17 september 2015

diary

Filip Kaczmarczyk
Filip Kaczmarczyk

Kiedy już zakwitły dla nas kasztany

Czuję. Zatem jestem. Czuję samotność. Zatem nie umarło jeszcze wszystko. Czuję zmęczenie. Zatem pracuję i nie jem chleba za darmo. Żyję nie za darmo. Zapracowuje na mój żywot, co prowadzi do możlwości dalszego życia. 
Życie, więcej czekania niż jazdy. Sklejanie z piórek swoich podniebnych skrzydełek. Jest powód do radości, niektórzy nawet nie odrywają się od ziemi. Może mają rację. Przypuszczam taką możliwość, że mogą mieć rację, że mogą wygrać na tym więcej niż inni.
Bezsens. To niebezpieczna zabawka. Zabójcza zabawka. A jednak od czasu do czasu daję się wciągać w tę grę. Poczucie braku sensu, nie jutro, ale w perspektywie kolejnych zaćmień słońca i księżyca. Pustka przerażająca.
Dlaczego? Nie, przepraszam, nie będę już pytał. Nie będę pytał, nie będę mówił, nie będę walczył z całych sił, nie będę bronił i atakował, nie będę starał się. 
Puchu marny! Dziś przegrywasz swoją bitwę. Zbieraj siły.

doremi
17 september 2015 at 22:58

a niedawno - białe bzy :)

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
18 september 2015 at 09:13

Czuć albo nie czuć, oto jest pytanie…pozdrowionka!

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register