29 września 2014

dziennik

mua
mua

Pisanie wierszy to " tania " pasja

... Znam różne osoby i mam wielu przyjaciół. Mam i takich, którzy swoje pieniądze inwestują w szpanowanie drogimi samochodami i takich, co wydają je na konia dla córki, na którym notabene córka już zaczyna zdobywać nagrody. Bo po cóż jak mi tłumaczyła znajoma ” mam wydawać 50000 na drogi samochód i łożyć na jego utrzymanie roczne, a wartość owego ma spadać co roku? Ja wolę zainwestować w konia, którego koszt i utrzymania roczne nie są większe i we własną córkę. Niech Ona zamiast choćby: się włóczyć i narkotyzować, czy palić faje ma inne zajęcie. Jeździ teraz do konia i na nim. Opiekuje się nim - ma zajęcie ”. A córka już zaczyna wygrywać i zdobywać wysokie miejsca w poważnych zawodach ;)).  A znam osobiście i takich co wydali książki, i to wcale nie wiersze, poezje, opowiadania czy felietony ( mam je z podpisami i dedykacjami. Za każdą trzeba wykasłać 50 zeta i  brak ich w hurtowniach  ”. Aaalee , znam i takich, co wydali pięćset, czy tysiąc (lub dwa tysiące) egzemplarzy swojej książki  ( właśnie poezyj ) - z czego siedemnaście  czy ileś tam rozdali przyjaciołom - reszta leży w garażu – jakieś pięćset pięćdziesiąt pięć kilo. ( Mogę podać - jeśli ktoś zechce ) link do pierwszego wydawnictwa, które znalazłem w necie po wpisaniu hasła ” koszt wydania książki ” - średnio około dwóch tysi). Tylko zapytaj tych ” notorycznych lub nie notorycznych wydawaczy ” : jak wychowali swoje dzieci? – Czy Oni / One nie piją? ( myślę tu i o twórcach demiurgach piszących dla tłuszczy , i o ich  dzieciach. Akurat dla mnie to istotne – choć z drugiej strony Syd Barret wiele swoich kawałków, które nadal słuchają miliony ludzi  tworzył jak sam przyznał w jednym z wywiadów na haju i tak w ogóle to on sam nie rozumie wszystkich zawartych w nich dysonansów hehehh ).  Zapytaj : czy ich dzieci nie palą? Czy się nie stoczyły?  Czy się nie narkotyzują ? Zapytaj; jak Ci pseudo pisarze, pseudo sławni wychowują inne dzieci ? ( bo są i tacy co uczą jeszcze lub uczyli w szkołach różnych przedmiotów.) Jakie mają wykształcenie Oni i ich dzieci itp. I zapewne powiesz co ma piernik do wiatraka ? A ja natomiast twierdzę, że niekoniecznie podobni tym ludzie (jeśli ktoś się z nimi utożsamia) muszą mnie ” umoralniać ” swoimi książkami heheh. A , i ja nie muszę :ani piać z zachwytu, że wydali nową książkę, ani czytać, ani kupować, ani doszukiwać się w nich żadnych mądrości, czy zachwycać się samym wydaniem takowej. Mogę, ale przymusu nie ma jak mniemam hehehh. I jeszcze jedna dygresja. Po cóż Ci ludzie, którzy wydali jedną lub  kilka książek – znawcy wszech poezji pojawiają się na trumlu ??? – Dla tych kilku osób?? Dla tych co jeszcze tych co nie wydali??  Z litości?? Z chęci niesienia pomocy ? Z braku lub dla zabicia czasu??. Zareklamować się wśród tych kilku osób?? Zareklamować sie wśród botów internetowych ??   Zabłysnąć intelektem ??  Uczyć ? Pouczać ? Przywracać ( przywoływać ) do poprawności pisarskiej innych - widzianej ich oczyma ?? –??  Wyławiać talenty ?? No za cholerę nie mam pojęcia, choć przyczyn może być jeszcze tysiące – bardziej lub mniej trywialnych heheh. Zapewne mało kto wie, ze używany samolot Cessna kosztuje niewiele ponad 100000 , a drożej jego utrzymanie. No są różne pasje ( niekoniecznie wydawanie książek ) ;))))))))))))))))).  
 
      Ann ( Lady czy nie bo to tylko nicki i trudno wyczuć kto jest kim i kto pod jakim pisze . Mężczyźni piszą jak kobiety. Kobiety jako : koleżanki kolegów, koledzy w drugiej osobie itp) . Piszesz " Wydałam wiele wierszy, opowiadań, felietonów ... Nigdy nie spotkałam się z takim brakiem profesjonalizmu. A ty geniuszu ile rzeczy wydałeś? "…   wiesz no sorki ;))) Szymborska ( można policzyć ) pisała nie więcej niż 5 wierszy rocznie. Ani specjalnie się tym nie chwaliła, ani żadnych ans do  mię nie miała : czytam, nie czytam, podoba sie , czy nie itd. Tu są tacy co wrzucają i po pięć kawałków dziennie . Tylko cóż z tego wynika ????  ;))))  (  kurczaczki ileż razy ja mam pisać te bzdety  heheh, Chiba jednak napisze dziennik i będę po prostu delikwentów odsyłał do swojego zdania ) ;))). Pozdrawiam
 
PS  ” Okydrcie - tkylo mdąrzy lduzie mgoą to   przczyteać.

