kiedy tak patrzysz - a ja wiem że stamtąd niewiele widać, zastanawiam się ile jeszcze takich widoków trzeba żeby się zbliżyć.
- dlaczego nie wyjdziesz - zapytała któregoś dnia córka
- pada - mówię
- nie od zawsze - brnie
- kiedyś wychodziłam - cichnę
- wiem, kupowałaś więcej butów, od lat nie zmieniłaś ani pary, szczególnie na lato
chodzę boso, mam usprawiedliwenie na wypadek insynuacji - wariatka.
kocham deszcz, ten kto wie nie zadaje głupich pytań kiedy moknę.
dzieci, ile w nich wiary że człowiek może się nawrócić w stronę życia
ot tak, obudzić w słońcu, wejść do kałuży, iść i nie przepaść za chlebem.
lubię słomkowe kapelusze i spódnice do ziemi. lubię dotykać. nie lubię głębokości. moja tafla czasu ani drgnie. kiedyś będzie tak jakby mnie nigdy nie było.
liczy się być teraz.
nie potrafię tak prosto opisać tego, co zrobił ze mną Twój tekst. ładnie? ładnie to za mało. ja też lubię słomkowe kapelusze i spódnice do ziemi. i też lubię dotykać. i tak naprawdę to. .liczy się być teraz :)
report
dziękuję kim że jesteś :)
report
w kałużę potrafisz;))- dobrego Marzenko:)))
report
Ty wiesz ;) buź Wielki :)
report
puenta mówi wszystko:)
report
:)
report
mówi się; mówi się teraz..
report
teraz
report
:) "Iść i nie przepaść za chlebem". Przepaść za chlebem. Nie ma przepaści za chlebem lub jest. Przepadać za chlebem. Przypomniał mi się odległy sen. Dawno, dawno, lata temu, wariacko realnie, śniły mi się Chlebowe Góry. W innym sensie niż "dużo jedzenia", w jakim głodującemu marzyłyby się "góry chleba". Tam piętrzyły się pasma gór, tyle że z pieczywa. Dotknęłam go u podnóża, by się upewnić, że naprawdę nie sczerstwiało. Rzeczywiście, ciasto gór było gorące, jakby z pieca. Wspinać się tam, to deptać chleb - zamiast kamieni pod butem trzeszczałaby skórka. Za to "ugryźć górę" nabrało nagle sensu.
report
Zaczepił mnie dziś pan pytając o schronisko dla bezdomnych. Nie wiedziałam gdzie jest, ale przypomniały mi się Twoje góry i mój chleb przez który przepadam. Niestety nie zdążyłam zareagować, poszedł.
report
Te ostatnie teksty lubią głębię zupełnie odwrotnie do peelki. Zapadają się głęboko i długo. Zawlaszczaja sobie czytelnika, nie pozwalają zapomnieć, każą sobie to i owo przypominać.
report
to nielubienie to kokieteria, albo chwilowa niedyspozycja, albo jeśli mowa o wodzie - sama prawda, dziękuję Lady że zajrzałaś do mnie.
report
"liczy się być teraz"
report
tak
report
jest tylko teraz, tu i własnie w tej chwili :)
report
hej hej :))
report