
Marek Gajowniczek, 29 lipca 2022
O Warszawie można różnie myśleć sobie,
bo to miasto atrakcyjnych, pięknych kobiet,
a panowie są tu wieczną walką spięci
o metodach wybrzydzania i sposobie
jak wzajemnie się przedstawiać niekorzystnie
i są w mediach nieustanie szkalowami.
Konkurencja odbiera im wszelkie chęci.
Tracą zapał do władzy ściągani.
.
A tu panie i dziewczęta kwitną latem
wielobarwnym na każdej ulicy.
Można tylko się zachwycać - nic poza tym.
Aferami są przejęci politycy.
Drugorzędny, a tym bardziej każdy znaczny
jest zajęty wciąż hejterskim pojedynkiem.
Każdy gest wydaje się dwuznacznym.
Rolą partii jest walka z mobbingiem.
.
Nie ma za to młodzież bezpartyjna
żadnych obaw krótkich szortów i bokserek.
Moda latem jest sportowa - wakacyjna!
Trzeba urok jej dostrzegać - nie aferę!
Więcej luzu i negliżu kompozycja
propozycją mobbingową być nie musi!
Cóż, gdy władza i w rewanżu opozycja
chcą swobody letniej mody zdusić.
Arsis, 28 lipca 2022
Powiedz mi, gdzie jesteś? A, gdzie ja jestem?
Jestem w miejscu zapomnienia.
W miejscu nostalgii okraszonej deszczem. I słońcem patrzącym spoza wysokich chmur…
Gdzie ja jestem? Nigdzie.
W bezkresie pustki,
królestwie wiatru.
Wśród złudzeń i widm…
I wszystko milczy
przejęte chłodem
― wiecznego oczekiwania.
Coś się przemienia.
Przychodzi. Odchodzi…
… zataja w sobie cząstkę istnienia…
Korzeń. Drzewo. Rysa na polodowcowym głazie…
Kwiaty pachną w półcieniach.
W poduszkach zwilgotniałego mchu apteczna woń zleżałych ziół…
Czyjeś
kroki.
Twoje?
Moje?
Niczyje.
Spadają echem
na równi ―
pochyłej
samotności…
… uciekają, gdzie cisza…
(Włodzimierz Zastawniak, 2022-07-28)
***
https://www.youtube.com/watch?v=ZvAWXxKvp9I
Yaro, 27 lipca 2022
ubrali w snopek słomy
podpalili żywą pochodnię
płonie słoma wraz z kłosami
co z nasienia oprawców wyrośnie
w jaki sposób spojrzy w oczy dziecka
- ojcze coś uczynił ?
płoną kościół snopki słomy
widły młotki noże pistolet
krew przesiąkła w ziemię
ból istnienia niewyobrażalny
strzały jęki dobić każdego kto żyw
cios za wspólne świętowanie
sąsiedzi jak zwierzęta
miłość wybacza nienawiść uśmierca
życie się nie kończy żyje pamięć
wybaczyć kto potrafi
żółte zdjęcia fotografii
wschodu słońca nie ujrzysz
Misiek, 25 lipca 2022
Serce posiadać niczym wykute z kamienia
dzisiaj to nie jest aż taka rzadkość wcale
zabierz swe skrzydła częściowo wyleniałe
czy nie wiesz że kropla zawsze drąży skałę
Nie bawią już mnie twoje zabawy i huczne bale
galerie pięknych rzeźb i wspaniałych obrazów
nie chcę widzieć choćby nawet twojego cienia
nie chcę nic słyszeć i zatrzymać już nie muszę
Tego kamienia pewnie całego nie skruszę
niejedna moja łza w krople rosy zamieniona
nie chcę czytać tych brudnych bohomazów
bo wszystkie są pisane z tym samym znakiem
Nie przytulę ciebie dziś i nie wezmę w ramiona
choć daleko byłaś ale przecież zawsze tak blisko
jestem teraz znów jak u zarania życia
jedynakiem
Krzysztof Bencal (Benon Punicki), 25 lipca 2022
Sami cudzy (afirmacyjny song)
Elektra nigdy nie pucowała
językiem ojcowskiego chuja. Gdy
ktoś puka do drzwi, nie każ małżonce
mówić, że cię nie ma i odbieraj
wszystkie telefony: pij to piwo,
któreś nawarzył! Złe listy będą
do ciebie przychodzić w niestosownych
porach – w dniu twych urodzin, imienin
i we wszystkie święta. Na Golgocie
Pan Bóg ciągle przekręca trzy krzyże
o 180 stopni, po czym
zamienia je przez chwilę miejscami,
jakby tasował karty. Czy uda
się komukolwiek wskazać, gdzie Chrystus
umiera? Po przyłożeniu głowy
do poduszki zasypiam od razu.