Nie moegłm ueiwrzyć że waśłciiwe młgoem zozureimć co   cztyam. Fenoemen słiy lukidzego mógzu. Weułdg odykcira na Uinerwtesycie   Cmabrigde, nie wżane w jaiekj kleojonści ułżoone są lietry w   wryazie.Najawżnjszeią rzczeą jset żbey peirtszwa i otsanita letria błya na   waśłciywm meijcsu. Rszeta mżoe być uożołna gdizeklowiek a i tak wcąiż mżemoy   to bez porbelmu perzytczać. Dzejie się tak daltgeo bo ldzuki mzóg nie cztya   kadeżj poejdnczyej ltiery, ale słwoa jkao cłaśoć. Neiasmowtie? tak... Jak   zwasze mśylaełm że otrogarfia jset wżana...!  ”

Nie dość, że nas umysł ma zdolność do scalania tekstu i czytania pierwszej ostatniej litery to jeszcze każdy inaczej rozumie pojedyncze słowo . O czym już pisałem

Wieśniak M
29 września 2014 o 20:18

Znam Twój punkt widzenia. Z wpisu można wynieść naukę. Zamiast inwestować i realizować własne marzenia zajmij się marzeniami dzieci. Siebie odstaw na boczny tor bo i tak nic nowego nie wymyślisz. Tu się nie zgadzam. Nasze dzieci mają swoje życie, my mamy swoje. A wszyscy mają to jedno na tym świecie. Dzieciom winni jesteśmy miłość wikt i opierunek. Bolidy F1 niech sobie same kupują:)))

zgłoś

mua
29 września 2014 o 20:24

sorki - zmieniłem w międzyczasie tytuł i w związku z tym troche przemieszałem tezę ;))) dzięku Wieś za wpis i zdanie

zgłoś

Lady Ann
29 września 2014 o 20:37

Teraz dopiero połechtałeś moje ego :) mua naprawdę się wysiliłeś żeby mi dowalić! Doceniam :) Oscar Wilde napisał: "Tylko jedna rzecz jest gorsza niż gdy o nas mówią, a mianowicie- gdy o nas nie mówią".

zgłoś

mua
29 września 2014 o 20:53

Szymborska ?? To Ty ??? ;))) ... wiesz , są tu na tej stronce i tacy co wydali po kilka książęk i wydaje Im się że: Oni, ich zdanie jest najwazniiejsze na swiecie. Są ponad innymi twórcami typu: Herbert, Wisłocka , Asnyk, Mickiewicz itp., aaale wiesz wydaje mi sę, żeczęsto im się tylko wydaje ;))

zgłoś

Marta M.
29 września 2014 o 20:48

Lady Ann, przeczytałam tutaj wpis Mua i to kilka razy i na spokojnie. Utwierdzam się czytając Ciebie powyżej ,że faktycznie dramatyzujesz ale to moje odczucia i ja sobie z tego zdaję sprawę i Ty również. Nie sądzę by Mua musiał zbytnio sie wysilać i Ci dowalać. Wcale Ci nie dowalił Lady Ann- on wyraził swoje zdanie. Ja się z jego z daniem zgadzam i tutaj również przytoczę cytat mojego komentarza spod Twojego wiersza : "...4.a przechwałki ile się wydało wierszy, felietonów i opowiadań- jesteś lepsza?? to chyba najważniejsze z moich pytań. Tym mamy siebie tu oceniać Lady Ann? dla mnie to nie tędy droga.." Czy jesteś w stanie mi odpowiedzieć ? jesteś lepsza ? od tych co nic nie wydali ,nigdzie nie opublikowali? przecież to proste pytanie a Ty tu cytujesz Oscara. No litości . Ja zacytuję moją babcię: z dużą d...zmieścisz się wszędzie ale z buzią mało gdzie.

zgłoś

Ananke
29 września 2014 o 20:50

:))

zgłoś

Marta M.
29 września 2014 o 20:54

i jeszcze tak żeby Cie upewnić to nie robimy sobie z Mua z tego ani broń Boże z Ciebie zabawy. Nie mam potrzeby robić awantury i wcale jej nie robię. I pewnie Mua również. Każde z nas ma swój własny rozum .Fajnie się pośmiać ,powygłupiać nawet podocinąć...ale pokazywanie palcem miejsca w szeregu nie jest fajne gdy muszę patrzeć jakie piedestały masz pod nogami. Jestem prosta jak budowa cepa Lady Ann i wcale się tego nie wstydzę.

