rafa grabiec
ALL WORKS Poetry (583) Prose (6) Diary (21) Photography (96) Graphics (21) Books (1)
About me Friends (8)

13 november 2014

prose

rafa grabiec
rafa grabiec

w piersi

Odkąd miłość stała się myszą, wszystkie grzechy skryły się w norze. Nie biję się z chemią jaką nas leczą, ale pamiętam wschody żaluzji i zachody pustych butelek. Wycinki miasta niech siadają na ścianach jak muchy. Wszystkie śmierci jakie mamy na imię opuściły dworce centralne. Kamieniuję usta takich jak ja. Niech skurwysyny pamiętają, do czego jest ojczyzna nawet, jeśli jest nią Polska.

Krzysztof Konrad Kurc
13 november 2014 at 21:42

Dobry tekst w Twoim stylu. "Wszystkie śmierci jakie mamy na imię opuściły dworce centralne. " - tu mi coś zgrzyta.

report

Ania Ostrowska
15 november 2014 at 09:21

1) tez mi się podoba 2) też ki się wydaje że brzmi niezręcznie; może po prostu "wszystkie nasze imiona śmierci"? 3) "jak muchy" i "jak ja" wydają mi się trochę za blisko. Pozdrawiam :)

report

birczin
20 november 2014 at 21:41

a mi właśnie to zdanie podoba się bardzo, właśnie dlatego, że zgrzyta! ;) dobry tekst, można pisać oszczędnie a z rozmachem, jak to jest? :)

report

mua
13 november 2014 at 21:57

ta .... ojczyzna oczywiście po to, żeby poza granicom mówić, że jest się kimś innym .To jak a z jedny Polańskim. Za granicą jest Żydem jak wraca do Polski jako oczekuje, ze Polska przyhołubi i nie wyda ;))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register