|
| gabrysia cabaj |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (317) Dziennik (100) Fotografia (24)
Pocztówka poetycka (6) O autorze Znajomi (62) | |
Wreszcie wybrałam się do Empiku, bo stale obiecywałam sobie, że kiedyś się wybiorę, ale to 'kiedyś' zawsze odsuwałam na jakiś inny czas, bo to, bo tamto...No i jestem, patrzę na półki pełne książek, otwieram torebkę, a tam śmierdzi, jakby jakaś mysz zdechła, czy co. Wyjmuję okulary i szybko zamykam torebkę, żeby ten fetor się nie wydostał, i szukam tego, po co tu, a jeszcze nie wiem, bo nie rozumem się kieruję, ale intuicją – jej łatwiej wierzyć.
Tu nie, tam nie, tego też nie – zdejmuję okulary, zakładam okulary, znów zdejmuję – jest!
Wiersze wszystkie. Wszystkie wiersze Miłosza. Cały Miłosz. Calusieńki. Od stóp do głowy.
Idziesz, Gabrysiu, jakbyś szła po świetle, środkiem Galerii, jak nigdy (chodzenie środkiem jest dla drobnych ludzi). Więc idziesz po świetle, środkiem, i masz na twarzy uśmiech, jak to bywa wtedy, gdy już wszystko zrobione i wiesz, że zdążyłaś..
No to idę tym środkiem Galerii Kociewskiej: podłogi świecą, sufity świecą, witryny świecą. Moje oczy świecą. Niosę tego całego Miłosza, każdą z jego stron, a ludzie gapią się na mnie jak na zakochaną. A ja się czuję jakby było Boże Narodzenie i Dzień Niepodległości, do tego urodziny, imieniny i w dodatku Wielkanoc. Dlatego cała świecę..
.
NO to ja też tak kiedyś szłam szczęśliwa, ino inną książkę trzymałam:) pozdrawiam :)
zgłoś
Edzia pewnie:)))
zgłoś
nosz, Hania, dzisiaj śpię z Miłoszem:))
zgłoś
Gabrysiu pewnie sny będą Miłoszowe:)
zgłoś
A skąd Ty to Wiedziałeś Wiesiu?jasnowidz jakiś ;)
zgłoś
pewnie sny będą miłosne, Hania, bo ja kocham mądrych facetów;p
zgłoś
:)
zgłoś
a ja Szymborską :)
zgłoś
hahaha:)))- wybacz ale widzę tę scenę, i przypomina mi wiele moich, kiedy euforia ogarniał postać i prostowała ścieżki, a droga do domu choćmszczęśliwa dłużyła się w nieskończoność:)))
zgłoś
ostatni raz tak się czułam z Norwidem, Wiesiu, a dzisiaj zwolniłam się z gotowania obiadu:))
zgłoś
Ja zafundowałem taki stan żonie za pomocą zebranej Osieckiej:))))
zgłoś
to znaczy, zrobiłeś żonie bardzo dobrze;p
zgłoś
aż u mnie widno:)
zgłoś
tak? Aśćka - ale moje to światło odbite:))
zgłoś
hm, raczej światło udzielone, wszak radość się udziela:) no może nie jak ziewanie, ale:) pozdrawiam i radość podzielam, złapałam tak ostatnio gdzieś Dostojewskiego:)
zgłoś
Ja tam wolę Ciebie od Miłosza Gabrysiu, ale przedwczoraj taką minę miałam jak kupowałam "Morfinę" Twardocha, bo nareszcie sobie zakupiłam:)
zgłoś
przyznam rację Małgosi. Też Wolę Garysię Cabaj od Miłosza:))
zgłoś
allle mi słodzisz, Małgosiu - dobrego wieczoru:*
zgłoś
i Ty, Brutusie, przeciw?:)))
zgłoś
nie przeciw a za :))))
zgłoś
w tej kwestii to i ja zabiorę głos. też wolę :)
zgłoś
"Ocalony, bo z nim wieczne i boskie zdziwienie" - tak rozpoczyna, tymi słowami Miłosza, Julia Hartwig swoją przedmowę do tej 1406-stronicowej księgi - a ja wyznaczam sobie cel, Marzenko, bo zimy się boję:*
zgłoś
http://www.youtube.com/watch?v=daPlLu3UNtg ja też, ja też :*
zgłoś
Za Miłoszem to ja nie przepadam:) Ale ponoć eseje miał dobre tyle, że nie czytałam:)
zgłoś
Ja do Miłosza w ogóle jak pies do jeża. Do trzydziestego ósmego roku dźwiedziożycia. "Dolinę Issy" zaczynałam i porzucałam kilkanaście razy przez kilkanaście lat. Aż przyszedł na nią sprzyjający czas :) I w ślad za tym na całą resztę.
