Poetry

SynMarnotrawny
PROFILE About me Poetry (9) Photography (3)



4 september 2021

Tak po prostu

Mieliśmy tak wiele do stracenia – rodzina,
a to wszystko jeszcze coś znaczy.
Dla kogo żyć?
Bo chyba nie dla siebie. Tak myślą inni,
a ty?

To był nasz drugi raz razem, luty, zawiało.
Przybiegłaś szczęśliwa, nagość była niczym ołtarz,
śliwowica dostroiła struny. Mieliśmy tylko te kilka dni.
I nie padło to jedynie ważne słowo.

Nigdy, przenigdy, zapamiętaj, nie mów, że kochasz – obiecaj.
Obiecałem.

Czas zakręca, wracają zamroczone motyle,
żona wpada na pomysł odwiedzin,
tu i teraz, w przerwie kontraktu.

Spotkanie na schodach – nigdy więcej
nie rób mi takich niespodzianek. Kto to kochanie?
Nikt.

Znowu zawiało, śniegiem pokryła Krynica.
Nasze miłości, malutkie flirty zamienione w coś więcej,
wyobrażenia o wielkim uczuciu, trwałości życia
przykryła warstwa śniegu.

Klakson autokaru
przypomniał, że odjeżdżamy. Mijając Hawanę,
jak zawsze,
wciskamy reset.
Życie, jak komputer, może się zawiesić.



number of comments: 0 | rating: 0/3 | report | add to favorite

Comments:




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register