Zmiana sposobu prezentacji
To nie jest tak, że nic nie czuje. Może nawet jest wręcz na odwrót. Tyle tylko, że pisanie maili mi nie wychodzi. Nakręcam sie nimi, a potem ten ktoś po drugiej stronie jest zaszczuty jak zwierzę, a ja nie panuje nad tym.
Dzisiaj raz na jakiś czas, urządzam sobie psychoterapie. Znów usłyszałam:
- Pisz. Ale nie do ludzi tylko do szuflady. Pisz.
Czemu to pisanie? Bo bez tego nie wyrabiam.
Wiosna. A za oknem wiatr, deszcz i zimno. Szkocka wiosna; deszcze staja się nie do zniesienia. I to zawsze jak idę do pracy lunie na mnie gradobicie, a jak już jestem pod pracą, to to mija. Świeci słońce.
Pracuję. Pracuję w Centrum Nauk o Zdrowiu, o ironio losu! W pracy jest taka cisza, że słyszę własne myśli. Bardzo mi się ta praca podoba. Studia też, bo zaczęłam studiować administracje z informatyką. Całkiem nieźle mi to idzie. A praca? To tylko pół etatu, ale daje mi dużo satysfakcji.
Jak przychodzi zmęczenie, przychodzą myśli. Rzucam nimi wtedy w ludzi, a oni odbijają je jak lustro.
Dziś do pracy przyszłam w garniturze i białych adidasach. Zapomniałam się. Popsuły mi się buty i jakoś to tak wyszło. Chciałam pójść do Tesco, kupić jakiejś szmaciaki, ale chyba jest już za późno, bo spóźnię się do pracy. Dziś drzwi otworzy mi szefowa. Na buty nic nie powiedziała. Powiedziałam, usprawiedliwiając się, że te wcześniejsze to mi się rozleciały. I że czekam na wypłatę.
--- cały tekst ---
Atlantyda
Wisława Szymborska
Istnieli albo nie istnieli.
Na wyspie albo nie na wyspie.
Ocean albo nie ocean
połknął ich albo nie.
Czy było komu kochać kogo?
Czy było komu walczyć z kim?
Działo się wszystko albo nic
tam albo nie tam.
Miast siedem stało.
Czy na pewno?
Stać wiecznie chciało.
Gdzie dowody?
Nie wymyślili prochu, nie.
Proch wymyślili, tak.
Przypuszczalni. Wątpliwi.
Nie upamiętnieni.
Nie wyjęci z powietrza,
z ognia, z wody, z ziemi.
Nie zawarci w kamieniu
ani w kropli deszczu.
Nie mogący na serio
pozować do przestróg.
Meteor spadł.
To nie meteor.
Wulkan wybuchnął.
To nie wulkan.
Ktoś wołał coś.
Niczego nikt.
Na tej plus minus Atlantydzie.
Findhorn, Szkocja 20/07/12
Jestem cała w piachu. To przyjemne uczucie. Moje stopy są mokre od wody, a ja piszę na plaży. Ale nie ma słońca. Jest za to przyjemny wiatr, który ociera moją twarz i cisza. Cisza.
Dlaczego marzenia tak strasznie odbiegają od rzeczywistości? Tak bardzo się różnią od tego, co umiemy, co posiadamy, kim jesteśmy? Może dlatego są marzeniami. Podobno są marzenia realne, te do spełnienia. Ale to nie to samo.
Czasem (...)
--- cały tekst ---
“Czasem myślę, że może uda mi się z nowych wierszy wyprowadzić nowych ludzi, którzy nie będą dodawali żelaza do żelaza, krzyku do krzyku, przerażenia do przerażenia. Można przecież ziarno do ziarna, liść do liścia, wzruszenie do wzruszenia i słowo do milczenia.”
Herbert “Rekonstrukcja poety”
“Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne, wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe.”
Albert Einstein
- Jak to jest mieć psychozę? – spytał mnie się Paweł.
To nie jest takie łatwe opowiedzieć własnymi słowami. Można przeczytać w wikipedii co to jest, ale jak coś takie przeżyć? To już inna strona medalu. To przede wszystkim takie oderwanie się od rzeczywistości. Najgorsze koszmary spotykają Cię na w realu, a co sobie pomyślisz to Ci się spełnia. I do tego te skojarzenia, skojarzenia na każdym kroku. I metafory – rzeczy zmieniają swoje znaczenie. To swego rodzaju metanoia duchowa. Nic już nie będzie takie samo.
