18 sierpnia 2011

poezja

RENATA
RENATA

akt nienawiści

Spadłeś z piedestału dawno temu
gdy stanąłeś w drzwiach mówiąc
przepraszam odchodzę
i poszedłeś na inną ulicę do pani Bożenki

Tato pamiętam twoje bajki
szorstki policzek bezpieczeństwo
i obietnice ze starych fotografii
pamiętam płacz mamy zamęt prochy
szpital pożar serca bez wiary
żebranie o cud

Teraz łapiesz mnie na starą milość
że głodny  chleba i uczuć
chcesz przytulać
tylko że ja nie znam pana
dowidzenia

Ponczillo
18 sierpnia 2011 o 15:24

przykre ale spróbuj wybaczyć, nie zapomnieć

zgłoś

Darek i Mania
18 sierpnia 2011 o 16:08

łatwo powiedzieć trudniej wykonać -różnie to w życiu bywa :)

zgłoś

dodatek111
18 sierpnia 2011 o 16:46

trudne...wiersz porusza

zgłoś

gabrysia cabaj
18 sierpnia 2011 o 17:44

porusza...akt nienawiści zmienić na akt zemsty - jest słodszy

zgłoś

Wieśniak M
18 sierpnia 2011 o 17:54

wszystkie akty zamienić na akt wybaczenia....choć to trudne, tylko on wyzwoli.....

zgłoś

Istar
18 sierpnia 2011 o 18:34

trudne...wybaczenie, nie przychodzi kiedy kochasz

zgłoś

Wieśniak M
18 sierpnia 2011 o 18:37

wybaczyć komuś, to jak wybaczyć sobie. swój lęk, nienawiść, odrazę.....

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
18 sierpnia 2011 o 20:11

Wieśniak wie co mówi..Jestem za. Zrozumiemy gdy sami popełnimy podobne błędy, a może to tylko doświadczenia?

zgłoś

Natali
18 sierpnia 2011 o 20:20

szkoda czasu na nienawiść i zemstę - życie takie krótkie - Wieś dobra rada :)

zgłoś

RENATA
19 sierpnia 2011 o 10:57

witam drogich czytelników zaznaczę tylko że peelka to nie ja [na pdst artykułu z gazety ]aLE W TAKIEJ SYTUACJI ciężko wybaczyć ..gdy ojciec po latach znajduje córkę i żada od niej miłości kasy dletego że jest tylko ojcem albo az ojcem .tylkoze wtedy gdy odszedł matka nigdy się nie pozbierała dwa razy truła sie żebrała o jego miłość depresje prochy corka przez to przechodzila wiec czemu potem miałaby przebaczyć ..dla takich nie ma przebaczenia niech sobie zyje ale dla mnie umarł zresztą są różni ludzie i różne sytuacje i okoliczności gdy można wybaczyć lub nie ..w zasadzie jest nawet tak że ktoś mowi wybaczam a w głębi serca nosi urazę ..dlatego niezbadane są wyroki boskie i nasze serca

zgłoś

Temat dla mnie szczególnie bliski i..., chciałem napisać - bolesny - ale na ból już jestem za stary... Jestem bękartem przygarniętym i adoptowanym przez pewnych ludzi. Swojego biologicznego ojca, dawnego aktywistę PZPR z Susza, spotkałem raz w życiu, jesienią 1993 roku, kiedy miałem trzydzieści lat. Byłem go tak ciekawy, że używając swoich możliwości związanych z pracą w biurze poselskim KPN, ustaliłem jego adres. pojechałem do Susza, ale go nie spotkałem, po powrocie do Olsztyna napisałem list... Zjawił się... Maksymalnie przestraszony... Wypiliśmy półtora litra wódki, wspominać nie było co, ale było dużo jego łez, szlochów... Chciał ode mnie jednego, żebym się od niego odpieprzył, więcej go nie ruszał... No bo jego zona to wie, ale jego dzieci, szóstka, nic nie wiedzą w temacie, byłby to dla nich szok... Wyjechał... Więcej się do niego nie odezwałem. Nie mam czasu o tym myśleć... Wiem jedno, że gdyby moim biologicznym rodzicom udało się, byłbym kimś innym, niż jestem teraz, gniłbym w ekspowiatowym Suszu, wycierał tamtejsze bruki jako bezrobotny (może dawniejszy tatuś - kacyk coś mi załatwił) chociaż teraz gniję jako eksbibliotekarz szkolny w wojewódzkim Olsztynie. Nieraz mnie tylko wkurza, że zgred, stary komuch, ma ekstra emeryturkę, dom i poustawiane bachory... Ale gdybym chciał teraz penisowi wystawić rachunek za 48 lat, to ile? Od roku, od miesiąca, od dnia? Niech idzie swoja drogą, chociaż nie odmówiłbym mu papierosa, herbaty czy aspiryny i swojego towarzystwa, ale tylko na trochę...

zgłoś

RENATA
19 sierpnia 2011 o 12:36

no widzisz i po co bylo szukać /////////?DUŻO a nawet większość adoptowanych dzieci gdy dowiaduje się chce na chama chce poznać PRAWDZIWYCH RODZICÓW przewracają swój świat do góry nogami zeby w wiekszości przypadków dowiedzieć sie ze lepiej było nie ruszać gówna ..pewnie dla mnie tym by byli jak można go szukać chcieć rozmawiać pić z nim prosić o miłość ..nie chce to niech spada ..nienawiść w tym wypadku nie musi być zemstą ..to obojetność [to ja nie chcę go znać i nie mam zamiaru prosić go o miłość ani on nie dostanie mojej

zgłoś

28brrr10
19 sierpnia 2011 o 14:31

mimo to w finale wiersza piszesz do widzenia.....nie nazwałbym tego aktem nienawiści

zgłoś

RENATA
19 sierpnia 2011 o 14:36

nienawiść nie musi od razu zabijać dowidzenia nie znam pana ;;;to samo przez się jest skruywana głęboko nienawiść [nie musisz go pchnąc 20razy nożem i krzyczeć nienawidzę .poprostu obrócić się nie znam cię

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się