no właśnie:), nie siedzę po herbacie, mam kurtkę tuż przy klawiszu wystarczy kliknąć i znikam:)), powracam kiedy chcesz, może w czasie deszczu gdy nikt się nie zapowiedział a jakoś pusto wkoło, albo przy słonecznej pogodzie kiedy miasto wyjechało za miasto i siedzimy sami jak lewa górna czwórka w szczęce;)))
to najtrudniejsze relacje, te w tej sieci i bez znaczenia miłość to czy przyjaźń, niech stanowi sieć narzędzie do podróżowania myśli słów przekazów ale nie do -w zamian ciepła dotyku, patrzenia, i najważniejsze dla mnie zapachu
jestem sieciocholiczka:)
rzeczywiecie tu bardzo latwo o nieporozumienia,
zwlaszcza jesli ktos nie pisze wparawnie na klawiaturze, tak jak np. ja...co wcale nie oznacza jeszcze ze lekcewaze kogolkwiek nie uzywajac wielkich liter, polskich znakow itd...ot wtorny klawiaturowy analfabentyzm, ktory moze nawet sugerowac infantylnosc..ale sa przeciez i tu ludzie, ktorzy potrafia czytac nieomal w myslach .wtedy wystarczy kilka slow i juz wiadomo ze mamy do czynienia z bratnia dusza:)))
Mam teraz więcej przyjaciół, niż kiedyś:) Mieszkam na zadupiu--na końcu świata--hihi. Myślę że trafiam na wspaniałych ludzi:) Jeszcze się nie zawiodłam:)Piszę o przyjazni , nie o jakiś dupkach.Z tymi drugimi nie zaczynam:) Oczywiście piszę o przyjazni , nie o miłości:)Mam męża-hihi:)
wiadomo Aniu, ze wszystko podlega satystyce, oczywiscie szanujacy sie socjolog nie moze zapomniec o tej jednej najcenniejszej miedzyludzkiej relacji jaka jest przyjazn....wiec dorwalam swego czasu taka statystyke, jeszcze nie bylam wtedy na necie...ale zapamietalam ja przez tyle lat! brzmiala ona mniej wiecej tak, niewazne czy mieszkasz na wsi zabitej dechami..czy w wielkiej aglomeracji...przyjaciol masz szesciu...policzylam ich wtedy...i wiecej ich nie mialam...dzis z upywem czasu nie mam ich az tylu:( ale net dal mi inna mozliosc...nie wychodzaqc z domu...moge miec ich wielu wielu wiecej...:)
proponowałbym na początek zdefiniować pojęcie "przyjaciela w sieci" odnosząc go do przyjaźni w klasycznym ujęciu. Inaczej zawiązują się więzi w społeczeństwie tradycyjnym, a inaczej w społeczeństwie sieci, które mocno heterogenizuje rzeczywistość społeczną i daje szereg wariantów podejmowania nowych form relacji. Poprzez rzeczone relacje, ich trwałość, zażyłość czy różnorodność można by coś ciekawego powiedzieć o "przyjaźni" w sieci. Istotnym elementem ponadto mógłby być fakt przenikania rzeczywistości wirtualnej i zawiązanych tam znajomości w świat namacalny. Równie ważne są motywy, cele i sens jakie jednostka przypisuje takim działaniom i wchodzeniu w interakcję. Może jest to potrzeba towarzyskości jako takiej na początek? Jak pisał klasyk: "Międzyludzkie więzi społeczne zadzierzgają się, rozwiązują i zadzierzgają na nowo w wiecznym, pulsującym strumieniu, który wiąże jednostkę nawet wówczas, gdy nie należy ona do organizacji w ścisłym sensie. Fakt, że ludzie patrzą na siebie nawzajem, że są o siebie zazdrośni, że pisują do siebie listy, że razem jedzą obiad, (...) wszystkie te powiązania między jedną jednostką a drugą, chwilowe bądź trwałe, świadome, błahe lub znaczące, (...) wiążą nas ze sobą nawzajem."
