Pierwsza niedziela

Pierwsza niedziela upłynęła... nieszczególnie, zwyczajnie, choć przyroda ze wszystkich sił chciała zasiać ogólny niepokój. Obyło się nawet bez tabletek, choć brzuch przypominał o sobie przez cały dzień. 

Było też kilka ataków małej paniki. Udało mi się je ukryć. Pojawiła się również myśl o tym, że będę bał się wrócić do krakowa, że nie dam rady. W tym kontekście perspektywa drugiego kierunku wydaje się śmieszna. Nie wiem (jak zwykle) co z tym zrobić. Mam jeszcze parę dni na zastanowienie.

Ona dzwoniła jeszcze w piątek. Nie miałem czasu rozmawiać. Zamieniliśmy parę słów. Trochę kłamstw, że wszystko ok, trochę żartów - jednak wciąż rozbawianie jej sprawia mi przyjemność. Mieliśmy pogadać wieczorem. Nie dałem rady. Byłem trochę zmęczony i trochę się bałem. Jest nawet możliwe, że poskromiłem w ten sposób masochistyczne skłonności.

Przy pracy nachodziły mnie wczoraj złe myśli. Myślałem, że być może, w najbliższych miesiącach, nawet nie dam rady wykonywać prostych, fizycznych czynności. To przerażające. Nigdy do tego nie dochodziło. Praca fizyczna dawała wytchnienie. Zawsze.

Utracić wewnętrzny, odwieczny spokój i równowagę - nieopisywalna strata, nieopisywalne zachwianie. Niespodziewałbym się.

Utwór na dziś:  https://www.youtube.com/watch?v=rRbyZ3eD-9M

alt art
23 june 2014 at 09:43

niepokój snuje się..

report

Ananke
23 june 2014 at 15:40

:)) może pomoże Ci tabliczka czekolady? Lęk towarzyszy zawsze ludziom, w mniejszym czy większym natężeniu, właściwie jest koniecznością by przetrwać, u Ciebie (podmiotu) przybiera nieco większe rozmiary niż pożądane, trzeba go jakoś spacyfikować ;)

report

Sabi
24 june 2014 at 15:57

literówka w słowie Kraków

report

Filip Kaczmarczyk
24 june 2014 at 20:17

To nie literówka, nie szanuję tego miasta

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register