7 grudnia 2011

poezja

sam53
sam53

nie cierpię przesiadek i jazdy na walizkach



gdzieś między Buskiem a Rzeszowem 
na korytarzu w osobowym 
stało koło mnie dziewczę młode 
dla takich wszyscy tracą głowy 

w ścisku pod drzwiami toalety 
przygniotła ciepłem swoich piersi 
moje ordery co z podniety 
chciały się z marszu ich uwiesić 

i nie zważając na walizki 
na stukot hałas wrzawę wokół 
cel się wydawał bardzo bliski 
gdyby nie inni którzy z boku 

tak przycisnęli mnie do ściany 
że żart w cierpliwość mógł się zbroić 
wszak dokazywać przy tej pani 
w pociągu raczej nie przystoi 

a cycki choć skrzywione gniotą 
zmarszczki się robią na kołnierzu 
już zapomniałem dokąd pociąg 
a mam przesiadkę w Sandomierzu 

w oczach już piersi jak talerze 
lewa wydaje się ciut niżej 
uroczy widok patrzę zezem 
a mój Sandomierz coraz bliżej 

i nagle słyszę zbudź się Bronek 
otwieram oczy wciąż zaspane 
i widzę uśmiechniętą żonę 
nie ma orderów...jest kaganiec

JaGa
7 grudnia 2011 o 20:06

Podróż pociągiem - tak sądzę - jest przestrzenią skanujących spojrzeń. Trzeba mieć order za odwagę, żeby przy żonie podrywać dać radę.

zgłoś

JaGa
7 grudnia 2011 o 20:09

Trasę do Sandomierza autem przemierzam, a te co do mnie machają, raczej się nie nadają.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się