14 lipca 2011

forum

Szel
Szel

Wieśniak M
14 lipca 2011 o 23:13

że jest najbardziej dostępny:))))

zgłoś

Szel
16 lipca 2011 o 19:11

klik i jestes!! dobre Wiesniaku, caly z humorem ty:))))

zgłoś

Wieśniak M
16 lipca 2011 o 21:14

no właśnie:), nie siedzę po herbacie, mam kurtkę tuż przy klawiszu wystarczy kliknąć i znikam:)), powracam kiedy chcesz, może w czasie deszczu gdy nikt się nie zapowiedział a jakoś pusto wkoło, albo przy słonecznej pogodzie kiedy miasto wyjechało za miasto i siedzimy sami jak lewa górna czwórka w szczęce;)))

zgłoś

Szel
17 lipca 2011 o 01:45

nie boli mnie zab..ale robie teraz herbate...MASZ OCHOTE?

zgłoś

Wieśniak M
17 lipca 2011 o 07:48

zawsze ciepła.....jak ty to robisz? Jak ja parzę stygnie w pół godziny i rano jest zimna. A tu proszę cieplutka:))

zgłoś

Istar
15 lipca 2011 o 08:13

to najtrudniejsze relacje, te w tej sieci i bez znaczenia miłość to czy przyjaźń, niech stanowi sieć narzędzie do podróżowania myśli słów przekazów ale nie do -w zamian ciepła dotyku, patrzenia, i najważniejsze dla mnie zapachu

zgłoś

Szel
16 lipca 2011 o 19:23

jestem sieciocholiczka:) rzeczywiecie tu bardzo latwo o nieporozumienia, zwlaszcza jesli ktos nie pisze wparawnie na klawiaturze, tak jak np. ja...co wcale nie oznacza jeszcze ze lekcewaze kogolkwiek nie uzywajac wielkich liter, polskich znakow itd...ot wtorny klawiaturowy analfabentyzm, ktory moze nawet sugerowac infantylnosc..ale sa przeciez i tu ludzie, ktorzy potrafia czytac nieomal w myslach .wtedy wystarczy kilka slow i juz wiadomo ze mamy do czynienia z bratnia dusza:)))

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
15 lipca 2011 o 08:31

Mam teraz więcej przyjaciół, niż kiedyś:) Mieszkam na zadupiu--na końcu świata--hihi. Myślę że trafiam na wspaniałych ludzi:) Jeszcze się nie zawiodłam:)Piszę o przyjazni , nie o jakiś dupkach.Z tymi drugimi nie zaczynam:) Oczywiście piszę o przyjazni , nie o miłości:)Mam męża-hihi:)

zgłoś

Szel
16 lipca 2011 o 19:32

wiadomo Aniu, ze wszystko podlega satystyce, oczywiscie szanujacy sie socjolog nie moze zapomniec o tej jednej najcenniejszej miedzyludzkiej relacji jaka jest przyjazn....wiec dorwalam swego czasu taka statystyke, jeszcze nie bylam wtedy na necie...ale zapamietalam ja przez tyle lat! brzmiala ona mniej wiecej tak, niewazne czy mieszkasz na wsi zabitej dechami..czy w wielkiej aglomeracji...przyjaciol masz szesciu...policzylam ich wtedy...i wiecej ich nie mialam...dzis z upywem czasu nie mam ich az tylu:( ale net dal mi inna mozliosc...nie wychodzaqc z domu...moge miec ich wielu wielu wiecej...:)

zgłoś

q
15 lipca 2011 o 09:12

proponowałbym na początek zdefiniować pojęcie "przyjaciela w sieci" odnosząc go do przyjaźni w klasycznym ujęciu. Inaczej zawiązują się więzi w społeczeństwie tradycyjnym, a inaczej w społeczeństwie sieci, które mocno heterogenizuje rzeczywistość społeczną i daje szereg wariantów podejmowania nowych form relacji. Poprzez rzeczone relacje, ich trwałość, zażyłość czy różnorodność można by coś ciekawego powiedzieć o "przyjaźni" w sieci. Istotnym elementem ponadto mógłby być fakt przenikania rzeczywistości wirtualnej i zawiązanych tam znajomości w świat namacalny. Równie ważne są motywy, cele i sens jakie jednostka przypisuje takim działaniom i wchodzeniu w interakcję. Może jest to potrzeba towarzyskości jako takiej na początek? Jak pisał klasyk: "Międzyludzkie więzi społeczne zadzierzgają się, rozwiązują i zadzierzgają na nowo w wiecznym, pulsującym strumieniu, który wiąże jednostkę nawet wówczas, gdy nie należy ona do organizacji w ścisłym sensie. Fakt, że ludzie patrzą na siebie nawzajem, że są o siebie zazdrośni, że pisują do siebie listy, że razem jedzą obiad, (...) wszystkie te powiązania między jedną jednostką a drugą, chwilowe bądź trwałe, świadome, błahe lub znaczące, (...) wiążą nas ze sobą nawzajem." A że jesteśmy dodatkowo "społeczeństwem ryzyka" to czy owe przyjaźnie maja większe szanse na przetrwanie? Na ile ryzyko wpisuję się w wirtualną relację interpersonalną (pomimo tego czy przejdzie ona z tego poziomu do rzeczywistego świata), a na ile w stosunki społeczne podejmowane standardowo? [takie pytania do przemyśleń?]