zgłoś

hossa
29 września 2014 o 20:58

[ a ja to mam wiolinowe wcięcia, na tym podobnym do Twojego Marta, cepie;) obecnie lekko bolące wprawdzie, ale są ]

zgłoś

Lady Ann
29 września 2014 o 20:59

Marta M nigdzie nie napisałam, że jestem lepsza, napisałam za to coś wręcz przeciwnego. Poszukaj w komentarzach, a Wy się nakręcacie i jak katarynka jedno i to samo i tak bez końca :))

zgłoś

mua
29 września 2014 o 20:59

no mie tez wkurzałyby wlasne ksiażki leżące w garażu ;))))

zgłoś

Marta M.
29 września 2014 o 21:02

Hossa no cep taki prosty ze mnie bardziej psychiczny bo fizycznie to jestem właśnie wiolonczela ale bardziej boli mnie poniżej :))) ściskam

zgłoś

hossa
29 września 2014 o 21:05

:)) haha, ja przepraszam za wkręt, ale prostota cepa mnie uwiodła i już :)) ściskam i ja :)

zgłoś

Marta M.
29 września 2014 o 21:08

no bo swojska też jestem i wsiowa :) ale to na serio. dobre takie wkręty a lubię tez makarony na uszy :)

zgłoś

hossa
29 września 2014 o 21:10

;d no patrzaj i znowu jak jak ja : swojska i wsiowa:)

zgłoś

Marta M.
29 września 2014 o 21:14

eee to se może chustki wydziergamy ?:)))) i jak nam bolączki ustąpią to se obereczka zatańczymy :) łoj danandana !!!

zgłoś

mua
29 września 2014 o 21:14

kurczaczki mam coraz wiecej dylemacików co wybierać ??? swojska i wsiową ?? czy wsiowa i swojską ?? hm .... a obie siem podobujom no , żesz ... hm Hossa - jeszcze chora jesteś ???? hehehh

zgłoś

Marta M.
29 września 2014 o 21:16

Hossa ja się tu agresywnie awanturuje a Ty mnie podpuszczasz i sobie " imicz" psuję :)))

zgłoś

hossa
29 września 2014 o 21:17

jeszcze jestem, zbiera mnie znowu :( ale kiedy mi przejdzie, to nawet tę chusteczkę haftowaną Tobie mua podaruję;d znikam uż, dobrej nocy , takiej z dystansem do snów i jawy życzę Wam :) hej

zgłoś

mua
29 września 2014 o 21:24

hej - dobrej nocki .. To juz wiem teraz czemu we śnie latałem ;)))

zgłoś

Lady Ann
29 września 2014 o 20:56

Co wy tacy agresywni jesteście? mua sam sobie dopowiada to co chciałby bym napisała, ale zabawa jest przednia :)

zgłoś

Marta M.
29 września 2014 o 20:59

agresywni? a wiesz co znaczy to słowo? bo ja tutaj agresji nie widzę Lady.

zgłoś

hossa
29 września 2014 o 21:00

to nie agresja, to dążenie do wolności wypowiedzi, czyli mówienia tego co się myśli, ze wszystkimi konsekwencjami:) i dobrze:)

zgłoś

mua
29 września 2014 o 21:11

sorki ,aaale z dopowiadaniem to jest czasem tak, ze jak pisze jednocześnie kilka osób z doklejaniem sie do wypowiedzi to wychodzi jak wychodzi, ze wpis sie dokleił gdzie indziej niż miał byc heheh

zgłoś

Lady Ann
29 września 2014 o 21:14

Marta M obrażasz mnie, bez przyczyny. Nie napisałam nic co mogło by Cię urazić, chyba że twoje ego, ale za to przeprosiłam :) To pewnie świadczy o twojej mądrości a o moim byciu cepem. A skoro chodzi tu o wolność nie rozumiem dlaczego ja jestem potępiana za swoją. To tyle zmykam, mam do napisania artykuł na zamówienie, a Wy bawcie się dalej. Uniżona, Lady Ann.

zgłoś

Marta M.
29 września 2014 o 21:21

Lady , nigdzie Cię nie obraziłam. Myślę jednak ,że ten artykuł na zamówienie to fajny pomysł :) moje ego się nie obraża z byle powodu podobnie jak ja. A z tym cepem to pisałam tylko i wyłącznie o sobie,serio. I ja Cie nie potępiam choć ciagle nie odpowiadasz na moje pytanie.

