Zmiana sposobu prezentacji
Czy to figiel w stylu Bonda
wielorasa z miasta Toruń?
Czy też, jeśli rzec tak można,
śmiały wyczyn wart honorów?
Pewnie jedno jak i drugie,
bo gdy pies ma dość swej budy
to niejedno zrobić umie
byle tylko się nie nudzić.
Kto z żyjących się odważył
na dryf rzeką w środku zimy
z krą lodową ?Nikt z żeglarzy
za wyjątkiem polskiej psiny!
Słaby człowiek jak lód pękłby
pędząc z prądem w stronę morza,
w noc drżąc z zimna stracił zęby
a na koniec się rozchorzał.
Niezbadana psia natura
czasem zmusza do pływania
i nie ważne, że akurat
(...)
--- cały tekst ---
Jędrna pupa, wiotka kibić
z czuciem powiększone piersi,
ust nie muszę też się wstydzić,
gdyż tak wiele mogą zmieścić.
Bez wątpienia jestem gwiazdą
w nietypowych filmach akcji,
pożadaną, słodką, straszną
i dla młodszych i dla starszych.
W mej reklamie głos z ambony
rzesze widzów straszy piekłem,
nocą marzy by mnie zdobyć
taką jaką w filmach jestem.
Kup, wypożycz mnie raz jeszcze,
popuść lejce swej perwersji.
Patrz i ucz się! To są lekcje!
Kiedyś będziesz w tym najlepszy.
Żoną, dziwką, małolatą
w twoim łóżku będę gościć
w mocnych scenach biorąc za to
jęk rozkoszy publicznosci
Oj mogłoby już być pięknie,
gdyby chciał mi iść na rękę,
ZUS na starość dając rentę.
Co tam rączka ciut przykrótka,
gdy spokojna o byt główka.
Wtedy, co roku w maju, wierzyliśmy
w każde słowo płynące z góry.
Lśniąca politurą skrzynka mrugała
zielonym oczkiem, gdy padało zaklęcie.
Stalowe obręcze napędzane drutem
wystarczały za szybkie huragany,
wieńce laurowe na szyjach pachniały bzem.
Biliśmy wszystkich na przekór nazwie wyścigu.
Dziś wraca medialnym echem, zamykam oczy.
Jest ciepła wiosna, na brudnych twarzach
wyczekiwanie.
- Halo, halo tu helikopter –
zaczyna czarować.
To co mamy na językach i o czym myslimy
Tak na oko super babka,
opalona, w miarę pulchna.
Mogę z każdym iść o zakład:
jej nie stworzył byle kuchta.
W starym piecu diabli palą,
choć zabrania tego lekarz.
Chyba pójdę z nią na całość,
tak mnie widok jej podnieca.
Mówią – stary nie wypada –
- gdybyś był ciut młodszy, zdrowszy –
- może zabić cię nadwaga –
- w twym przypadku lepiej pościć –.
Zazdrośników nie posłucham,
już ją niosę do alkowy.
Choćbym miał wyzionąć ducha,
dziś to w nocy muszę zrobić.
Pierwszy rusza grzeszny język,
on w te klocki zawsze z przodu.
W tyle pozostają zęby,
(...)
--- cały tekst ---
Z dzbanem ambrozji w kolorze blue
w cieniu jabłoni ( tak tej jabłoni ),
nieziemską pracą zmęczony Bóg,
w chwili wytchnienia głowę swą schronił.
I jest jak w niebie, jednak twarz boża
pod aureolą smutną się zdaje.
To nieskończony znów gnębi go żal,
rzewne wspomnienie, za dawnym Rajem.
Nie cieszy Boga anielski chór,
cierpko smakuje schłodzony nektar.
Dziś Wszechmogący, jeśli by mógł,
uśmiechnąłby się na widok węża.
I łzę uronił pierwszy raz w życiu (?),
że z dwojga złego wybrał co gorsze.
- Nie cień jabłoni potrzebny mi tu,
lecz śmiech grzesznicy w odzieniu toples -.
Pies nie musi być mądry,
wystarczy, że umie merdać
ogonem na dzień dobry,
i milczeć gdy pani w nerwach.
Nie musi umieć służyć,
na pokaz aportować.
Wystarczy by nie gryzł ludzi
i wracał, gdy pani zawoła.
Tak więc o dupę rozbić
moje cyrkowe sztuczki ,
gdy w długą pójdę, jak Bobik,
po śladach seksownej suczki.
Zostaje mi jedynie,
gdy wracam skruszony do ciebie,
smycz do łóżka ci przynieść
i skomleć o przebaczenie.
Graj kapelo jak najgłośniej
nim się zacznie nocna cisza,
niezwyczajni są tu goście,
chcą potańczyć ostro dzisiaj.
Połamani poskręcani,
tango, twist, czy walczyk
nawet
pięknie grany będzie dla nich
jak najcudowniejszy zabieg.
Odstaw niepotrzebne kule
kuracjuszko spod Warszawy,
żwawym rytmom warto ulec,
chociaż taniec nasz kulawy.
Chociaż w biodrach trzeszczą
śruby,
z trudem zgina się kręgosłup,
już za chwilę mnie polubisz
gdy na tango znajdę sposób.
(...)
--- cały tekst ---
Głowo rodziny, mężu, ojcze,
noc znudzonego może skusić.
To zło po ciemku trudno dostrzec,
nie wychodź z domu, bo nie wrócisz.
Słaba kobieto, jego żono,
odłóż na przyszłość babski comber,
może kosztować cię on słono.
Na wieczór wybierz w TV „ Kobrę”.
I ty młodzieży zbuntowana,
choć do frustracji dziś masz powód,
ubierz pidżamy i jak mama
też po kolacji zostań w domu.
To chupacabra, chupacabra,
(...)
--- cały tekst ---
Trębacz kończy „ Ciszę „ ,
znów ktoś na dół trafił.
Jak miło tu słyszeć
robotę łopaty.
Co mi po pomniku
skoro pod nim leżę?
Niewygodnie mi tu,
nie cieszą pacierze.
Tak czuje to większość
leżących tuż obok.
Chociaż milczeć nie chcą,
nie padnie złe słowo.
W pozycji na plecach
na rozkład skazani,
nie mając dość miejsca
w proch się obracamy.
To jedyna korzyść
z nas dla Matki Ziemi.
Warto tego dożyć,
by się w nawóz zmienić.
