2 lutego 2011
Krajobraz nadreński [Krajobraz]
Ren wylał w styczniu tego roku zapachem smutku popielatym, drżą drzewa pomazane szronem sennie i smętnie, uwięzione w kałużach rzeki. Na niebie chmury wprost z fabryki, ciężkie od pracy robotników, pozasłaniały nowe słońce, to obiecane na dwa tysiące jedenaście. Cicha, jak dziecko, nos do szyby, by mgły nie spłoszyć, kropel deszczu, chodź ze mną, słyszę, załóż czapkę, a dłonie takie masz gorące - zresztą jak zawsze. I nic nie musisz więcej mówić, wystarczy, że otulasz płaszczem, oddechem włosy moje głaszczesz, topię się w myśli twej spokojnej, w myśli dobrej. Mijamy twarze mokre z deszczu, szepczesz, że to ich dusze płaczą, spływają ciepłem po policzkach, bo takie wszystkie są różowe, jak płatki bratków. Nie wiem, jak mogłam przetrwać zimy, żyć pośród ludzi i przestrzeni, której nie można wzruszyć gestem, chyba tam wcale mnie nie było, a teraz jestem.
informacje techniczne: Nikon coolpix s5 zdjęcie bez przeróbek
15 marca 2026
wiesiek
15 marca 2026
sam53
15 marca 2026
absynt
15 marca 2026
absynt
14 marca 2026
wiesiek
14 marca 2026
Jaga
14 marca 2026
violetta
14 marca 2026
dobrosław77
13 marca 2026
wiesiek
13 marca 2026
sam53