zgłoś

mua
29 września 2014 o 21:21

Lady ( moim zdaniem ) odczytujesz opatrznie i odwracasz kota ogonem. Ponadto naprawdę ;)) . No pisze z usmiechem i po prostu " proszę - daj sobie trochę luzu " .... ja tam lubie siie bawić ;)) " znajdź sobie pasję . Baw sie nia . A nigdy nie będziesz juz musiał pracować " ;))) pozdrawiam

zgłoś

Aśćka
29 września 2014 o 21:16

a ja to mam jakoś tak, że chiba lubię po prostu papier, no lubię i jak ktoś coś ma na papierze, to mi tak prosto miło, i tak sobie kiedyś pomyślałam, że może jak byśmy tak wybrali po kilka wierszy to by tak wydać trumlowy tomik:) a tu przychodziłam poczytać i pooglądać i o tym porozmawiać, tak po prostu:)

zgłoś

Aśćka
29 września 2014 o 21:26

no lubię papier i książkę w ręce, stwierdzam, że jestem dinozaurem, nie od dziś:)

zgłoś

Marta M.
29 września 2014 o 21:28

a ja uważam że masz fajny pomysł :) lubie jak i Ty i wącham..ksiażki oczywiście :)

zgłoś

Aśćka
29 września 2014 o 21:28

hm, widzę, że sama ze sobą rozmawiam:) t-ek, dlatego cieszę się, że ktoś ma na papierze w nowiuśkiej książce, czy tam nagradzane, nienagradzane:) mua tekst z pasją - git

zgłoś

Marta M.
29 września 2014 o 21:29

no a ja ? przecież z Tobą gadam :)

zgłoś

Aśćka
29 września 2014 o 21:29

czyli jednak nie sama:) tak to miłe, choć sama ze sobą, za tym piecem w popiele, źle nie jest, pozdrawiam wsiech i dobranoc:)

zgłoś

mua
29 września 2014 o 21:31

mmmmmm zapach ;))) tak do mie mówić - jestem kinestetykiem ( nawet zebrałem dane i lodczucia i cmam zamiar wyrzeźbić coś o zapachach, aaaleeee ilez to ja mam/miałem zamiarów heheh )

zgłoś

Aśćka
29 września 2014 o 21:36

trzeba by chyba coś o tych cepach napisać, bo to interesujący temat: czy cep ma czepiec, a w czepcu lepiec, na lipce w szczypcach, pajączek czeka, kluczem zapuka, zaskrzeczy świeczka i już wycieczka, nad rzeczką mieszka - i cała wrzeszczy, że jest w buraczkach, woli pożeczki, orzech laskowy, prosto z leszczyny jarzębinowej i kołowrotek na wielkim kole, wije się wije cepowa opowieść:) t-ek problem cepa czuje się u mnie jeszcze nie wyczerpał, jaką by tu dystynkcją jednak czeba było, idę założyć czepiec na noc i dobrej:)

zgłoś

Aśćka
29 września 2014 o 21:41

( bo w zapachach jest opowieść Nosa, co pamięta, najpiękniejszy zapach róż, wpływają głęboko, głęboko i tam zostają na zawsze już, tworzy się kod zapachów, które snują wspomnienia, czuję czuję kotleta, Jest Babcia!!!! a jej nie ma:() no tak badalam, te roże i pojęłam, ich specyficzną siłę, dużą siłę zapisu w pamięci głebokiej:)

zgłoś

mua
29 września 2014 o 21:54

za trudne rzeczy piszesz o tej porze ;)))

zgłoś

Aśćka
29 września 2014 o 21:58

no bez przesady: Cep, Kotlet i Zapach Róż, to nie cybernetyka i różniczki;) prosto od uliczki na dodatek, dobra idę bo znowu mi się zacznie pisać:) pa pa dobranoc;)

zgłoś

jeśli tylko
29 września 2014 o 21:37

Ale sobie poczytałam :))

zgłoś

mua
29 września 2014 o 22:02

;))) a sces więcej ???

zgłoś

jeśli tylko
29 września 2014 o 22:56

jakby Ci to tu.. ;)))

zgłoś

mua
29 września 2014 o 23:10

okij ;)))

zgłoś

jeśli tylko
29 września 2014 o 23:12

tych komentarzy to już.. wszystko powiedziane :)

zgłoś

Jaro
29 września 2014 o 22:53

To wszystko prawdopodobnie od nadmiernego zalegania. Niestety praca jest koniecznością, czyli środkiem do osiągnięcia celu jakim jest zarobienie jak najwięcej kasy na zaleganie, niekoniecznie w domu, a w rożnych miejscach - tu i tam. Ekstremalną formą zalegania jest zapuszczenie, ale żeby się zapuścić, trzeba gdzieś wyjechać. Przy długotrwałym zaleganiu lub zapuszczeniu pojawia się jednak efekt uboczny - robi się nudno, a do tego cierpnie dupa i drętwieją dłonie, więc samoczynnie przyjmujemy pozycję leżakowania (półzaleganie) i żeby rozprostować palce, a także zająć czymś wyjałowione mózgowie ćwiczymy pisanie . Niektórym wychodzi, więc mają więcej czasu na zaleganie lub jego ekstremalne formy, czyli koło się zamyka. Czyżbym coś pominął ? Ach dzieci, przecież wszystkie są nasze, więc nie szkodzi., albowiem wszyscy ze zdziwieniem stwierdzamy, że nie wiadomo kiedy urosły.