A że jesteśmy dodatkowo "społeczeństwem ryzyka" to czy owe przyjaźnie maja większe szanse na przetrwanie? Na ile ryzyko wpisuję się w wirtualną relację interpersonalną (pomimo tego czy przejdzie ona z tego poziomu do rzeczywistego świata), a na ile w stosunki społeczne podejmowane standardowo? [takie pytania do przemyśleń?]
zadales Robercie tak wiele pytan, ze chyba zajeloby mi wiecznosc przy klawiaturze zeby na nie wszystkie doglebnie odpowiedziec!
zatem zatrzymam sie przy jednym wtku...spoleczenstwo ryzyka...czym ryzykuje zaprzyjazniajac sie z toba? i to jest bardzo pytanie...:)
nie rozpiszę się zbyt dużo... przyjaźń w sieci jest możliwa ...aczkolwiek tylko nie może być do końca anonimowa, musimy w końcu zrzucić anonimowość
inaczej nie widzę sensu takiej przyjaźni i chyba nie można tego nazwać przyjaźnią, pod pod tym słowem kryją się czyny, takie jest moje zdanie.
powiedz mi Diable czy jestem dla ciebie anonimowa? odnosze wrazenie z wszystkich obecnych tu osob znam ciebie najdluzej...to znaczy od mojego niemal pierwszego bytu w necie...a to juz cho cho lat:)a to ze czynow nie bylo..hmmmm...nie zlozylo sie jakos:)))))))))
zagłuszanie samotności wynika z zupełnie innej intencji i motywacji - nie ma co oszukiwać samego siebie. Intencje nawiązania prawdziwej przyjaźni są kreatywne, zagłuszanie samotności jest reaktywne i destruktywne w skutkach
Chyba nie do końca tak jest. Zagłuszanie samotności i chęć nawiązania przyjaźni rozpoczyna się nawiązaniem relacji - i to je łączy. W tym sensie intencje są te same. Istotne jest natomiast, co dalej.
Odnośnie uwagi Ani: nawiązanie relacji jako takiej to wspólny mianownik i co do tego zgoda. Mi natomiast chodzi o treść tej relacji, która wynikać będzie z intencji-motywów: jawnych i ukrytych tej relacji właśnie.
Odnośnie Natare w natarciu ;) zgadzam się co do tego, iż kontakty wirtualne są surogatem tych z "żywca" , jednak nie zapominajmy o tym, że w kontakcie " twarzą w twarz "znaczącą i przeważającą rolę odgrywa komunikacja pozawerbalna i nie jest to mój wymysł, a wyniki badań co do których jest zgodność.
Chciałem zwrócić uwagę na ten czynnik.
Twierdzisz Natare, że zgadzasz się z założeniem pana powyżej, hm... ja się nie zgadzam ponieważ jest ono zbyt ogólne, niespójne i w pewnej mierze wewnętrznie sprzeczne jeśli dobrze je rozczytać.
Natare jak zdefiniujesz przyjaźń?
Jaką widzisz różnicę pomiędzy przyjaźnią, a miłością jeśli można spytać?
A może by tak dla równowagi wepchnąć "koleżeństwo" pomiędzy tych dwoje? :))) Nie wiem, czy też odnosicie wrażenie, że to słowo jest zaniedbane, w odwrocie, niemalże trąci już myszką, za to "przyjaźń" jest nadużywana na każdym kroku? Po paru miłych pogawędkach, po odkryciu kilku wspólnych zamiłowań, po dwóch wieczorach "w pubie", już zawiązana przyjaźń na wieki wieków? Litości!
myślę, że koleżeństwo jest znacznie bardziej płynnym terminem niż przyjaźń, szczególnie w dzisiejszej "ponowoczesności". Widzę pewną tendencję do uciekania od trudnych pytań i pójścia na łatwiznę - tak jest lżej... (być może). - - Robi się jałowo, a Natare najprawdopodobniej medytuje, w poszukiwaniu dharmy. Jak przybędzie ze swej samotni to nas opromieni wewnętrznym spokojem lub też zarazi namiętnością i przyjaźń przegra z chucią jak to zwykle bywa. Pozdrawiam wszystkich dyskutantów
A skąd wniosek o uciekaniu od trudnych pytań? Uwagi są chaotyczne, bo ktoś musiałby wziąć na siebie rolę moderowania rozmowy, określić wyraźnie, czego szukamy i przy jakich założeniach? Otwierające pytanie "przyjaciel w sieci - co on dla Ciebie oznacza?" jest tak szerokie, że właśnie mamy to, co mamy :)
kolezenswo bywa na granicy dosc dobrej znajomosci i przyjazni...przyjazn odbiega niezbyt daleko od milosci...ale dlaczego pijesz do Natare?
czyzby przyjaciel z sieci nie mogl byc wymarzona miloscia czy tez kochankiem?
