28 november 2013

diary

Waldemar Kazubek
Waldemar Kazubek

Śmierć z miłości wg Fobiana Siembauma na podstawie fragmentu jego mało znanej a przypuszczalnie nigdy nienapisanej powieści pt. "O miłości i innych porażkach"

- Boli mnie brzuszek. Gdybym umarła rozpłakałbyś się?
- Nie.
Jej zawiedzione spojrzenie.
- Upiłbym się.
- Ech, w twoim przypadku to nic nadzwyczajnego.
- Zapiłbym się na śmierć.
- O, to już znacznie lepiej.

alt art
28 november 2013 at 10:51

małe, a cieszy..

report

deRuda
28 november 2013 at 13:01

yhy :)

report

Waldemar Kazubek
28 november 2013 at 13:13

Bo nawet malutka miłość cieszy :)

report

Jaro
4 december 2013 at 09:32

byle się nie peszyć:)

report

supełek.z.mgnień
28 november 2013 at 10:56

(''przypuszcalnie'', jak to ładnie brzmi ;).

report

Waldemar Kazubek
28 november 2013 at 11:18

uscelka popuśila :)

report

gabrysia cabaj
28 november 2013 at 11:20

heh, te dziewczyny:))

report

RENATA
28 november 2013 at 12:06

zabić się tym co używa się na co dzień dla poprawienia humoru w jego przypadku !!! zapić się brzmi śmiesznie ale gdy zrobi to dla niej z miłości ,rozpaczy, po stracie och to szczęście w nieszczęściu [skoro lubi łatwo mu to przyjdzie jedyna pociecha że dla niej

report

Damian Paradoks
28 november 2013 at 12:51

rozśmiesza, rozluźnia :) Pewną zaletą zapicia się na śmierć jest to, że nazajutrz nie ma się kaca ;)

report

issa
29 november 2013 at 09:57

Yhm. Znacznie jest lepiej.

report

Waldemar Kazubek
29 november 2013 at 10:06

Z czym Ci lepiej?

report

issa
29 november 2013 at 10:13

No, jakże z czym. Z tym, co w nagłosie. W ogóle. Nie wydaje Ci się, że ze "znacznym" w ogóle bywa lepiej?

report

Waldemar Kazubek
29 november 2013 at 10:54

O proszę, autor się zagapił, jaki tekst jest komentowany, albo też sam nie wie co pisze. Tak czy inaczej znaczna kompromitacja!

report

issa
29 november 2013 at 11:27

Ech, Waldek, Waldek. I przyjmijmy, proszę bardzo serio, że wszystko to, cokolwiek tu, z wiedzą i bez wiedzy autora i czytelnika, zgodnie z ich intencjami i poza nimi, zaczyna i / lub przestaje znaczyć, jednak może się obywać i bez złośliwości. Chyba mnie ostatnio dość nieznośnie znosi w strony Gandhiego. A wydaje się, że u niego z pacyfizmu dopiero wynikała ironia, a nie na odwrót. Pozdrawiam. I znikam.

report

Waldemar Kazubek
29 november 2013 at 11:49

To już nawet wobec siebie nie można być "złośliwym"? Nie lubię tego słowa - stąd cudzysłów. Nie funkcjonuje ona w arsenale moich intencji.

report

issa
29 november 2013 at 12:08

Heh. O, masz. Można. Jasne (lub niejasne, jak kto woli), że można. Byłabym dla siebie ostatnią, ten, no, babą, gdybym chciała zabraniać czegoś komuś innemu niż jedynie sobie samej. Nie wiem, czy w ogóle znam jeszcze coś, czego nie można. Jakkolwiek to durnowato potrafi zabrzmieć. Zresztą, zdaje się, że coraz mniej, i mniej wiem na pewno, na szczęście, więc nawet nie wiem, czy warto akurat mnie zadawać takie pytania, jakie Ty teraz zadałeś. Wiesz, może ja po prostu na trochę lub dłużej, na powrót lub bez niego, wyprztykałam się z arsenału. Diabli wiedzą. A jeżeli wiedzą wiedzą, to powiedzą. Lub nie.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register