zgłoś

mua
29 września 2014 o 23:06

z dziciami to racja, aaaleee od nadmiernego zalegania kaski to wiesz ;))))))

zgłoś

Jaro
29 września 2014 o 23:11

toż mówię, ja przeczytałem tekst powyżej ze zrozumieniem:) heh:)

zgłoś

Aśćka
29 września 2014 o 23:12

mam nieco inne na ten temat zdanie:) ale to już historia moja prywatna, zachrzaniam -wchodząc w konwencję - jak dziki osioł od siódmego roku życia, waacje miewam rzadko, kocham to co robię, ale jest ostra robota, bez pitu pitu i nie siedząca w nudach z nudów,tu przychodziłam ,żeby poczytać i odpowiedzieć, obejrzeć i odpowiedzieć Ludziom,którym chce się pisać,malować,robić zdjęcia:) zapieprzu nauczyli mnie w szkole muzycznej czyli w ZAWODÓWCE:) nauczyli,że granie to PRACA. Kto tego doświadczył ROZUMIE cudzą pasję, choćby to miało być robienie na drutach:) PRACA,czyjaś praca, nie dla zaistnienia, ale z PASJI:) pozdrawiam Jaro:)

zgłoś

Aśćka
29 września 2014 o 23:17

moją"receptą" na czytanie wierszy,było posłuchać co ktoś chce mi powiedzieć:) dlatego ten cep mnie tu trochę przeraził cep ogłusza:) mówi się głuchy jak cep,a przecież żadne z nas cepem nie jest, nie porównujmy się do nich, bo stracimy słuch,pozdrawiam serdecznie:)

zgłoś

Jaro
29 września 2014 o 23:19

faktem jest jednak,że mimo nikłego przyrostu naturalnego niepokojąco wzrosła liczba domorosłych załamujących ręce dogmatorów i pospolitych picipolowców, co równoważy jednak w moim przekonaniu, bo w naturze musi panować równowaga,liczbę egocentrycznych faszystów i socjalistów:)

zgłoś

Jaro
29 września 2014 o 23:21

ja nie twierdzę wcale inaczej Aś:)

zgłoś

Aśćka
29 września 2014 o 23:22

(to pewnie nie do mnie było,ale obserwacja ciekawa:)

zgłoś

Jaro
29 września 2014 o 23:24

Serdecznie pozdrawiam:) bez młócenia zboża lub buszowania:) czyli zalegam:)a co mi tam:)

zgłoś

e.
30 września 2014 o 10:13

Z tym tekścikiem do przeczytania "dla tylko mądrych", to jest oczywiście prawda i tylko prawda lansowana przez zwolenników teorii. Prosty tekst, proste słowa, które bardziej można sobie "dośpiewać" niż doczytać. Z trudniejszym tekstem już ta "sztuczka" może się nie udać. A raczej nie uda się na pewno. Hej:)

zgłoś

Aśćka
30 września 2014 o 10:32

o to to:)

zgłoś

mua
2 października 2014 o 18:57

aaalee to Potop takim tekstem czy cos trudniejszego ?? ;))

zgłoś

e.
3 października 2014 o 17:16

a o ten Mondralo :))) Ржевский на балу уговорил Наташу Ростову выйти с ним в спальню. Все офицеры полка ждут развязки, и никто не уходит домой. Через некоторое время Ржевский и Наташа выходят из спальни. Гусары подскакивают к Ржевскому и набрасываются с вопросами: - Ну, поручик, расскажите, как было, как она, что делали? Ржевский (смущенно : - Ну, не надо, господа, не будем об этом, не стоит... Наташа (зло : - Вы неправильно ставите ударение в последнем слове, поручик.

zgłoś

mua
3 października 2014 o 17:55

aaale mię zaskoczyłas ;))) to jakiś tekst od Putina ??? heheh

zgłoś

nikt
30 września 2014 o 11:15

popatrz na moje dzieci a będziesz wiedział kim jestem :P

zgłoś

nikt
30 września 2014 o 11:18

(a że nie mam dzieci, więc jestem nikim :P)

zgłoś

Jaro
30 września 2014 o 11:20

pod warunkiem, że nie odwiedzał Cię trener z siłowni, lub według gustu i lokalizacji ( gdzieniegdzie siłowni brak), wąsaty listonosz:) ano nie mogłem się powstrzymać:)

zgłoś

Jaro
30 września 2014 o 11:24

to zdecydowanie przesadzone twierdzenie:)

zgłoś

Jaro
30 września 2014 o 11:24

nikt:)

zgłoś

nikt
30 września 2014 o 11:25

zdecydowanie przesadzone skoro nie mam dzieci

zgłoś

nikt
30 września 2014 o 11:27

Jaro :)

zgłoś

Jaro
30 września 2014 o 11:29

tu chodziło o Ciebie ,a nie o pisklęta:) Sic:) i widzę,że mam rację:)

zgłoś

nikt
30 września 2014 o 11:30

jestem za głupi, żeby pojąć sens twojej wypowiedzi, możesz jaśniej?

