Heh. Przestałam mówić, więc i myśleć: "mam to w dupie", od czasu, kiedy po raz pierwszy ZOBACZYŁAM to, o czym wtedy mowa. Wsadzanie sobie do sempiterny czegoś tam może być orgazmiczne lub nie - jak kto woli. To chyba sprawa tego, co, jak i po co się wsadza. Tak czy inaczej, stosunki analne, które mają polegać na wsadzaniu sobie w tyłek np. całego świata lub Kowalskiego, to dla mnie - tak niekoniecznie, gdy sobie wyobrażę, że odtąd mam go w jelitach nosić. W dodatku, kto mi zagwarantuje, gdzie jest powiedziane, że takie uprowadzone przeze mnie i przetrzymywane w moim zadzie, będzie chciało w nim i "musi" w nim siedzieć bez końca. A tak wciskanie sobie w tyłek, jak i wysranie z siebie całego świata, który się sobie upchnęło w jelitach lub nawet i tylko Kowalskiego, gdy się pielęgnuje stosowny umiar - to może być trudność. Lub czucie, jak się sami uwalniają. To mogą być trudności całkiem realne. Jak by nie patrzeć na to, czy patrzeć. Ja przy takich - staję się chyba płochliwa. Zdarzają się objawienia, w których biegunka może się spokrewniać ze śmiercią. Jak w Rzeźni nr 5, gdzie jeden z bohaterów obawiał się, że jedyne, czego jeszcze nie zostawił w kiblu - to jego własny mózg. Po czym jęknął, że o, chyba teraz idzie.
coś jakby z fraszki-flaszki ;)
report
krew z fraszki
report
dawno się tak nie uśmiałam...
report
choć jedna krwista łza, choćby ze śmiechu?
report
Heh. Przestałam mówić, więc i myśleć: "mam to w dupie", od czasu, kiedy po raz pierwszy ZOBACZYŁAM to, o czym wtedy mowa. Wsadzanie sobie do sempiterny czegoś tam może być orgazmiczne lub nie - jak kto woli. To chyba sprawa tego, co, jak i po co się wsadza. Tak czy inaczej, stosunki analne, które mają polegać na wsadzaniu sobie w tyłek np. całego świata lub Kowalskiego, to dla mnie - tak niekoniecznie, gdy sobie wyobrażę, że odtąd mam go w jelitach nosić. W dodatku, kto mi zagwarantuje, gdzie jest powiedziane, że takie uprowadzone przeze mnie i przetrzymywane w moim zadzie, będzie chciało w nim i "musi" w nim siedzieć bez końca. A tak wciskanie sobie w tyłek, jak i wysranie z siebie całego świata, który się sobie upchnęło w jelitach lub nawet i tylko Kowalskiego, gdy się pielęgnuje stosowny umiar - to może być trudność. Lub czucie, jak się sami uwalniają. To mogą być trudności całkiem realne. Jak by nie patrzeć na to, czy patrzeć. Ja przy takich - staję się chyba płochliwa. Zdarzają się objawienia, w których biegunka może się spokrewniać ze śmiercią. Jak w Rzeźni nr 5, gdzie jeden z bohaterów obawiał się, że jedyne, czego jeszcze nie zostawił w kiblu - to jego własny mózg. Po czym jęknął, że o, chyba teraz idzie.
report
p.s. http://www.youtube.com/watch?v=A39C6o6x-fU
report
Sempiterna! Piękne imię dla dziewczynki!
report
Ba! Kto wie, czy nie najpiękniejsze!
report
to jest kaszanka.
report