Najgorsze jest to, że w osiemdziesięciu procentach nie jesteś świadomy tego, (...)
--- cały tekst ---
- Zakochałaś się.
- Tak, ale to boli.
- To nic. Ale jesteś zdrowa. Nie jesteś chora na schizofrenię. Widzisz? Czujesz! I to jest piękne.
- Ale on mnie nie chce.
musze ci wszystko opowiedziec
16:46:53
o niedoszlej randce itp
16:47:09
jak ja sie ucieszylam, ze ma panne, ze szok
16:47:19
bo myslalam, ze to ze mna cos nie teges
16:47:34
poderwalalam zajetego faceta
16:47:39
musi mnie lubiec
16:47:42
he he
16:47:57
dalam mu dwie kartki
16:48:08
i sie umowilismy na wspolne wyjscie i mnie olal
16:48:32
ale dziwna sa para
16:49:01
ona przychodzi, kochaja sie, a potem nie zostaje nawet na noc
tylko wychodzi
16:49:16
a mu to wystarczy
16:49:31
musi ja bardzo kochac
16:50:27
albo tak to wyglada teraz
16:50:46
zwiazki
Od dziś będę
innym człowiekiem; rzucę fajki, zacznę ćwiczyć. Starczy mi sił na jakiejś 2-3
miesiące po czym wrócę do starych przyzwyczajeń. Poszukam jakiejś diety cud,
przestanę pić.
Reklama mnie
kręci. „Wyobraź sobie,, że jesteś w szczytowej
formie, że jesteś zdrowy i szczęśliwy”.
Ja bliżej
nie określony ja. Wcześniejszy schizofrenik, dzisiejszy źle zdiagnozowany
schizofrenik z perspektywą na nową naklejkę na czoło, pseudo-zdrowy. Ja ze
zmarnowanymi czterema najlepszymi latami
życia, ja opłakujący własną przeszłość, piszę do Ciebie.
„Życie jest
piękne”.
Czasem
trzeba przygryźć wargi, mocno zapłakać, czasem myślisz, że stajesz się nie
czuły na wszystko, zwiększa Ci się tolerancja. Czasem po prostu masz dość. Czasem myślisz,
żeby skończyć ze sobą, po co Ci ta gra. Przecież nie chciałeś być
aktorem, zakładać maski i grać; w pracy, w domu. Mieć leki i poczuć co to
naprawdę znaczy rozpacz. No i lęki, które paraliżują Cię w nocy.
Patrzę na reklamę i zastanawiam się czy zadzwonić. Perspektywa
czucia się dobrze kusi mnie by spróbować.
Przewracam codziennie oczyma wyobraźni i widzę tę
dziewczynę; niefrasobliwą, mało zaradną, nieszczęśliwą. Zupełnie nie rozumiem,
dlaczego po tylu latach, kiedy jestem stary, wspominam dziewczynę, którą kiedyś
znałem. Nie rozumiałem jej, kiedy przyjechała do Anglii, nie rozumiałem,
dlaczego nie chciała się spotkać ze mną i porozmawiać, ani dlaczego tak się
zachowywała. Teraz jest dla mnie cieniem, wspomnieniem, kogoś, kogo nie znałem.
Kogo nikt nie znał. I kto niósł ze sobą wielkie brzmienie niezrozumienia. To
był Leszek, który pierwszy wypowiedział na głos słowo schizofrenia. To była
jedyna osoba, która potrafiła się nią opiekować. Myślę, że w tamtym czasie
zrobiliśmy dobrą robotę. Skrzywdziliśmy ją tak, jak na to zasługiwała. Dzięki
temu staliśmy się braćmi. To ona była naszym wrogiem numer jeden. To był nasz
cel. Natchnienie dla muzyków, i cel dla byłych wojskowych.
Teraz tego żałuję. Prześladuje mnie w moich snach, kiedy
oddala się ode mnie. I teraz rozumiem Leszka, którego matka była tak podobna do
niej. Tylko on jeden wiedział jak ona
cierpi, tylko on… Wszystko tylko on. A ona była taka zmęczona, taka prosta, nie
potrafiąca jeszcze żyć. Pojawiała się i znikała jak duch, jak cień.
Prześladowała mnie. Nie chciałem potem jej znać, bo było mi wstyd. Kiedy
--- cały tekst ---
