13 listopada 2014

proza

rafa grabiec
rafa grabiec

w piersi

Odkąd miłość stała się myszą, wszystkie grzechy skryły się w norze. Nie biję się z chemią jaką nas leczą, ale pamiętam wschody żaluzji i zachody pustych butelek. Wycinki miasta niech siadają na ścianach jak muchy. Wszystkie śmierci jakie mamy na imię opuściły dworce centralne. Kamieniuję usta takich jak ja. Niech skurwysyny pamiętają, do czego jest ojczyzna nawet, jeśli jest nią Polska.

Krzysztof Konrad Kurc
13 listopada 2014 o 21:42

Dobry tekst w Twoim stylu. "Wszystkie śmierci jakie mamy na imię opuściły dworce centralne. " - tu mi coś zgrzyta.

zgłoś

Ania Ostrowska
15 listopada 2014 o 09:21

1) tez mi się podoba 2) też ki się wydaje że brzmi niezręcznie; może po prostu "wszystkie nasze imiona śmierci"? 3) "jak muchy" i "jak ja" wydają mi się trochę za blisko. Pozdrawiam :)

zgłoś

birczin
20 listopada 2014 o 21:41

a mi właśnie to zdanie podoba się bardzo, właśnie dlatego, że zgrzyta! ;) dobry tekst, można pisać oszczędnie a z rozmachem, jak to jest? :)

zgłoś

mua
13 listopada 2014 o 21:57

ta .... ojczyzna oczywiście po to, żeby poza granicom mówić, że jest się kimś innym .To jak a z jedny Polańskim. Za granicą jest Żydem jak wraca do Polski jako oczekuje, ze Polska przyhołubi i nie wyda ;))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się