zgłoś

mua
2 października 2014 o 19:02

cos tym jest . Pamiętm takie zdanie z jednego z wykładów Zarzadzania jakością . Dobre wychowanie dzieci . Dla jednego rodzica to dore wykształcenie. Dla drugego to dobrze nauczyć dziecko kraść . Tyle, że rzeczone dzieci to tylko przykład szukania jakiegoś sensu ;)) , a nadal chodzi o pasję heheh

zgłoś

issa
30 września 2014 o 12:27

No. Takie przyzwoite, że hej. Mnie zaintrygowała wiara w cuda obowiązkowego rodzicielstwa: naprawdę warto wierzyć, że jest aż takim świństwem niezdolność do czerpania radości z przymusu kochania? Miłość albo jest, albo jej nie. Tak jak nie można być trochę w ciąży: albo się jest, albo nie. Znam dwie kobiety, które mają dzieci wbrew jasno wyrażonej woli mężów: jedna odstawiła środki antykoncepcyjne bez wiedzy partnera, druga wymusiła zapłodnienie histerią, groźbami i hugon wie, czym tam jeszcze. I liczą na cuda miłości: a kuku. Kogo potraktowano jak bank spermy, ten z mojego punktu widzenia, jest bez zobowiązań moralnych do robienia z banku ogródka jordanowskiego.

zgłoś

issa
30 września 2014 o 12:28

Lub, przynajmniej, można zrozumieć, że ma z tym cholerną trudność. To raczej naturalne w takiej sytuacji.

zgłoś

issa
30 września 2014 o 12:33

I jeszcze, by tak wyjść z pralek, które automatem drukują "nie"i tam, gdzie się myśli bez "nie": naprawdę jest aż takim świństwem opór przed czerpaniem radości z przymusu...?

zgłoś

issa
30 września 2014 o 12:59

Oczekiwanie, że ktoś, jeśli ma być porządnymidobrymczłowiekiem, "oczywiście" będzie latami czy do śmierci najlepiej, i to z samymi cudownymi skutkami - udawał dzień po dniu, że czuje bliskość tam, gdzie, uczciwie wobec siebie, czuje obcość - to zagadka

zgłoś

issa
30 września 2014 o 12:59

rzeczywiście warta grzechu. Howgh

zgłoś

nikt
30 września 2014 o 13:06

w jakim celu?

zgłoś

issa
30 września 2014 o 13:13

Skąd mogę wiedzieć, w jakim? Jeśli tekst ma być podstawą, to chyba po to, żeby dzieci były dzięki temu mniej uzależnione od narkotyków. Mogę się jednak mylić, jasne, że tak.

zgłoś

Wieśniak M
30 września 2014 o 13:20

miłość rodzicielska jest, albo tak jej się wydaje/ojcowska rano wstaje- kładzie się jak padnie/ powtarzając jak idiota/ oj jak ładnie!/ krew z krwi/ a ktoś by tam powiedział phi/ i dostałby w ryja/ miłość ojcowska nie mija/ może czasem zaspać - raptem kilka lat/ co lepsze dla obiektu uczuć pewnie-lepsze niż bat;)

zgłoś

nikt
30 września 2014 o 13:23

nie wiem czy dobrze myślę, stawia się tu alternatywę, albo ja realizuję swoje hobby albo stwarzam pasję dla dziecka, tylko nie rozumiem dlaczego jest "albo" zamiast "i" nie odnosząc się oczywiście do nicku. nie rozumiem po co ma być wybór pomiędzy rozwojem rodzica i jego pasjami a rozwojem dziecka i jego pasjami. Chyba człowiek, który jest zmuszony do zaprzestania własnych pasji, zaprzeczenia siebie w imię czegoś nie może być szczęśliwy i dzielić się tym szczęściem. Bo co komu przeszkadza, żeby pasję posiadali i jedni i drudzy?

zgłoś

Wieśniak M
30 września 2014 o 13:25

no właśnie nikcie poszedłeś tym samym torem. Być może tekst jest niezbyt zręcznie podany. Istnieją światy w których da radę godzić jedno z drugim. To światy zdrowe. Każde wychylenie- ja, dziecko- to patologia msz:)

zgłoś

issa
30 września 2014 o 13:35

Yhm. Można mieć wrażenie, że cały tekst jest przestrzenią dla wszechogarniającego zarzutu czy, może i trafniej, oskarżania: na karę czeka wszelki egotyzm. Tyle że chyba ostatecznie skutek wydaje się przeciwny wobec zamierzonego dobrodziejstwa rozmnażania: to każde dziecko (mniejsza już: małe czy to, przecież potrzebne i w dorosłym czasami, żeby świat zachował choć odrobinę radości) staje się w takich światłach egotycznym potworem.

