mam słabość do taniego romantyzmu
pościeli w sprane kwiaty
i miłości na całe życie
do mężczyzn jednorazowego użytku
lubię dłonie czarne od jagód
czerwone winem oblane twarze
i ślimaki szukające szczęścia
ale nie tych co je z rutyny depczą
mówiłeś to bardzo nieżyciowe
widziałam was wczoraj przypadkiem
myłeś jabłko odkażaczem w sprayu
nie patrzyłeś wcale pod nogi
nie mrugałeś też do niej ukradkiem
wiesz
tęskniłam za tobą do wczoraj
już nie
tęskniłam za tobą do wczoraj już nie .....
zgłoś
spojrzenie się zmienia :)
zgłoś
Hm. Słabość do taniego romantyzmu. Fakt, że pogarda dla "taniości" może chyba skutecznie oślepiać na to, że kosztowność oznacza nie jedynie blaski, ale i słoną cenę, którą wszelki sens opuścił. My dziś, zdaje się, bywamy nieraz cholernie medialni, ze zbytnią gorliwością jak poddani mediów: niejednego tak przejmuje obawa przed banalnością i połączona z nią odraza do sztampy, że w końcu zapomina, że powtarzalność wprawdzie jest nieodzowną częścią sztampy, ale za to sztampa wcale nie musi być częścią powtarzalności.
zgłoś
P.s. Wyobraziłam sobie jakiegoś kudłacza w Lascaux sprzed tysięcy lat. Smaruje tymi barwnikami po skalnej ścianie, smaruje, raz po raz je ściera, popłakując, kiedy na skale, pod rysunkiem, pojawia się raz po raz, ni stąd, ni zowąd napis: kicz! I później, w czasie drugiej wojny światowej, żaden chłopak niczego tam nie znajduje, bo malowidła sam artysta powycierał - nie mógł znieść myśli o tanim kiczu
zgłoś
czytam bez/ już nie/, bo dla mnie to oczywiste, skoro on już mruga do innej i depcze, to co dla "nas" było świętości, to niech się "od stosunkuje":) Wiersz bardzo mi się podoba!
zgłoś
ależ on wcale nie mruga! za to depcze. ;)
zgłoś