"Przyjaciel w realu, to ktoś, z kim można bez skrępowania pomilczeć do woli". Fajna definicja. Sama nie wymyśliłabym trafniejszej. No i pięknie przewrotna wobec neta, gdzie - pomijając wyjątki - kiedy milczysz, to Cię nie ma.
przyjaciel w realu Isso jest dla mnie kims bliskim..to ktos z im sie moge smaiac i plakac...ktos kto mnie widzi w chorobie i zdrowi..we wzlotach i upadkach... ale to rzeczywiscie nie ten temat:)
przyjaciel to osoba z którą czuje się swobodnie niezależnie od tego czy widzi się z nią codziennie czy spotka się ją po dziesięciu latach przerwy
a to czy internetowy czy z realu to nie ma znaczenia szcegolnie ze czesto te dwie plaszczyzny mieszaja sie ze soba
jakos tak to widze
Ożesz. Tu - w przeciwieństwie do polemiki Istoty Poezji - wszystko wspólne: "przyjaciel to osoba z którą czuje się swobodnie niezależnie od tego czy widzi się z nią codziennie czy spotka się ją po dziesięciu latach przerwy a to czy internetowy czy z realu to nie ma znaczenia szcegolnie ze czesto te dwie plaszczyzny mieszaja sie ze sobą".
nie moge sie z toba zgodzic Zofio...realnyprzyjaciel po iles tam latach milczenia....bez wzgledu na powod..jest juz zupelnie inny...a w sieci trudno skorygowac bez patrzenia w oczy, bez glosu mimiki i zapachu czy nim rzeczywiscie byl....!
owszem mozesz za nim tesknic jak za senna mara...jesli postanowi z sobie tylko znanych powodow byc anonimem w sieci:(
"realnyprzyjaciel po iles tam latach milczenia....bez wzgledu na powod..jest juz zupelnie inny...". Nie. Właśnie dlatego przyjaźń nie jest dla tłumów. Bo nie jest inny. W naturalnych przemianach zanika wiele znajomych cech, ale nie te, dzięki którym przyjaźń potrafi przetrwać całe życie.
Sorry. Mnie jest jedna. Że tak powiem. Pojedyncza. Więc nie wiem, dlaczego Ci się mnożę. Nie lubię protekcjonalizmu. Za łatwy. A pier.dolenie to jedno z milszych zajęć, jakie znam.
przyjaciel w sieci bywa zanadto wyidelizowany Jaroslawie! i to niekoniecznie dlatego ze oczekujesz kogos idealnego...ale slowa...slowa...w nich mozna ukryc wszystkie oszustwa swiata...
w sieci, czyli na trumlu; część z nas zna się z innych portali, nie zawsze anonimowość może temu sprzyjać.część z nas podaje w "profilu" inne namiary i kontakty co znacznie to ułatwia.Niekiedy same komentarze wiele mówią i pozawlają lub nie
zbliżyć się lub nie z danej osoby,Są osoby ,które nic nie zamieszczają a tylko komentują oraz te same występujące pod nie jednym nickiem.
nie chodzilo mi Jurku o Truml...ale dziekuje ci ze zawezyles sprawe:)
rzeczywiscie ten portal wydaje sie najprzyjaznieszy...dla literowek( dzieki Wandziu)
ale czy my na codzien, nawet gryzac sie w jezyk...nie uzywaqmy brzydkich wyrazow?
a tak na marginesie Jurek..rozpoznajesz te wieloniki bez problemu?
Tam dokąd zmierzamy pójdziemy sami, ale miło sobie przedtem pogawędzić, napić się kawy, pogadać nad marnością i o dupie Maryni. Miło wtedy upływa czas na czekaniu......
