Ren wylał w styczniu tego roku
zapachem smutku popielatym,
drżą drzewa pomazane szronem
sennie i smętnie, uwięzione
w kałużach rzeki.
Na niebie chmury wprost z fabryki,
ciężkie od pracy robotników,
pozasłaniały nowe słońce,
to obiecane na dwa tysiące
jedenaście.
Cicha, jak dziecko, nos do szyby,
by mgły nie spłoszyć, kropel deszczu,
chodź ze mną, słyszę, załóż czapkę,
a dłonie takie masz gorące -
zresztą jak zawsze.
I nic nie musisz więcej mówić,
wystarczy, że otulasz płaszczem,
oddechem włosy moje głaszczesz,
topię się w myśli twej spokojnej,
w myśli dobrej.
Mijamy twarze mokre z deszczu,
szepczesz, że to ich dusze płaczą,
spływają ciepłem po policzkach,
bo takie wszystkie są różowe,
jak płatki bratków.
Nie wiem, jak mogłam przetrwać zimy,
żyć pośród ludzi i przestrzeni,
której nie można wzruszyć gestem,
chyba tam wcale mnie nie było,
a teraz jestem.
Nikon coolpix s5
zdjęcie bez przeróbek
zdjęcie i tekst pod nim tworzą niesamowitą całość.
report
tekst pod zdjęciem, jest wierszem i funkcjonuję samodzielnie, w dziale poezji ( "Krajobraz nadreński"), podzielony na wersy, ale wkomponowany tutaj, jako opis do zdjęcia jest ekfrazą.
report
lubię reńskie klimaty.
report
ja też :)
report
Düsseldorf... :)
report
Tekst i zdjęcie super!
report
ukryłaś taką piękną treść pod zdjęciem równie pięknym - jestem pod ogromnym wrażeniem całości przekazu i cieszę się że przypadkowo tu zajrzałem :))
report
Ren znowu wylał, ekfraza do zdjęcia dzięki temu staje się uniwersalna. Dziękuję wszystkim za obecność pod tekstem.
report