zgłoś
p.s. Mam w gawrze książkę, o której mówisz, Gabriela. Myślę, że to wart forsy zakup. Fajnie, kiedy można do niej zajrzeć :) Jest sezamowa. Zresztą, biografia wyd. Znak, w tej samej oprawie, też warta czytania. Kupiłam obydwie i czytałam jednocześnie - to były jedyne dwie książki z celulozy, jakie przetargałam w plecaku za granicę - niezłe kamienie - na dłużej kiedyśtam. Pozostałe to były pedeefy.)
zgłoś
jak pies do jeża, mówisz issa, no to uparty pies:)
zgłoś
ona kosztowała tylko tyle, ile duża Soplica - 65,40pln - Soplicę w czterech to się z godzinę czyta:))
zgłoś
hahah. , yhm:) to niechże nam będzie soundtrack z odrobiną wzniosłości do tego dziennika. o, ten: https://www.youtube.com/watch?v=9EU8UXtu-4k
zgłoś
Też się podobnie do niego zabierałam. Pierwsza była właśnie Dolina Issy i się podobała, więc przeczytałam bez odkładania bo miała klimat ale jego wiersze nie zachwycaly i mało co utkwiło w głowie. Znajomi jednak twierdzą, że Miłosz to przede wszystkim eseje, niestety tych nie przeczytałam jeszcze choć zamierzam. A biografie wydawane przez Znak lubię bardzo, tyle że tej Miłosza nie mam ale za to do Szymborskiej wciąż wracam:) Podobnie jak Ty do Miłosza Agnieszko z Doliny Issy zabierałam się do Prousta. Zdjęłam najpierw w Stronę Swana z półki i potem ze trzy razy odkładałam ją z powrotem, ale pewnej zimy coś zaskoczyło i przeleciałam przez wszystkie tomiszcza w poszukiwania straconego czasu. Z pierwotnego braku zaczarowania wczytując się w te jego pół stronicowe zdania przyszło oczarowanie jego opowieściami, filozofią życia, wnikliwą obserwacją różnych ludzkich charakterów i zachowań tak szczegółowo opisanych... Widać wszystko ma swój czas...
zgłoś
Yhm, M. i E. :) Tak. Czas obrany z całej tej skonwencjonalizowanej przemocy może znacznie więcej ofiarować. Wiesz / wiecie, z przerażonego Ameryką Miłosza, z esejów z jednoczącym je nagłówkiem "Widzenia nad Zatoką San Francisco", pochodzi między innymi taki fragment:
zgłoś
"Jak wtedy, gdy na stole rozkładamy papiery (...): zaraz niepokój liści poruszanych wiatrem, lot ptaków, brzęk owadów, jednym słowem niewspółmierność pomiędzy otwartą przestrzenią i operacjami umysłu wygania nas stamtąd, zmusza do zamknięcia się w czterech ścianach, w których nasze zajęcie jakby nabierało wagi i godności. Kokony, jaskinie, izby, drzwi, zagrody, ukryte legowiska, te podziemne galerie, dokąd zapuszczał się człowiek Cro-Magnonu ryzykując spotkanie z jaskiniową hieną, żeby tam, w najdalszym, najgłębszym kącie, rysować w świetle kaganka magiczne zwierzęta: tam tylko jego dzieło olbrzymiało, stamtąd tylko mogło rządzić losami żywych zwierząt na powierzchni ziemi. Teraz usiłuję chronić te stronice, ale moja humanistyczna gorliwość jest osłabiona przez góry i ocean, przez te liczne momenty, kiedy patrzyłem na bezmierność z uczuciem podobnym do mdłości, a wiatr pustoszył moje małe gospodarstwo nadziei i zamiarów".
zgłoś
Ech! Piękny fragment Agnieszko z Doliny Issy czuję podobnie z pojedynczymi wybuchami ku światu pełnemu zagadek.... Takie zamykanie się w czterech ścianach, gdy nasze zajęcia nabierają wagi i godności przede wszystkim wycisza, co w całym tym zgiełku pewnie daje możliwość głębszego obcowania z samym sobą, wsłuchania się w siebie i lepszego poznania kosmosu osobnika ,który mieszka w naszym wnętrzu, i nie jest wcale mniejszą zagadką jak to wszystko zza okna. Tak sobie jednak dalej myślę, że to zamknięcie przed niczym nas nie chroni i czy można w ogóle o nim mówić skoro umysł zazwyczaj nie mieści się w jego ramach. Jeśli umysł otwarty to pewnie każde zamknięcie jest pozorne, jeśli zamknięty to każdorazowe otwarcie drzwi na świat nie jest nawet ich uchyleniem.... .