Przyjaciel to dla mnie osoba która będzie zawsze gdy jest coś nie tak , która mi pomoże i poda pomocną dłoń . Nie wiem czy internet jest dobrym narzędziem do zawierania przyjaźni, bo nie wiadomo na kogo się trafi . Ja swoich przyjaciół, w realnym świecie nie internetowym, znam bardzo dobrze od długiego czasu , co nie wyklucza ze kogoś mogę długo znać w sieci , ale czy będę mógł nazwać te osobę przyjacielem ?? Nie mam sieciowych przyjaciół zbyt wielu , bo rzadko udaje mi się z kimkolwiek utrzymać dłuższy kontakt , ale internet to dobre narzędzie komunikacji. ale czy przyjaźnie przez internet są prawdziwymi przyjaźniami czy tylko substytutem ( bo nic nie zastąpi rozmowy w cztery oczy czy pójścia na pizze , lub piwo ). Ale to jest moje stanowisko . Internetowe substytuty przyjaźni są dla mnie sztucznym wytworem Dwudziestego pierwszego wieku . Ale dzięki temu ludzie czują się mniej samotni . Jak każdy medal i ten ma swoje dwie strony
przyjaźń w sieci jest iluzoryczna, narażona na rozczarowania, sieć nie przenosi chemii, nie jest wzmocniona, gestem, uśmiechem, dotknięciem, pomocą. Sieć jest środkiem do utrwalania przyjaźni tak jak tradycyjny list, czy telefon.
Pomyślmy: żona nie pisze, dzieci nie piszą, kochanki... nie, one również nie piszą, nie pisze też prezydent ani premier. Jedyny lit jaki dostałem zawierał propozycję powiększenia penisa. Odpisałem grzecznie, licząc na dłuższa korespondencję ale on również milczy. Nie ma przyjaciół. Co może nie jest takie najgorsze.
- jak kot, przychodzi kiedy chce się połasić, po czym wędruje w poszukiwaniu jedzenia i sensu, żeby powrócić - taki kołowrót spotkań; ale też rodzi pewną więź o innej ciężkości niż materialna...
że jest najbardziej dostępny:))))
zgłoś
klik i jestes!! dobre Wiesniaku, caly z humorem ty:))))
zgłoś
no właśnie:), nie siedzę po herbacie, mam kurtkę tuż przy klawiszu wystarczy kliknąć i znikam:)), powracam kiedy chcesz, może w czasie deszczu gdy nikt się nie zapowiedział a jakoś pusto wkoło, albo przy słonecznej pogodzie kiedy miasto wyjechało za miasto i siedzimy sami jak lewa górna czwórka w szczęce;)))
zgłoś
nie boli mnie zab..ale robie teraz herbate...MASZ OCHOTE?
zgłoś
zawsze ciepła.....jak ty to robisz? Jak ja parzę stygnie w pół godziny i rano jest zimna. A tu proszę cieplutka:))
zgłoś
to najtrudniejsze relacje, te w tej sieci i bez znaczenia miłość to czy przyjaźń, niech stanowi sieć narzędzie do podróżowania myśli słów przekazów ale nie do -w zamian ciepła dotyku, patrzenia, i najważniejsze dla mnie zapachu
zgłoś
jestem sieciocholiczka:) rzeczywiecie tu bardzo latwo o nieporozumienia, zwlaszcza jesli ktos nie pisze wparawnie na klawiaturze, tak jak np. ja...co wcale nie oznacza jeszcze ze lekcewaze kogolkwiek nie uzywajac wielkich liter, polskich znakow itd...ot wtorny klawiaturowy analfabentyzm, ktory moze nawet sugerowac infantylnosc..ale sa przeciez i tu ludzie, ktorzy potrafia czytac nieomal w myslach .wtedy wystarczy kilka slow i juz wiadomo ze mamy do czynienia z bratnia dusza:)))
zgłoś
Mam teraz więcej przyjaciół, niż kiedyś:) Mieszkam na zadupiu--na końcu świata--hihi. Myślę że trafiam na wspaniałych ludzi:) Jeszcze się nie zawiodłam:)Piszę o przyjazni , nie o jakiś dupkach.Z tymi drugimi nie zaczynam:) Oczywiście piszę o przyjazni , nie o miłości:)Mam męża-hihi:)
