przybiegli zdeptali
każdy tempem sobie właściwym
wypili rozlali
i nikt się nikomu nie dziwił
pośrodku powoli
dyszał cały we krwi i w ciszy
towarzysz niedoli
choć go tamten zostawił z niczym
widziałam spod ściany
jak przyjaźń wychodzi mu bokiem
by opatrzyć rany?
trudno jedną ręką i okiem
pośrodku niedoli
gdzie świata prócz niego nie było
przygasał powoli
dopóki mu serca starczyło
płynnie, prawie śpiewałam czytając:)
zgłoś
od pewnego czasu Sami wybieramy towarzyszy ... .. potem .... zbieramy plony .. jedną ręką i okiem lub koszami a możne tylko pełnymi wsparcia oddechami
zgłoś