nowe studium lingwistyczne na bazie przekładu intersemiotycznego
w poszukiwaniu swoich wystudiowanych pośmiertnych masek
szerokim łukiem porzucamy wspólnotę cmentarzy
wciąż mamy dla samych siebie nieukończoną ścierpliwość
i kiedyś jedynie tutaj będziemy mogli się odnaleźć
uświadomiwszy pierwej, żeśmy splątani kwantowo
metodologią, a nie zbiorem pustych zdań
rozgrywamy partię czterowymiarowych szachów
ciągle nie do końca skalibrowanymi skrzydłami
czasami szwankuje czytnik wrażliwości sensorycznej
nie przetwarzają nanobłyski w uśmiechy
wzajemnie obojętni na intymne odczucia niestabilnych izotopów
a jeśli nawet wyłącznie głównym nurtem, to na marginesy
Weroniko dobrze, że mnie czytasz, bo u Ciebie sama chemia:)
zgłoś
wględność marginesowa..
zgłoś
Na marginesach główny nurt najszybciej płymie.
zgłoś
łał - nie wiem... chyba nic
zgłoś
Poczułam się w tym wierszu jak w zimnym świecie przyszłości, w którym brakuje normalnego ciepła i zwykłych relacji..
zgłoś
Niesamowicie napisane
zgłoś
dokładnie tak jest, całe życie dla maski, ciekawy zwyczaj, te maski pośmiertne, życie dla maski. Ale to jest ostatni ślad życia, bardzo istotna może być chyba ta maska. Cmentarze nas godzą, z podziemi startujemy, do podziemi wracamy. Podoba mi się
zgłoś
nie przetwarzają (się) nanobłyski w uśmiechy - tu nie brak się?
zgłoś
podoba mi się "czytnik wrażliwości sensorycznej" pozdrowienia
zgłoś