zgłoś
wiadomo Aniu, ze wszystko podlega satystyce, oczywiscie szanujacy sie socjolog nie moze zapomniec o tej jednej najcenniejszej miedzyludzkiej relacji jaka jest przyjazn....wiec dorwalam swego czasu taka statystyke, jeszcze nie bylam wtedy na necie...ale zapamietalam ja przez tyle lat! brzmiala ona mniej wiecej tak, niewazne czy mieszkasz na wsi zabitej dechami..czy w wielkiej aglomeracji...przyjaciol masz szesciu...policzylam ich wtedy...i wiecej ich nie mialam...dzis z upywem czasu nie mam ich az tylu:( ale net dal mi inna mozliosc...nie wychodzaqc z domu...moge miec ich wielu wielu wiecej...:)
zgłoś
proponowałbym na początek zdefiniować pojęcie "przyjaciela w sieci" odnosząc go do przyjaźni w klasycznym ujęciu. Inaczej zawiązują się więzi w społeczeństwie tradycyjnym, a inaczej w społeczeństwie sieci, które mocno heterogenizuje rzeczywistość społeczną i daje szereg wariantów podejmowania nowych form relacji. Poprzez rzeczone relacje, ich trwałość, zażyłość czy różnorodność można by coś ciekawego powiedzieć o "przyjaźni" w sieci. Istotnym elementem ponadto mógłby być fakt przenikania rzeczywistości wirtualnej i zawiązanych tam znajomości w świat namacalny. Równie ważne są motywy, cele i sens jakie jednostka przypisuje takim działaniom i wchodzeniu w interakcję. Może jest to potrzeba towarzyskości jako takiej na początek? Jak pisał klasyk: "Międzyludzkie więzi społeczne zadzierzgają się, rozwiązują i zadzierzgają na nowo w wiecznym, pulsującym strumieniu, który wiąże jednostkę nawet wówczas, gdy nie należy ona do organizacji w ścisłym sensie. Fakt, że ludzie patrzą na siebie nawzajem, że są o siebie zazdrośni, że pisują do siebie listy, że razem jedzą obiad, (...) wszystkie te powiązania między jedną jednostką a drugą, chwilowe bądź trwałe, świadome, błahe lub znaczące, (...) wiążą nas ze sobą nawzajem." A że jesteśmy dodatkowo "społeczeństwem ryzyka" to czy owe przyjaźnie maja większe szanse na przetrwanie? Na ile ryzyko wpisuję się w wirtualną relację interpersonalną (pomimo tego czy przejdzie ona z tego poziomu do rzeczywistego świata), a na ile w stosunki społeczne podejmowane standardowo? [takie pytania do przemyśleń?]
zgłoś
zadales Robercie tak wiele pytan, ze chyba zajeloby mi wiecznosc przy klawiaturze zeby na nie wszystkie doglebnie odpowiedziec! zatem zatrzymam sie przy jednym wtku...spoleczenstwo ryzyka...czym ryzykuje zaprzyjazniajac sie z toba? i to jest bardzo pytanie...:)
zgłoś
nie rozpiszę się zbyt dużo... przyjaźń w sieci jest możliwa ...aczkolwiek tylko nie może być do końca anonimowa, musimy w końcu zrzucić anonimowość inaczej nie widzę sensu takiej przyjaźni i chyba nie można tego nazwać przyjaźnią, pod pod tym słowem kryją się czyny, takie jest moje zdanie.
zgłoś
jak ma się przyjaźń do anonimowości? jakiego rodzaju jest to relacja?
zgłoś
powiedz mi Diable czy jestem dla ciebie anonimowa? odnosze wrazenie z wszystkich obecnych tu osob znam ciebie najdluzej...to znaczy od mojego niemal pierwszego bytu w necie...a to juz cho cho lat:)a to ze czynow nie bylo..hmmmm...nie zlozylo sie jakos:)))))))))
zgłoś
celnie ujęte bosski_diable
zgłoś
Ważne, by nie pomylić przyjaźni z zagłuszaniem samotności.