zgłoś

issa
30 września 2014 o 13:37

"Istnieją światy w których da radę godzić jedno z drugim. To światy zdrowe". Czyli chyba te, gdzie jak najnaturalniej możliwe: nic na siłę (zamantrował z uporem dźwiedź).

zgłoś

Wieśniak M
30 września 2014 o 13:45

nic na siłę :))) peregrynacja garażu pełnego własnej twórczości jak najbardziej mieści się w tym świecie :))Wszak nie samym chlebem człowiek żyje :))

zgłoś

issa
30 września 2014 o 13:46

W znaczeniu, powiedzmy / wyobraźmy sobie: całe życie, najprawdopodobniej, wytrwam / będę w stanie wytrwać jedynie przy tym, co rzeczywiście kocham; cała reszta prędzej czy później rozleci się na amen, kompletnie bez względu, bez troski na to, do czego i z jaką dziką obowiązkowością wobec niej będę się zmuszać.

zgłoś

issa
30 września 2014 o 13:47

Pozdrowienie isseńskie, Wieśniaku :)

zgłoś

nikt
30 września 2014 o 13:51

"całe życie, najprawdopodobniej, wytrwam / będę w stanie wytrwać jedynie przy tym, co rzeczywiście kocham; cała reszta prędzej czy później rozleci się na amen" - czy dają tu statuetki za słowa?

zgłoś

nikt
30 września 2014 o 13:52

czas mi do garażu :) Dużo zdrowia Wam

zgłoś

Wieśniak M
30 września 2014 o 13:53

i dla Ciebie isso- pozdrowaśki wieśniacze :))

zgłoś

issa
30 września 2014 o 14:24

:) Dużo zdrowia nam. Też pójdę do garażu. Na wirażu.

zgłoś

Wieśniak M
30 września 2014 o 14:30

twórczość która w garażu odnalazła bursę/ morzy by wyjechać, którymś kursem/ choć niekoniecznie/ bo sztuka jak wino w największej tajemnicy/ dojrzewa nabierając na wartości w garażu a dawniej piwnicy/ czy nawet loszku/ można sobie ją dawkować po troszku :)))

zgłoś

issa
30 września 2014 o 18:00

:)

zgłoś

mua
2 października 2014 o 19:06

;)

zgłoś

gabrysia cabaj
30 września 2014 o 12:40

Jaro, 29 września 2014 o godzinie 22:53 "To wszystko prawdopodobnie od nadmiernego zalegania. Niestety praca jest koniecznością, czyli środkiem do osiągnięcia celu jakim jest zarobienie jak najwięcej kasy na zaleganie, niekoniecznie w domu, a w rożnych miejscach - tu i tam. Ekstremalną formą zalegania jest zapuszczenie, ale żeby się zapuścić, trzeba gdzieś wyjechać. Przy długotrwałym zaleganiu lub zapuszczeniu pojawia się jednak efekt uboczny - robi się nudno, a do tego cierpnie dupa i drętwieją dłonie, więc samoczynnie przyjmujemy pozycję leżakowania (półzaleganie) i żeby rozprostować palce, a także zająć czymś wyjałowione mózgowie ćwiczymy pisanie . Niektórym wychodzi, więc mają więcej czasu na zaleganie lub jego ekstremalne formy, czyli koło się zamyka. Czyżbym coś pominął ? Ach dzieci, przecież wszystkie są nasze, więc nie szkodzi., albowiem wszyscy ze zdziwieniem stwierdzamy, że nie wiadomo kiedy urosły." :))) A tekst mua przeczytałam ze zrozumieniem i trochę podzielam, a trochę nie:)

zgłoś

issa
30 września 2014 o 19:10

bo to, chyba, jako i zwykle koniecznie, trochę koniec, trochę nie, Gabriela (ależ Ty masz melodyjne imię - jak deszcz i głos morza. Agnieszka wydaje się przy nim szeleścić jak papiery w okienku :)

zgłoś

mua
2 października 2014 o 19:06

witaj , witaj małe wielkie I ;))

zgłoś

gabrysia cabaj
2 października 2014 o 19:08

matka mojego męża z początku mówiła do mnie Gabryla, ponieważ starsza jej synowa Maria, kazała mówić do siebie Maryla, isia:*****

zgłoś

mua
2 października 2014 o 19:12

że Asia Misia Końfacela ?? ;)))

