|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (165) Prose (9) Diary (6)
Postcards (2) Handmade (1) About me Friends (88) Collections (1) | |
Dębowy stół na stylowych nogach
trochę się podniszczył, ale nadal wygodnie
zasiadła przy nim grupka, zwana rodziną.
Tylko gdzie się pochowały uprzejmości od zawsze
obecne przy smakowaniu różnorodnych potraw?
Modlitwę przed posiłkiem zignorował wuj Lewin,
a ciotka Pistacja kpiła z wymyślnych przystawek.
Zaściankowość – skwitowała migiem elegancka Polcia,
puszczając oko do krewniaka Nowiutkiego,
nazwanego tak przez babkę, z racji młodego wieku
i upodobań do nowalijek.
Żarcie jak na weselu w remizie - ocenił młodzieniec,
gdy podano schabowego z kapustą i sięgnął szybko
po sałatkę ryżową. To teraz stało się modne –
zaznaczył z ironicznym, nieco krzywym uśmiechem.
Po chłodnym toaście nastąpiła... burza z piorunami.
można by uchwalić poprawiny, coby godniej..
report
Poprawiny już uchwalone, odpoczynek po burzy z piorunami może się przydać :))) Dzięki, Alciku!
report
skrytykowali, ale nikt nie odmówił ;) tak to jest ;)
report
Tacy już jesteśmy, niestety :( Dzięki!
report
A grzmoty też były? :))
report
Grzmotów było sporo, ale ten najkrótszy najbardziej dał się we znaki :))) Dziękuję!
report