czas rozdrażnienia na widok ludzi minął. kładę się blisko traw, twarzą do nieba i liczę na gwiazdy. banalnie: księżyc na wyciągnięcie ręki, domy w których nie ma już dzieci. jutro umyjesz mi włosy. w ciało wetrzesz olejek. całą łąkę za domem. i chociaż nie urosnę już więcej opowiesz mi bajkę. a kiedy zrobi się zimno, od tej ziemi nade mną - otworzą się okna na ciszę, na wszystko czego brakuje by noc była nocą, nie czekaniem. i pójdziemy do nieba jak do łóżka.
Istar, jak ładnie w Twoim dzienniku, przyziemnie, a jak pieknie :)
report
dziękuję :)
report
"domy w których nie ma już dzieci". . tak.. widzisz bardzo głęboko swój mały świat.
report
tak, dziękuję
report
przymknę okno, bo ta cisza..
report
jak przyjemnie... :)
report
"a kiedy zrobi się zimno, od tej ziemi nade mną - otworzą się okna na ciszę" - bardzo wymownie. Pięknie piszesz o przemijaniu. Serdeczności.
report
dziękuję, serdeczności.
report
dobrze, że piszesz o tym - 'liczę na gwiazdy' jakie to jeszcze dziecięce - też tak czasami mam - dobrego, Istar:*
report
Pieknie napisany tekst. Delikatny, ale troche mnie zasmucil. Serdecznosci, Istar :)
report