zgłoś
zagłuszanie samotności wynika z zupełnie innej intencji i motywacji - nie ma co oszukiwać samego siebie. Intencje nawiązania prawdziwej przyjaźni są kreatywne, zagłuszanie samotności jest reaktywne i destruktywne w skutkach
zgłoś
Chyba nie do końca tak jest. Zagłuszanie samotności i chęć nawiązania przyjaźni rozpoczyna się nawiązaniem relacji - i to je łączy. W tym sensie intencje są te same. Istotne jest natomiast, co dalej.
zgłoś
relacje?
zgłoś
Odnośnie uwagi Ani: nawiązanie relacji jako takiej to wspólny mianownik i co do tego zgoda. Mi natomiast chodzi o treść tej relacji, która wynikać będzie z intencji-motywów: jawnych i ukrytych tej relacji właśnie. Odnośnie Natare w natarciu ;) zgadzam się co do tego, iż kontakty wirtualne są surogatem tych z "żywca" , jednak nie zapominajmy o tym, że w kontakcie " twarzą w twarz "znaczącą i przeważającą rolę odgrywa komunikacja pozawerbalna i nie jest to mój wymysł, a wyniki badań co do których jest zgodność. Chciałem zwrócić uwagę na ten czynnik. Twierdzisz Natare, że zgadzasz się z założeniem pana powyżej, hm... ja się nie zgadzam ponieważ jest ono zbyt ogólne, niespójne i w pewnej mierze wewnętrznie sprzeczne jeśli dobrze je rozczytać. Natare jak zdefiniujesz przyjaźń? Jaką widzisz różnicę pomiędzy przyjaźnią, a miłością jeśli można spytać?
zgłoś
A może by tak dla równowagi wepchnąć "koleżeństwo" pomiędzy tych dwoje? :))) Nie wiem, czy też odnosicie wrażenie, że to słowo jest zaniedbane, w odwrocie, niemalże trąci już myszką, za to "przyjaźń" jest nadużywana na każdym kroku? Po paru miłych pogawędkach, po odkryciu kilku wspólnych zamiłowań, po dwóch wieczorach "w pubie", już zawiązana przyjaźń na wieki wieków? Litości!
zgłoś
myślę, że koleżeństwo jest znacznie bardziej płynnym terminem niż przyjaźń, szczególnie w dzisiejszej "ponowoczesności". Widzę pewną tendencję do uciekania od trudnych pytań i pójścia na łatwiznę - tak jest lżej... (być może). - - Robi się jałowo, a Natare najprawdopodobniej medytuje, w poszukiwaniu dharmy. Jak przybędzie ze swej samotni to nas opromieni wewnętrznym spokojem lub też zarazi namiętnością i przyjaźń przegra z chucią jak to zwykle bywa. Pozdrawiam wszystkich dyskutantów
zgłoś
A skąd wniosek o uciekaniu od trudnych pytań? Uwagi są chaotyczne, bo ktoś musiałby wziąć na siebie rolę moderowania rozmowy, określić wyraźnie, czego szukamy i przy jakich założeniach? Otwierające pytanie "przyjaciel w sieci - co on dla Ciebie oznacza?" jest tak szerokie, że właśnie mamy to, co mamy :)
zgłoś
kolezenswo bywa na granicy dosc dobrej znajomosci i przyjazni...przyjazn odbiega niezbyt daleko od milosci...ale dlaczego pijesz do Natare? czyzby przyjaciel z sieci nie mogl byc wymarzona miloscia czy tez kochankiem?
zgłoś
A kim jest przyjaciel w realu?
zgłoś
szel?
zgłoś
Przyjaciel w realu, to ktoś, z kim można bez skrępowania pomilczeć do woli
zgłoś
"Przyjaciel w realu, to ktoś, z kim można bez skrępowania pomilczeć do woli". Fajna definicja. Sama nie wymyśliłabym trafniejszej. No i pięknie przewrotna wobec neta, gdzie - pomijając wyjątki - kiedy milczysz, to Cię nie ma.
zgłoś
Właśnie :) Milczenie w necie mówi więcej, niż w realu, bo jest oderwane od komunikacji pozawerbalnej.
