29 października 2011

poezja

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

A konie w nas idą

wtedy ciągnęliśmy mały wóz piaszczystą starą drogą
byliśmy zdecydowani a naszym stopom obutym
w ognistą młodość i siłę niestraszne były zimy zawiane
i płonące spocone lata niestraszne wojny cudze powodzie
wichry susze śmierć która nie tknęła nikogo z bliskich
swoją chromą lodowatą kosą

więc może tam należało zadawać pytania o sens
pytania czy właśnie wtedy w tej drodze za którą wiadukt
prowadził do reszty świata będziemy właściwie?
ale nie! otóż nie! bo chodziło o wybór proszę ciebie
o ten moment założenia wędzidła o zwózkę siana

chodź ze mną mój koniu będziemy w milczeniu iść
nie po to wyruszyłem w drogę żeby z niej zawracać
nie po to idę w zaprzęgu by w drugą stronę szarpać
ale tego nie można zrozumieć ot tak obligatoryjnie od uzdy
proces pojmowania bywa zaskakujący nas i uciążliwy

to wychodzenie z lęku wychodzenie z przepaści
spod ściany deszczu tego niewłaściwego miejsca
które jednak nie mogło być żadnym innym miejscem
a tutaj to nie jakaś przystań tylko stajnia stajenka

mój miły już wieczór się zbliża spójrz na ten mrok
za oknem jutro niestrudzony dzień jutro od nowa
nasza leśna i kręta

.

Wieśniak M
29 października 2011 o 08:41

pięknie Gabrysiu:)). Strach przychodzi z wiekiem.świat się z wiekiem kurczy.....

zgłoś

gabrysia cabaj
29 października 2011 o 09:49

dziękuję, Wiesiu:)

zgłoś

Istar
29 października 2011 o 09:48

ślicznie, naprawdę coś

zgłoś

gabrysia cabaj
29 października 2011 o 09:50

nie miało być ślicznie, ale choć trochę mądrze, Marzenko:))

zgłoś

issa
29 października 2011 o 10:03

Rozumiem ten tekst o tyle, o ile może go pojąć dzieciak dużego miasta, któremu kury wydawały się gatunkiem kosmity i ktoś, kto z chrześcijaństwem ma o tyle związek, o ile ma go kultura śródziemnomorska. Czyli w uniwersalności strachów i dojrzewania. Fragment: "a naszym stopom obutym w ognistą młodość i siłę" wolałabym jednak w innej postaci. Przede wszystkim, dlatego że brzmi nieprecyzyjnie. Czy te stopy były bose? Dla mnie to byłaby ważniejsza info, od jakiejś wszędobylskiej metafory. Po drugie, dlatego że nieco groteskowo /co tu wydaje się chyba zbędne?/ Niby można iść tropem (np.) "w pięty im poszło", ale jest też parę innych, zabawniejszych, choćby "całą młodość mieli w stopach/w bucie, a gdzie indziej coś innego" czy jakoś itede. Może warto rozważać zmianę? Dobrego.

zgłoś

28brrr10
29 października 2011 o 10:25

w zaprzęgu,dzień za dniem..........przygnębiające, jakby narowistość młodości,pragnień w zaciasne homonto ubrana...............:):)

zgłoś

gabrysia cabaj
29 października 2011 o 11:22

nie jest tak źle, brrr - gdyby miało być zawsze szczęśliwie, wyglądalibyśmy jak uśmiechnięte prosięta:))

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
29 października 2011 o 10:39

Co za wyznanie ! co za romantyzm! O WIELKA:) I co za POEZJA! Cóż mogę więcej:)

zgłoś

gabrysia cabaj
29 października 2011 o 11:23

nie krzycz na mnie An, bo powiem, spier...:)))) papier:)**

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
29 października 2011 o 12:05

To jest okrzyk zachwytu - nie krzyk :) nu, nu:)

zgłoś

gabrysia cabaj
29 października 2011 o 12:08

O Wielka:) jakoś mi zaświdrowało w uszach, An :))) aż głowę schowałam w ramiona:(

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
29 października 2011 o 13:53

Wiesz Gabrysiu - jestem jak dziecko (hihi) i nie wstydzę się mówić głośno tego co czuję. Jestem pewna że nie tylko ja zachwycam się Twoim pisaniem, ale na pewno jestem jedną z tych które nie wstydzą się tego powiedzieć głośno. Jedno mnie dziwi --czasami się kimś zachwycę i to napiszę a ten ktoś zamiast podziękować (chociaż w duchu) to się tego wstydzi czy coś. Co to życie z nami robi?

zgłoś

gabrysia cabaj
29 października 2011 o 17:12

jest różnica zachwycić się kimś, lub tekstem, An - ja zachwycając się tekstem czytam go i czytam, a potem siedzi mi w głowie i siedzi i to jest to:)

zgłoś

gabrysia cabaj
29 października 2011 o 11:21

issa - jakie to ma znaczenie, czy obute stopy są bose, czy nie? są obute i już! 'w pięty im poszło' bardzo dobry trop:) tekst był napisany w lutym tego roku, odleżał się i wczoraj kazał, po kosmetyce niewielkiej, odnaleźć się (myślałam, że nie będzie łatwo w kartonie z drukami, ale leżał dosłownie pod ręką, jakby czekał na znak, który odbiorę) dzięki, że zaglądasz - też miłego Ci:)*

zgłoś

issa
29 października 2011 o 11:47

:) "jakie to ma znaczenie, czy obute stopy są bose, czy nie? są obute i już!". Nie wiem, Gabriela. Rozumiem, rzecz jasna, co chcesz powiedzieć. Ale ponieważ jestem pewna, że sama nie będę miała odwagi wyjść dziś po Twoim komencie bez butów na ulicę, żeby to sprawdzić, tylko jednak je włożę, to co tu koment może? Nic.

zgłoś

sisey
29 października 2011 o 11:32

Przyszedłem i czytam i aż mi obrok strzela spod zębów. Wciąga, chociaż są miejsca i mocne i słabsze.

zgłoś

gabrysia cabaj
29 października 2011 o 12:01

po wielokrotnym czytaniu wygładzi się, sisey`u, bo u mnie tak jest, że nie chcę szokować w pierwszym.*

zgłoś

Szel
29 października 2011 o 13:38

:*

zgłoś

gabrysia cabaj
29 października 2011 o 17:14

Szel ;)**

zgłoś

Jarosław Trześniewski
29 października 2011 o 17:26

Jak w końcówce "Nocy i dni" ... Pięknie.

zgłoś

gabrysia cabaj
29 października 2011 o 17:29

taka ze mnie barbara, Jarku:)*

zgłoś

ezo**
29 października 2011 o 19:45

Przeczytałam z przyjemnością :) Pozdrawiam

zgłoś

gabrysia cabaj
29 października 2011 o 20:17

kiedyś myślałam, że trzeba pisać o rzeczach wielkich i niezwykłych, ezo**, ale natury się nie dało oszukać, więc piszę o rzeczach prostych - również miłego wieczoru:)

zgłoś

ezo**
29 października 2011 o 20:20

rzeczy wielkie rzadko dzieją się w życiu, a wierszom nadają patosu - dlatego tak jest dobrze :) do miłego...

zgłoś

gabrysia cabaj
29 października 2011 o 20:22

:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się