zapach gotowanego mleka przywołał wspomnienie
kawy zbożowej. chleba (pieczonego raz w tygodniu)
świeżego masła i białego sera który nigdy
się nie kruszył. zobaczyłam siebie wśród czereśniowych
gałęzi roztrzepującą warkocze misternie
splecione przez zwinne palce matki. powędrowałam
grządkami między koprem a marchewką (najsmaczniejszą
po wytarciu o spodnie) spacerowałam boso po
wilgotnej trawie. w pobliskim stawie łapałam ryby
płynące na tarło. zostałabym dłużej gdyby nie
dobiegający głos - mamo co jest dziś na śniadanie
http://www.tekstowo.pl/piosenka,normalsi,do_stracenia.html
ja byłem nieuświadomiony; nie wiedziałem, że one na tarło..
report
ha! a idzisz. teraz już wiesz, że na tarło to jak ogłuszone i nawet złapać się dają :)
report
czasem i czas na wpomnienia:)
report
ostatnio tak mnie nachodzą :)
report
ale tym samczykom płynącym do swych samiczek to już mogłaś darować :) kobiety to najokrutniejsze ze stworzeń
report
zapominasz, że wtedy byłam dzieckiem :P
report
ładne wspomnienia :*
report
ach Istar - tak zbiera mi się na wspominki, choć nie chcę nimi zamęczać :)
report
Ezo, zapachniało mi wakacjami nad Bugiem:) Nie było tam stawu, ale chyba te same smaki ! Pozdrawiam :)
report
ważne, by było co wspominać...smakowicie ;)
report
ja z ogrodów dzieciństwa pamiętam makówki, niebotyczne uzależniające...
report
i jakie potem zęby są ciekawe. w kropki ;)
report
i młodzież spokojniejsza:)))
report
i komputery jeszcze w lesie...
report
ech...i te śniadania pachnące wiosną. Biały serek ze szczypiorkiem:))
report
i z rzodkiewką :P
report
podpinam się tutaj i dodam bieganie boso po kałużach, aż błoto wciskało się między palce ah ah ah
report
właśnie! wtedy nawet lato, wtedy nawet kałuże były inne ;)
report
ach i wszystko było jakieś takie inne...;))
report
i jakieś bardziej kolorowe... :)
report
pławiłem się tu bosko/ tu w Twoich wspomnieniach/ i żal tylko pozostał/ zbyt szybko świat się zmienia//:)
report
Apisie. ukłony za trafne rymowanie (jak Ty to robisz - nie pojmuję :))
report
dzięki ezo** za to też :)
report
wspinanie się po drzewach, mój sport, grawitacji nie było :)
report
zdecydowanie tak :) a ile razy były potłuczone kolana i porwane spodnie - to już nie zliczę :)
report
przywołałaś mi zapach klusek lanych, dziękuję ezo :)
report
ooo jak dawno ich nie jadłam. muszę zrobić ;) dzięki :)
report
i ja :)))
report
Sentymentalny poranek.
report
Jarku. bardzo sobie cenię Twoje odwiedziny :)
report
Piękne chwile kończą się nieoczekiwanie, ale to nie oznacza powrotu do szarej rzeczywistości. Przecież szarość ma mnóstwo odcieni, ja najbardziej lubię, gdy mieni się srebrem.
report
Lady Ann - jest właśnie tak, jak mówisz :)
report
wszystko mi jakoś znane ale to, że łapałaś ryby to mnie zaskoczyło zupełnie -nawet nie wiesz jak ja lubię ryby ;)
report
Darku. teraz ten staw podobno jest Dumowskiego. ale wtedy jeszcze był wspólny :)
report
i były ryby :)
report
oj taak. to były czasy... a teraz mogę Cię zaprosić na łososia bałtyckiego. niedawno przywiozłam...tylko, ze zupełnie inaczej spakuje... uściski :)
report
znaczy robisz postępy -rozwijasz się od stawu do morza no to jeszcze ocean został :)) dziękuję -aha w tym texcie bardzo ładnie prowadzisz do samego końca (tylko może dzisiaj a nie dziś -no ale to Ty byłaś dobra z polaka ja wolałem matę - uściski przyjęte i wysłane moje :))
report
muszę się zastanowić. niby masz rację, ale burzy mi to mój plan ;)
report
Zanurzyłam się we wspomnieniach, mój kraj lat dziecinnych czuję. Zapachy wyszły znów z cienia, wiem, że nigdy ich nie popsuję... Dziękuję Ezo** :)))
report
fajnie Jaga, że powędrowałaś ze mną tymi ścieżkami :)
report
to idę spać z tym obrazem dobranoc. inspirujesz :)) niech tylko zelżeje ten diabelski upał. dziękuję :**
report
nadal deszcz wisi w powietrzu. ale tylko wisi. przyjemnych snów :*
report
Ech piękne zapachy i smaki z dzieciństwa. Dziękuję za przypomnienie :))
report
masz piękne wspomnienia, ezo.
report
to tak na starość jest ich coraz więcej :P
report
dobrze, że są :)
report