zgłoś
a nieidźwiedź właśnie wyprał brudne pieniądze :d znaczy, w kieszeni takiego zapłakanego płaszcza z tafty prosto z zimnej wody znalazłam sześćdziesiąt groszy do mnożeniasię. to ja się cieszę, że się mógł ten fragment zadomowić się u Ciebie, M. :) tak sobie pomyślałam właśnie, że mu może będzie po drodze do Twoich Domów.
zgłoś
Niech się mnożą:) :) Ech! A propos parania a raczej umoczenia brudnych pieniędzy przypomniała mi się inna historyjka głęboko osadzona w małżeńskich realiach.. Mój domowy Niedźwiedź zamiast w banku składał kiedyś pieniądze pod wannę oczywiście w tajemnicy przede mną narzekając przy tym bezustannie na dziury w budżecie. Kiedyś podczas kąpieli rura pękła i zalało łazienkę, a wraz z wodą z zakamarków zaczęła wypływać forsa bijąc po oczach wielkością nominału. -Mówię do niego tak półżartem pół serio, ale z Ciebie skrucz- bandyta, a on do mnie, że to ja jestem bandytką bo rozwaliłam sejf i to bez strzelaniny. Do dziś jednak jak czasem narzekam na brak forsy koleżanka mówi : "idź się wykąp":) Ale wracając do Miłosza. Tuż przed jego śmiercią czytałam wywiad z nim w Polityce, w którym jednym z fundamentalnych pytań było to o miłość... Opowiedział historię, która najpierw zdziwiła a potem wrosła we mnie, że do dziś widzę scenkę jego spotkania z tajemniczą dziewczyną, którą ujrzał, gdy chyba wysiadał z metra. Niestety znikła w tłumie, a on nosił w sobie jej obraz w przekonaniu, że rozminął się z czymś tak autentycznym.
zgłoś
też z raz byłem w empiku ;)) , może więcej
zgłoś
i też miałeś torebkę ze zdechłą myszą? mua:)
zgłoś
torbę zabieram wszędzie - no są w niej jajka, aallee żeby tam mysz ??? zdechła ??? ... może z raz mię się zdażyło heheh (mniej niż bytności w empiku - z raz heheh, więcej nie pamiętam)
zgłoś
heh, kocham ten wiersz:) http://www.youtube.com/watch?v=0NKWZHMn1i8 , trochę mnie wychowywał:) Mieszkałam z nim kilka ładnych lat:) to znaczy , on sobie pomieszkiwał na ścianie w moim pokoju, i robił swoje, a ja swoje, zupełnie bez świadomości , że to jest wiersz Miłosza;d o losie;d miło było to sobie przypomnieć:) to to to ;d ;)
zgłoś
Jeden jedyny z dwóch , który znam na pamięć.;d Inne znam tyle o ile, a częściej o ile:) o losie;d
zgłoś
:) http://www.youtube.com/watch?v=-RrQnulB7Kk
zgłoś
p.s. http://www.staff.amu.edu.pl/~schmidt/milosz1.html
zgłoś
:) ano, a wydrukuję i zawieszę, przeca było z nim dobrze;)
zgłoś
Yhm :d
zgłoś
widziałem we śnie miłosza w kaloszach/ bez fajki i parasola/ jak zbiera wiersze wiersze i chowa do wora/ rozglądając się przy tym czy nikt go nie obserwuje/ mierzy ciężar w dłoni/ zastyga w bezruchu, smakuje/ brwi przymyka- nic nie przesadzone/ potem ciągnie wór w swoją stronę/ przez korytarz klatkę schodową podwórze/ ucieka wzrokiem przed ciekawy stróżem/ wsiada do taksówki każe jechać przed siebie/ ociera pot z czoła w ruch puszcza grzebień/ wyciąga woluminy okulary i teraz/ bezgłośnie literuje poruszając wargami:/ Dzieła Wszystkie, Cabaj Gabryjela/
zgłoś
:D
zgłoś
nadmienię jeszcze że już mistrz z Czarnolasu, w profetycznej dwudziestej pieśni przewidział nadejście owych "kamiennych tablic". Proszę tylko zwrócić uwagę na fragment odnoszący się do jego lotnego następcy: "miłosz a leć kiedy czas po temu..":)))
zgłoś
Podpinam Ci fotkę z miejsca, gdzie na ścianach są słowa Miłoszowe :)
zgłoś
Gabrysiu, nadźwigałaś się Gabrysiu - pokaźna książka :)))
zgłoś
:)
zgłoś
:)
zgłoś
jakże niewiele potrzeba:)
zgłoś
Pozdrawiam:)
zgłoś
Jaro - chciałam tylko poznać człowieka przez jego wiersze, alle: "człowiek jest czymś obszerniejszym niż poeta" - też ślę pozdrowienia>>>>>>:*
zgłoś