I nie mam problemów ze wstawaniem
skoro świt. Edyp nigdy nie gmerał
palcem w cipie matki. Zakochani
nie uciekną. Dopiero mój pogrzeb
powinien skłócić całą rodzinę.
sami cudzy II (song negacyjny)
u mnie milczenie droższe od złamań twojego
palca za kilkusekundowe opóźnienie
w spłacie groszówki którą pożyczył ktoś inny
nie wiadomo od kogo nie wiadomo kiedy
nie wiadomo po co powiadam „człowieczątko
bogątko i bencalątko” to mój szacunek
wobec ludzi i Boga i siebie samego
kromka chleba posmarowaną stroną spada
na podłogę telefon wylatując z ręki
obraca się szybką ku brukowi moneta
podrzucona przez pana sędziego wiruje
w powietrzu lecz na słońcu które połyka wciąż
swój promień jak haczyk nie widzę nawet jednej
ciemnej plamki Krzysztofa Bencala nie było
nigdy Krzysztofem Bencalem będzie każdy ty
zagaduj tego dziwnego mężczyznę w lustrze
a ja wyjdę z szatana i pójdę po kogoś
kto leży w trumnie ciągle myślisz „tak się stanie
i będzie dobrze” w istocie dobrze jest zawsze
Sami cudzy III lub PEGI 101 (wersja skrócona)
Dzień dobry, nazywam się Krzysiek Bencal i –
trzymając w ręce butelkę piwa oraz
papierosa – zapraszam na poezję polską...
Lebda, na następnym konkursie cię pokonam!
Mickiewicz, byłeś pizda, a nie wieszcz! Wojaczek,
twoja muza dawała dupy za
obrazami! Pozdrawiam wszystkich czytelników
z przedszkola. „Kto to mówił?”. Krzysiek Bencal. (Słychać
śmiech). Po tym oczywistym plagiacie chciałbym
powiedzieć, że ów Krzysiek Bencal jeszcze nie zdechł
i oznajmia to głośnym pierdnięciem. Cała ta
wasza poezja, gnoje, to jedynie
rozrabianie na cudzym podwórku. A
wasza śmierć będzie powrotem do domu
rodzinnego. (Nikt się na was nie skarży Bogu).
Jeśli chodzi o mnie, pisanie wierszy to
tylko nawyk wyrobiony w późnym dzieciństwie.
Tak sędziuję, podczas gdy ten, kim byłem, i ten,
kim będę, próbują zdobyć punkt bezskutecznie.
Anioły – polskie wróble – znają swoje miejsce
w popłochu.
2021-2022
Marek Gajowniczek, 25 lipca 2022
Media ludzi oszukały,
że świat dla nich jest za mały
i należy toczyć boje
o miejsce na ziemi swoje
na arenach wielu wojen,
salwą rakiet, dronów rojem
wśród pandemicznej zarazy.
Opornych brać pod rozkazy
Porządku Światowej Władzy.
Wojna ma być pełzająca.
Bezlitosna i bez końca
niszczyć, palić i rujnować
aż wyłącznie się zachowa
wąska elita światowa -
dziesięć Królestw i dwa Księstwa
dzielące owoc zwycięstwa
oraz podbite narody
znanym sobie Prawem Wody
i Prawem Kontynentalnym
niewoli w systemie zdalnym.
