24 lutego 2011

poezja

John Preston
John Preston

karmię psy kiełbasą

 
rzucam klejnoty hołocie pod nogi
niech się wieprze zagryzą
oczy wydrapią sobie
zostawiam perłę
przyciskam wskazującym palcem
liczę uderzenia serca
o płuca
wyrzucają urywane oddechy
mogą zdradzić pozycję
więc krok w tył bez namysłu
byle zniknąć przed stadem
rozproszyć w powietrzu
gęstym jak ślina
ma dziś smak kawioru
i szampana
*w kopalni diamentów
 złoto to śmieć
 

Towarzysz ze strefy Ciszy
24 lutego 2011 o 10:24

alez Waszmoc w tym tekscie nietypowy kamuflaz przywdziel... przyszedl, strzelil, zniknal, nikt nie widzial, ofiary sa ;)

zgłoś

Withkacy
24 lutego 2011 o 11:04

Bardzo na tak!

zgłoś

Florian Konrad
24 lutego 2011 o 11:28

jak dla mnie- rewleka

zgłoś

Carlos Bajoceros
24 lutego 2011 o 11:42

Polecam wrzucać teksty do Worda, żeby poprawił błędy ortograficzne jeżeli już autor nie ma czasu na zajrzenie do słownika. Sama treść nie lepsza od formy; ja bym się nie zaprzyjaźnił z kimś, kto pisze z taką pogardą dla świata.

zgłoś

P
24 lutego 2011 o 11:55

może autorowi chodzi o to aby, zaprzy(e)ć się jaźni..

zgłoś

Szel
24 lutego 2011 o 14:38

swietny unik Jhon :)

zgłoś

SHADOW
24 lutego 2011 o 22:46

Bardzo dobrze, napisany.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się