odchodzenie jest szczególnym rodzajem prawdy.
powoduje, że zbierając się do drogi - jeśli nie ma powrotu -
nie dbamy co zabrać ze sobą, a jedynie co po sobie zostawić.
jedni nie zgarną nawet okruchów ze stołu, pozwolą ptakom
zamieszkać po nich. inni, każdą nić pajęczą zwiną i ułożą
w pudełku, jak guziki, które odpruwa się od swetra, który
jest już na nic. są też tacy, co do końca nie mogą uwierzyć,
że idą. wszystko wokół na miejscu, te same obrazy, a oni
odchodzą poruszając tylko żywych. takim być nie chcę,
ani upartym, że jeszcze nie teraz, skoro to już będzie.
odchodzę z wierszy, których nie mogę zabrać..
report
A ja wczoraj przed zaśnięciem pomyślałam, że mogę umrzeć we śnie, ponieważ wielu jest takich, którzy już się nie budzą, a nikt nie zna dnia ani godziny, toteż podziękowałam Bogu za moje życie, jakie było i podziękowałam serdecznie..
report
Gabrysiu, ściskam Cię mocno
report
Odczuwalny wiersz :( pozdrawiam cieplutko :)
report
a może to tylko, przychodzenie jest rodzajem kłamstwa?- pozdrawiam Marzenko:)
report
"jedni nie zgarną nawet okruchów ze stołu"...
report
Też ciągle nie wierzę, że idę chociaż już dawno wyszłam...
report