Dla Fryzia, dla, do powracającej z nami fali
Raz Orgiana Raz Cnotlina
odgrzebią we mnie lwa
i leniwca
Leniwiec śpi na łonie Orgiany
Lew rozszarpuje Cnotlinie bieliznę
Dlaczego, ach, dlaczego
Rozdwojeni nie zlegniemy
zjednoczeni
niczym
krajobraz z okna pociągu
Złączmy wszystkie linie i organizmy
a będzie
afekty, rozkosz rzutowana na ekran twarzy
teraz i na wieki
spółkowania, biegania,
pracowania, umierania,
ochraniania, zjednaczania
wnikania, rozproszenia
krystalizowania
się
bo tam bo tam za sto lat
nadal coś z nas
kolory, fale ciał
Więc się nie bój
dyrektorze, magistrze
Kochany Ojcze, Matko
co tu spoczywacie
i wciąż otwieracie oczy
bo dusza nigdy nie umiera
to wspomnienie jest prawdziwe - android płacze
odnalazł się