Uzgodniono w Rzymskim Klubie
wachlarz wojen - prób po próbie
Rozsianych po całym świecie
z wejściem w Trzecie Tysiąclecie,
gdy rządy i masonerie
nowoczesnej broni serie
przekazanej obu stronom
i najeźdźcom i obronom
jednakowo będą sprzyjać,
ćwiczyć, szkolić jak zabijać,
aż Raport kolejnych Szczytów
limitem ludzkiego bytu
zdecyduje o pokoju
i Zrównoważonym Rozwoju.
Marek Gajowniczek, 24 lipca 2022
Nie brakło Angeli
w dawnym FDJ-ocie.
Putin się weselił
przy tajnej robocie.
.
Kilka lat powielał
na długich volkslistach:
Kto do kogo strzelał
i kto jest nazista?
.
Klepał biedę kanclerz Schröder,
lecz los mu dopomógł
załatwił mu schedę
wśród władzy Gazpromu.
.
Nie ma róż bez kolca.
Czerwona Kapela
dziś Olafa Scholza
ma za przyjaciela.
.
I chociaż Nord Streamu
nie zmiękła mu rura,
ma do kłamstw animusz,
a do Polski - uraz!
Marek Gajowniczek, 24 lipca 2022
Na Podwalu gra muzyka.
Koncert mocarstw polityka
zapowiada miastu - światu:
"Kryzys mocarstw i dyktatur"
.
Wstrzymano taniec na rurze,
choć Podwale nie Przedmurze,
lecz za takie chce uchodzić
i Flance Wschodniej przewodzić.
.
Przypłynęła barka z portu
i dowiozła bez paszportów
delegację Patriotów.
Pokaz ogni jest już gotów.
.
Będą dymy, będą łuny.
Będą błyski jak Pioruny,
jeśli tłum zgodnie przyklaśnie.
O tan aplauz chodzi właśnie.
.
Świat od dawna tak nie szalał.
Teraz z dala od Podwala
zdziczał prawie całkowicie
strojąc groźne Miny w życie.
.
Na Podwalu Górka Gnojna
dotąd cicha i spokojna
w głośną zmieni się estradę.
Zapewniają: Damy radę!
.
Nie mamy chyba wyboru.
Ochotniczo lub z poboru
w zastępstwie bądźmy gotowi
blask przywrócić Woodstockowi!
.
A partyjnych Decybeli,
którzy koncertować chcieli
zdobić nad zmartwień łysiną
kwiatuszkiem - choćby Kałyną.
Marek Gajowniczek, 23 lipca 2022
Mimozami lato się kończy.
Jesień życia się nimi zaczyna.
Twarz zakrywa kapturem opończy.
Za godziną upływa godzina.
.
Starość pachnie jak czułek wstydliwie
i nie czas już żałować róż.
Odurzony wiązanek igliwiem
przysnął talent i Anioł Stróż.
.
A diagnoza zwiędłość przypomina
i ośmiesza wyniosłe pozy.
Ludzka pamięć igraszki zaczyna.
Z czasem zwija się jak mimozy.
.
Może jeszcze nie przytułek
na ulicy Końskie Zdrowie,
lecz czekają pod tytułem
literówki w każdym słowie.
.
To nie dżuma i cholera
stawiają kawę na ławę
śladem wyników Dopplera
idą czasy mniej łaskawe.
.
Pozostały we wspomnieniach sennych
o nadziei szeptane rozmowy,
o pogodzie i nastroju zmiennym,
o mimozach w upale lipcowym.
Yaro, 23 lipca 2022
jestem z miasta mówią nie widać
w moim mieście dzieci chodzą do szkoły
moje miasto miastem miłości i złości
pełno takich różnych zdolnych niewykształconych
zatapiam smutki zanurzam się w zgiełku spraw
jestem samolubny nie dbam o uczucia innych
myślę że jestem niewinny to błąd
grzech na każdym kroku pełno proroków
zgubnych przepowiedni usycha świat ja razem z nim
mówili zawsze stój idź tam nie płacz daj przykład
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
21 stycznia 2026
Przędąc słowem
20 stycznia 2026
Jaga
20 stycznia 2026
wiesiek
20 stycznia 2026
Misiek
20 stycznia 2026
sam53
20 stycznia 2026
jeśli tylko
19 stycznia 2026
Jaga
19 stycznia 2026
tetu
19 stycznia 2026
sam53
19 stycznia 2026
sam53