosposia
zaciera ślady
przesłania wschody i zachody
niweluje zapach
rzadko  pozwala uciec przez skrzypiącą furtkę
za którą tamten dzień błyszczy w słońcu

nie wiem
czy tak jasny bo piękny
czy jedyny na tle chmurnego nieba

jabłko
które ukradłeś dla mnie
to  magdalenka
słodko-kwaśna
cierpko- gorzka

a czerwony sweter
to ciepło całego świata
i zapowiedź  chłodnych nocy

utleniona
6 december 2012 at 21:21

nie myśl, że napisałam w kilka minut. odgrzebałam w głowie nie wiem , dlaczego uchylone drzwi wydały mi się męską wersją wydarzeń, wtedy mój wierszyk pasowałby, jak nic, ale chyba mam do czynienia z damskim punktem widzenia. Zmyliłaś mnie tymi tekstami. Jakoś tak męsko w nich

report

utleniona
6 december 2012 at 21:29

i ostro

report

utleniona
6 december 2012 at 22:18

dzięki, gosposię zostawiam, ale "moja" i "twój" znika. masz rację. czego ja tego nie widziałam?

report

zuzanna809
7 december 2012 at 21:16

dla mnie koniecznie gosposia!:)

report

RENATA
6 june 2013 at 23:36

pozdrawiam również

report

ratienka
9 june 2013 at 22:47

Jak najbardziej - gosposia, ale "tamto" przy jabłku, niekoniecznie... :)

report

utleniona
10 june 2013 at 08:55

:)))

report

Trafne określenie z tą nawiedzoną gosposią :)

report

utleniona
27 june 2013 at 12:33

dziękuję! czytałam konia -dobre

report

alt art
5 september 2013 at 15:51

głowę bym dał, że magdalenka była od cioci leonii..

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register