zgłoś
przyjaciel w realu Isso jest dla mnie kims bliskim..to ktos z im sie moge smaiac i plakac...ktos kto mnie widzi w chorobie i zdrowi..we wzlotach i upadkach... ale to rzeczywiscie nie ten temat:)
zgłoś
Lin w wereżce.
zgłoś
Lin w sumie. W mereżce. Real nadaje jej znaczenie.
zgłoś
a ty Jarku...tez przeciez wpadles w siec:)))
zgłoś
przyjaciel to osoba z którą czuje się swobodnie niezależnie od tego czy widzi się z nią codziennie czy spotka się ją po dziesięciu latach przerwy a to czy internetowy czy z realu to nie ma znaczenia szcegolnie ze czesto te dwie plaszczyzny mieszaja sie ze soba jakos tak to widze
zgłoś
Ożesz. Tu - w przeciwieństwie do polemiki Istoty Poezji - wszystko wspólne: "przyjaciel to osoba z którą czuje się swobodnie niezależnie od tego czy widzi się z nią codziennie czy spotka się ją po dziesięciu latach przerwy a to czy internetowy czy z realu to nie ma znaczenia szcegolnie ze czesto te dwie plaszczyzny mieszaja sie ze sobą".
zgłoś
"Real nadaje jej znaczenie" - jeśli trzeba dla sensu. Jeśli nie trzeba - to nie.
zgłoś
nie moge sie z toba zgodzic Zofio...realnyprzyjaciel po iles tam latach milczenia....bez wzgledu na powod..jest juz zupelnie inny...a w sieci trudno skorygowac bez patrzenia w oczy, bez glosu mimiki i zapachu czy nim rzeczywiscie byl....! owszem mozesz za nim tesknic jak za senna mara...jesli postanowi z sobie tylko znanych powodow byc anonimem w sieci:(
zgłoś
"realnyprzyjaciel po iles tam latach milczenia....bez wzgledu na powod..jest juz zupelnie inny...". Nie. Właśnie dlatego przyjaźń nie jest dla tłumów. Bo nie jest inny. W naturalnych przemianach zanika wiele znajomych cech, ale nie te, dzięki którym przyjaźń potrafi przetrwać całe życie.
zgłoś
pierdolicie hipolicie
zgłoś
Sorry. Mnie jest jedna. Że tak powiem. Pojedyncza. Więc nie wiem, dlaczego Ci się mnożę. Nie lubię protekcjonalizmu. Za łatwy. A pier.dolenie to jedno z milszych zajęć, jakie znam.
zgłoś
Zofia Welke,. hmmmm
zgłoś
Przyjaciel to ktoś z kim można w sieci konie kraść, a później w realu je dobijać.
zgłoś
powiedziałabym raczej: zyskownie przehandlować :)
zgłoś
Wyświetlił mi się absurdalny obraz wierzchowca leżącego w hamaku.
zgłoś
przyjaciel w sieci bywa zanadto wyidelizowany Jaroslawie! i to niekoniecznie dlatego ze oczekujesz kogos idealnego...ale slowa...slowa...w nich mozna ukryc wszystkie oszustwa swiata...
zgłoś
w sieci, czyli na trumlu; część z nas zna się z innych portali, nie zawsze anonimowość może temu sprzyjać.część z nas podaje w "profilu" inne namiary i kontakty co znacznie to ułatwia.Niekiedy same komentarze wiele mówią i pozawlają lub nie zbliżyć się lub nie z danej osoby,Są osoby ,które nic nie zamieszczają a tylko komentują oraz te same występujące pod nie jednym nickiem.
zgłoś
nie chodzilo mi Jurku o Truml...ale dziekuje ci ze zawezyles sprawe:) rzeczywiscie ten portal wydaje sie najprzyjaznieszy...dla literowek( dzieki Wandziu) ale czy my na codzien, nawet gryzac sie w jezyk...nie uzywaqmy brzydkich wyrazow? a tak na marginesie Jurek..rozpoznajesz te wieloniki bez problemu?
zgłoś
można byłoby je zdemaskować, ale to rola administratora - tak myślę.
zgłoś
mysle ze Admin DOJDZIE skutecznie do wielonikow ! i zachamuje slowotok!
