Za oknem aura rozebrana,
jak kurtyzana gołolistna,
śnieg dawno stopniał i zostały
smutne gałązki bez okrycia.
Lecz w moim wierszu je przystroję
w etole z lisa polarnego,
by piękne, niczym panny młode
mogły radośnie oczy cieszyć.
A w nocy „Srebroń” będzie błyszczał,
bo wypożyczę go z Leśmiana,
by blaskiem tkliwym objął ciszę,
zło ukołysał i niesnaski.
Chętnie ukradnę Chełmońskiemu
śnieg wprost ze stepów, podczas sanny
i z kuropatwą pójdę w plener,
by magią zimy się napawać.
W białej otchłani się zatracę,
w haftach śnieżynek koronkowych,
bo w wierszu mamy zawsze szansę,
by szarość bielą móc zastąpić.
Zupełnie jakbyś chwyciła za pędzel. Ustroiłaś pięknie tę nagość..
report
Dziękuję, miło, że czytasz, nie lubię tej nagości już wolę szron i śnieg, a najbardziej zieleń wiosny. Serdecznie :)
report
Ja też nie mogę się już doczekać wiosny..
report
ładny wiersz, brak śniegu, brak. Ale teraz to już tak przespieszyło , że na niego nie ma chyba szans. Wiosno przybywaj. Odczuć dałaś magię śniegu. Malarsko
report
Dziękuję Bel za czytanie, tak sobie pofantazjowałam na temat śniegu, wplatając malarskość Chełmońskiego z jego Kuropatwami czy też leśmianowskiego Srebronia, ot taki tam wierszyczek, prościutki. Miłego piątku życzę, wybacz poślizg mojego komentarza.
report