a jakby tak unieść płomyk
pewnie że z dłoni wypaść nie może
nad ciemne polany zeszłych łupin
skąd wyrastają woda
i ścieżki udeptane przez duchy
idą - zawsze z powrotem
mają pełne buzie lawendowe stopy
bo wrzos miły kłamie i zionie ułudą
smutny jest a płakać nie umie
a my tu będziemy siedzieć
pozdrawiać
życie składa się z przywitań i pożegnań
wspomni Hugo prosząc o ogień
nam spieszyć się nie wolno
dom rośnie
oj długo czekałam na taki Twój wiersz:))))
report
tadam:)
report
tadam :) dziękuję :***
report
nie ma za co dziękować, wiesz jak fajowo było przeczytać? :)
report
skoro zielono..
report
witaj alt :)
report
heloł, Dziewczynko..
report
dom rośnie, jak dusza - tak się cieszę, gdy mogę czytać:)
report
:)*
report
wywieść pestki w pole?;)))
report
się nie da, witaj W Wierny :)
report
witaj Marzenko:))- pole to wietrzna przestrzeń, transparentna, bez końca:)))
report
jakby rozkojarzona jestem W Wierny ;) mam problem z nie oczywistością ;)
report
miłą literaturę pole cam:))- np GLC:))
report
bogata ta scenografia i każe uruchomić moc skojarzeń.
report
moc skojarzeń, świetnie :)
report
oj tak :)))
report
:))
report
Kolejny ogród, a nawet wyprowadzasz za furtkę, gdzie woda i łąka, las... pięknie! :))
report
dziękuję lajanko :))
report
wiersz, co zasiał wiarę w istotę poezji, ładnie o łonie natury :))
report
dzięki Jerzyku :)
report
i rosną :)
report
:)
report
Piękny :)
report
Dziękuję :)
report
i ja tak myślę :)
report
a ja się cieszę :)
report
piękna opowieść w baśniowej scenerii... miłego :))
report
Śliczny wiersz :))
report