zgłoś
Tam dokąd zmierzamy pójdziemy sami, ale miło sobie przedtem pogawędzić, napić się kawy, pogadać nad marnością i o dupie Maryni. Miło wtedy upływa czas na czekaniu......
zgłoś
Przyjaciel to dla mnie osoba która będzie zawsze gdy jest coś nie tak , która mi pomoże i poda pomocną dłoń . Nie wiem czy internet jest dobrym narzędziem do zawierania przyjaźni, bo nie wiadomo na kogo się trafi . Ja swoich przyjaciół, w realnym świecie nie internetowym, znam bardzo dobrze od długiego czasu , co nie wyklucza ze kogoś mogę długo znać w sieci , ale czy będę mógł nazwać te osobę przyjacielem ?? Nie mam sieciowych przyjaciół zbyt wielu , bo rzadko udaje mi się z kimkolwiek utrzymać dłuższy kontakt , ale internet to dobre narzędzie komunikacji. ale czy przyjaźnie przez internet są prawdziwymi przyjaźniami czy tylko substytutem ( bo nic nie zastąpi rozmowy w cztery oczy czy pójścia na pizze , lub piwo ). Ale to jest moje stanowisko . Internetowe substytuty przyjaźni są dla mnie sztucznym wytworem Dwudziestego pierwszego wieku . Ale dzięki temu ludzie czują się mniej samotni . Jak każdy medal i ten ma swoje dwie strony
zgłoś
Ale się rozpisałem. w życiu tyle nie napisałem na jeden temat , no chyba że w szkole
zgłoś
ja chyba sie tyle nigdy nie nasluchalam, nawet nie wiesz Jasiu ile razy tu wracalam....no i pokochalam kozy :))))))))))))))
zgłoś
a ja zawiodłam się niebywale, ale to długa historia. sprawdzeni są jedynie przyjaciele realni, dotykalni. pozdrawiam.
zgłoś
Madziu!!przyjaciele sprawdzaja sie zawsze..ale tak by sie chcialo uscisnac
zgłoś
przyjaźń w sieci jest iluzoryczna, narażona na rozczarowania, sieć nie przenosi chemii, nie jest wzmocniona, gestem, uśmiechem, dotknięciem, pomocą. Sieć jest środkiem do utrwalania przyjaźni tak jak tradycyjny list, czy telefon.
zgłoś
ciekawe co bys powiedziala gdybym ci teraz wyslala list
zgłoś
ale przedtem chciałaby Cię zobaczyć, wypić kawę, pogwarzyć, a potem "zjeść z Tobą beczkę soli i wtedy przyjaźń będzie, albo nie
zgłoś
ta beczka soli może być trochę zmodernizowana sieciowym kontaktem
zgłoś
a zapomniałam odpowiedzieć - ciekawa jestem takiego listu bardzo.
zgłoś
lubie obierac ziemniaki_hejnał mariacki
zgłoś
przyjaciel w sieci... może stać się jak ksiądz - i jak wilk niestety
zgłoś
rybak na wieka rybe zastawia siec
zgłoś
na kolana przed przyjacielem padnij
zgłoś
Pomyślmy: żona nie pisze, dzieci nie piszą, kochanki... nie, one również nie piszą, nie pisze też prezydent ani premier. Jedyny lit jaki dostałem zawierał propozycję powiększenia penisa. Odpisałem grzecznie, licząc na dłuższa korespondencję ale on również milczy. Nie ma przyjaciół. Co może nie jest takie najgorsze.
zgłoś
przygotuj sie na najgrsze Sisey.szelka PISZE
zgłoś
oboszu, boszu, co ja ci zrobiłem?! Ja tylko zabrałem głos w dyskusji makaronie.
zgłoś
moja korespondecja do ciebie jest krotsza niz spagetii 'Firenze' pozostale informacje..patrz na odwrocie
zgłoś
nadużycie słowa..
zgłoś
- jak kot, przychodzi kiedy chce się połasić, po czym wędruje w poszukiwaniu jedzenia i sensu, żeby powrócić - taki kołowrót spotkań; ale też rodzi pewną więź o innej ciężkości niż materialna...
zgłoś