moje wspomnienie o tobie
w talii staje się coraz smuklejsze
skóra na jego przegubach
jest już taka przezroczysta
[znikasz powoli w
atmosferze duszy]
jest jak garść wody
co wyślizguje się spod palców
kiedy chcę ją uchwycić
albo jak puch
owocującego latem mniszka
uciekany wiatrem
[zapominam cię już,
tylko te pocałunki jeszcze…
na dłoniach]
jest jakby iluzją tła
co rozpada się tysiącem iskier
o kanty obłej pamięci
a czasem plątaniną linii
naśladujących fale – nieskończoną
[smutek mi nie ciąży raczej,
tylko niedosyt]
ładnie :) czytam bez szczerozłota, miłego wieczorku
zgłoś
dziekuje, wzajemnie :]
zgłoś
dwa pierwsze wersy bardzo, potem trochę(dla mnie )przegadane, wiele ciekawych momentów w tekście:)
zgłoś
Całość bardzo eteryczna, tak lubię i już :))
zgłoś
niedosyt ... zawsze ma pod górkę :))) pozdr. K
zgłoś
Kasiu, podoba mi się Twój pomysł na określenie tej zażyłości...:). W drugim wersie przestawiłabym trochę słowa, a mianowicie "w talii" przerzuciłabym z początku na koniec tej linijki. To ja. Ty nie musisz. Wiersz jak najbardziej udany.
zgłoś