|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (68) Prose (2) Diary (7) Photography (138) Graphics (1)
Postcards (27) About me Friends (34) | |
bezszelestnie podeszła do okna
a rzemyki małych sandałów
łagodnie owijały jedwabne stopy
tuż nad głową mruczały
rozkołysane cedry
a wiatr pieścił sukienki
roztańczone na sznurach
była piękna
w hebanowych włosach
mieniły się pory roku
złote brzozy i szelest liści
czerwone pola malinowe
i ramiona kochanków
obsypane rubinami jesieni
świt rysował niedbale
przeznaczenie na jej twarzy
nim wzbiła się wysoko
i nagle rozbieliło się wszystko
jak kwiaty dojrzałej jabłoni
a potem
ta moja noc zamilkła
ubrana w jasne koszule poranka
"rozbieliło" czy "zabieliło" ??
report
chyba rozbieliło, zabielanie kojarzy mi się z malowaniem, albo obróbką metali...:)
report
doprawianiem zup i sosów :P
report
o właśnie! SMETANA ;)
report
"bezszelestnie podeszła do okna a rzemyki małych sandałów łagodnie owijały jedwabne stopy", piękny początek, a i reszta działa na wyobraźnię. Więcej takich dzienników poproszę...
report
dziękuję bardzo:)
report
tak,całość piękna :) ale akurat jak dla mnie druga i trzecia zwrotka najbardziej ...
report
dziękuję:)
report