zgłoś

issa
3 października 2014 o 17:57

a witojcie, mua ;d

zgłoś

mua
3 października 2014 o 18:06

;)) to - ;d to na dzień uśmiechu ?? czy tak bezinteresownie ;))))

zgłoś

issa
3 października 2014 o 18:09

niech Ci będzie mua bezinteresownie ;d

zgłoś

Jaro
18 października 2014 o 09:45

Gabi zupełnie o tym tekście zapomniałem, zapewne z dzisiejszego porannego zalegania:) a widzę, że to już trumlowska "klasyka" heh:) Miłego weekendu i zalegania ( i nie mówię tu o afektach) wam wszystkim :)

zgłoś

mua
3 października 2014 o 18:12

o żesz ;))) zapytaj !!!! a nożyce ciem rozetnom .... te kobiety !!!!!!!!!!!!!!! ;)))))

zgłoś

issa
3 października 2014 o 18:47

ba! te kobiety, ci mężczyźni ;d

zgłoś

mua
3 października 2014 o 20:22

czyli uderz w stół a nożyce cię przetną na pół ?? ;))

zgłoś

issa
5 października 2014 o 20:15

ajtam, mój kolega, fakt, że rozwodnik po dzikich przejściach i później konsekwentnie, samotnik z wyboru, mawiał w czasach mojej młodości, że jedna dusza w dwóch ciałach (dżiz, napisało misie odwrotnie poprzednio) to wymysł z sufitu: po rozwodach i rozstaniach zostawałaby para półgłówków nie do życia, a patrz panie, to dopiero wtedy przynajmniej jedno z nich na ogół mądrzeje lub przynajmniej jest pewne, że zmądrzało i żyje mu się lepiej ;d

zgłoś

mua
5 października 2014 o 21:25

hm ... z tym, że pewne zmieniłbym na przypuszcza, czy podejrzewa ; )) i " lepiej " jest względne ... tak myślę , bo wiesz jak mówi ponoć afrykanske porzekadło " gdzie walczą słonie najbardziej cierpi trawa " ;)))

zgłoś

issa
6 października 2014 o 08:39

znaczy: zryta ziemia, beret zryty, trawa w składzie porcelany? ;d

zgłoś

mua
6 października 2014 o 21:10

nie .... trawa to dzieci w czasie rozwodu ;))

zgłoś

issa
8 października 2014 o 10:02

można też inaczej. rozwód to zwykle (chociaż, na jeże-mustangi, to żadna konieczność tak naprawdę, żaden przymus i mimo to) po prostu jedna z wojen. rzeźnia. a w niej słonie, słoniątka i trawa. Trawa w tym: to wszystko, co najczulsze, najdelikatniejsze, najintymniejsze, najcichsze, najpiękniejsze, najłagodniejsze. I tak dorosłym, jak dzieciom zostaje po jatce dziedzictwo do przekazania: obrazki z rzeźni jako dopuszczalny, ba!, "normalny" sposób rozwiązywania trudności. I idą z tym wewnętrznym "tak" na specjalne okazje dalej, i dalej. I przekazują je innym. Tak dorośli, jak dzieci. Tak w życiu prywatnym jak w publicznym. Z pokolenia na pokolenie. Na zdrowie. That's all.

zgłoś

A czas to co, nie pieniądz, choć zaraz przyjdzie Jestem i powie, że czasu nie ma:)Pozdrawiam mua, fajnie się czytało:)

zgłoś

mua
6 października 2014 o 21:12

jutro to dziś ... tyle, że ... jutro - Mrożek ;))

zgłoś

Eva T.
19 października 2014 o 20:31

przeczytalam tylko do miejsca z koniem i przypomnialo mi sie, ze znam ten tekst :) Muanku, co Ty tak do tych starych tekstow wracasz? Serdecznie pozdrawiam :)

zgłoś

mua
2 listopada 2014 o 20:48

coby był taki odsyłacz dla wsiech ( a znasz zapewne skąd inąd - o ile pomnę ;))) )

zgłoś

Eva T.
9 listopada 2014 o 12:07

wyglada na to, ze juz wszystko myle ;) coraz mniej czytam wirtualnie. wszystko sie miesza i staje sie takim koglem-moglem ;)

zgłoś

mua
9 listopada 2014 o 13:32

starość nie radość heheh

zgłoś

Eva T.
10 listopada 2014 o 08:34

haha, czasami jest dobrze, zwalic wine na starosc :)))

zgłoś

E tam, papier coraz droższy, o prąd tyż jakby kto nie na papierze:)

zgłoś

mua
2 listopada 2014 o 20:47

E - booki można ...pozrywać , popisać i poprezencić ;))

zgłoś

Jaro
7 listopada 2014 o 00:20

Czyżby u Ciebie wygasła nawet ta tania pasja:)?

zgłoś

mua
7 listopada 2014 o 14:08

z tym nawet to masz rację ;))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się