|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (165) Prose (9) Diary (6)
Postcards (2) Handmade (1) About me Friends (88) Collections (1) | |
Od czasu do czasu śni mi się mężczyzna. Nie widzę jego twarzy, lecz niewątpliwie go znam i cieszę się ze spotkania.
Jest wysoki, ale oni wszyscy byli słusznego wzrostu.
Zabiera mnie na spacer nad brzegiem rzeki.
Między wierzbami faluje słońce i uśmiech Marka - jestem w niebie!
Gestykuluje żywo delikatnymi dłońmi podbarwiając koloryt
czułych słówek, tak tylko Jacek potrafił - jestem w niebie!
Gdy się przytula, czuję zapach ulubionej wody kolońskiej Krzyśka - jestem w niebie!
Nagły skurcz łydki. Budzę się wściekła - nie mam szans na dotarcie do finału!
Rankiem rozmyślam dlaczego ten, który kręci się po domu,
nie wkrada się do snów.
Niestety we śnie nigdy nie "dochodzi się do finału". Tak już jest, chociaż czasami chciałbym żeby było inaczej...
report
ja tam częściej w snach dochodzę do finału niż na jawie.
report
To fakt – czasem chciałoby się poznać finał :) Ale nie wtedy, gdy wisi nad nami ...gilotyna :))) Bardzo mnie ucieszyła Twoja wizyta – dzięki!
report
świetne :) myślę, że sen właśnie od Niego się zaczyna :)
report
kto wie, może jakiś udział w zlepku ma :) Dziękuje za przycupnięcie :)
report
znany smak mniej smakuje? ;)
report
bywa, że bardzo znany mniej smakuje :) Dzięki!
report
może nie ma konkurecji ;)
report
największą konkurencją jest ten zlepek :)
report
:D
report
Dzięki za uśmiech!
report
Dziękuję za nietuzinkowy komentarz :))) Miłego dzionka, Mgiełko!
report
kręci się i nie wpada, bo to zupełnie inna szuflada, nawet jeśli od tych onirycznych brzydszy, to on zapobiega skurczom łydki. :) świetny tekst, figlarnie łączący dwie percepcje :)
report
Bosonoga... trochę zakręciło mi się w głowie...Krzysiek ma szczęście... :)))
report