11 października 2011

poezja

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Abibliofilia

Nocami przeczesuje życie szczotką z demobilu,
gdzieś za oknem mokną bezużyteczne kalendarze.
Zagubiony pomiędzy stolikiem do kawy, barkiem
a toaletą po omacku błądzę wycierając ściany
i fotografie.

Czasami nad uchem świśnie ostatnia aria kuranta,
czasami requiem. Ciemna strona księżyca zamarza
w lodówce, podobnie jak stuletnie jajka.

Jako prostak uprawiam rozpustę w skarpetach. Później,
wbrew przepisom przeciwpożarowym, palę w łóżku
skręty z kart starodruków.

Niekiedy chciałbym powiedzieć: ja już pani nie podglądam,
tylko nie mam do kogo.

Szel
11 października 2011 o 00:58

no tak, jak rozpusta to zawsze facet widzi ja w skarpetkach :))

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
13 października 2011 o 17:23

i tu poezja - mam dziś szczęście :)

zgłoś

Istar
13 października 2011 o 17:24

wpadłam za kasią, prawda? doba to za mało...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się