27 august 2024

poetry

Weronika
Weronika

nowe studium lingwistyczne na bazie przekładu intersemiotycznego

w poszukiwaniu swoich wystudiowanych pośmiertnych masek
szerokim łukiem porzucamy wspólnotę cmentarzy
wciąż mamy dla samych siebie nieukończoną ścierpliwość
i kiedyś jedynie tutaj będziemy mogli się odnaleźć
uświadomiwszy pierwej, żeśmy splątani kwantowo
metodologią, a nie zbiorem pustych zdań
rozgrywamy partię czterowymiarowych szachów
ciągle nie do końca skalibrowanymi skrzydłami
czasami szwankuje czytnik wrażliwości sensorycznej
nie przetwarzają nanobłyski w uśmiechy
wzajemnie obojętni na intymne odczucia niestabilnych izotopów
a jeśli nawet wyłącznie głównym nurtem, to na marginesy

violetta
27 august 2024 at 21:00

Weroniko dobrze, że mnie czytasz, bo u Ciebie sama chemia:)

report

jeśli tylko
27 august 2024 at 22:25

wględność marginesowa..

report

Jaga
28 august 2024 at 08:24

Na marginesach główny nurt najszybciej płymie.

report

Teresa Tomys
4 september 2024 at 16:21

łał - nie wiem... chyba nic

report

ajw
18 january 2025 at 12:06

Poczułam się w tym wierszu jak w zimnym świecie przyszłości, w którym brakuje normalnego ciepła i zwykłych relacji..

report

Kreton
19 january 2025 at 13:10

Niesamowicie napisane

report

Belamonte/Senograsta
17 february 2025 at 08:16

dokładnie tak jest, całe życie dla maski, ciekawy zwyczaj, te maski pośmiertne, życie dla maski. Ale to jest ostatni ślad życia, bardzo istotna może być chyba ta maska. Cmentarze nas godzą, z podziemi startujemy, do podziemi wracamy. Podoba mi się

report

Belamonte/Senograsta
17 february 2025 at 08:17

nie przetwarzają (się) nanobłyski w uśmiechy - tu nie brak się?

report

Marek Jastrząb
25 february 2025 at 07:33

podoba mi się "czytnik wrażliwości sensorycznej" pozdrowienia

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register