zgłoś

Szel
16 lipca 2011 o 19:38

zadales Robercie tak wiele pytan, ze chyba zajeloby mi wiecznosc przy klawiaturze zeby na nie wszystkie doglebnie odpowiedziec! zatem zatrzymam sie przy jednym wtku...spoleczenstwo ryzyka...czym ryzykuje zaprzyjazniajac sie z toba? i to jest bardzo pytanie...:)

zgłoś

bosski_diabel
15 lipca 2011 o 11:58

nie rozpiszę się zbyt dużo... przyjaźń w sieci jest możliwa ...aczkolwiek tylko nie może być do końca anonimowa, musimy w końcu zrzucić anonimowość inaczej nie widzę sensu takiej przyjaźni i chyba nie można tego nazwać przyjaźnią, pod pod tym słowem kryją się czyny, takie jest moje zdanie.

zgłoś

q
15 lipca 2011 o 17:48

jak ma się przyjaźń do anonimowości? jakiego rodzaju jest to relacja?

zgłoś

Szel
16 lipca 2011 o 19:44

powiedz mi Diable czy jestem dla ciebie anonimowa? odnosze wrazenie z wszystkich obecnych tu osob znam ciebie najdluzej...to znaczy od mojego niemal pierwszego bytu w necie...a to juz cho cho lat:)a to ze czynow nie bylo..hmmmm...nie zlozylo sie jakos:)))))))))

zgłoś

Emma B.
13 listopada 2011 o 04:10

celnie ujęte bosski_diable

zgłoś

Ania Ostrowska
15 lipca 2011 o 17:43

Ważne, by nie pomylić przyjaźni z zagłuszaniem samotności.

zgłoś

q
15 lipca 2011 o 17:51

zagłuszanie samotności wynika z zupełnie innej intencji i motywacji - nie ma co oszukiwać samego siebie. Intencje nawiązania prawdziwej przyjaźni są kreatywne, zagłuszanie samotności jest reaktywne i destruktywne w skutkach

zgłoś

Ania Ostrowska
15 lipca 2011 o 18:03

Chyba nie do końca tak jest. Zagłuszanie samotności i chęć nawiązania przyjaźni rozpoczyna się nawiązaniem relacji - i to je łączy. W tym sensie intencje są te same. Istotne jest natomiast, co dalej.

zgłoś

Szel
12 grudnia 2012 o 01:31

relacje?

zgłoś

q
15 lipca 2011 o 20:42

Odnośnie uwagi Ani: nawiązanie relacji jako takiej to wspólny mianownik i co do tego zgoda. Mi natomiast chodzi o treść tej relacji, która wynikać będzie z intencji-motywów: jawnych i ukrytych tej relacji właśnie. Odnośnie Natare w natarciu ;) zgadzam się co do tego, iż kontakty wirtualne są surogatem tych z "żywca" , jednak nie zapominajmy o tym, że w kontakcie " twarzą w twarz "znaczącą i przeważającą rolę odgrywa komunikacja pozawerbalna i nie jest to mój wymysł, a wyniki badań co do których jest zgodność. Chciałem zwrócić uwagę na ten czynnik. Twierdzisz Natare, że zgadzasz się z założeniem pana powyżej, hm... ja się nie zgadzam ponieważ jest ono zbyt ogólne, niespójne i w pewnej mierze wewnętrznie sprzeczne jeśli dobrze je rozczytać. Natare jak zdefiniujesz przyjaźń? Jaką widzisz różnicę pomiędzy przyjaźnią, a miłością jeśli można spytać?

zgłoś

Ania Ostrowska
15 lipca 2011 o 21:16

A może by tak dla równowagi wepchnąć "koleżeństwo" pomiędzy tych dwoje? :))) Nie wiem, czy też odnosicie wrażenie, że to słowo jest zaniedbane, w odwrocie, niemalże trąci już myszką, za to "przyjaźń" jest nadużywana na każdym kroku? Po paru miłych pogawędkach, po odkryciu kilku wspólnych zamiłowań, po dwóch wieczorach "w pubie", już zawiązana przyjaźń na wieki wieków? Litości!

zgłoś

q
15 lipca 2011 o 21:50

myślę, że koleżeństwo jest znacznie bardziej płynnym terminem niż przyjaźń, szczególnie w dzisiejszej "ponowoczesności". Widzę pewną tendencję do uciekania od trudnych pytań i pójścia na łatwiznę - tak jest lżej... (być może). - - Robi się jałowo, a Natare najprawdopodobniej medytuje, w poszukiwaniu dharmy. Jak przybędzie ze swej samotni to nas opromieni wewnętrznym spokojem lub też zarazi namiętnością i przyjaźń przegra z chucią jak to zwykle bywa. Pozdrawiam wszystkich dyskutantów

zgłoś

Ania Ostrowska
15 lipca 2011 o 21:58

A skąd wniosek o uciekaniu od trudnych pytań? Uwagi są chaotyczne, bo ktoś musiałby wziąć na siebie rolę moderowania rozmowy, określić wyraźnie, czego szukamy i przy jakich założeniach? Otwierające pytanie "przyjaciel w sieci - co on dla Ciebie oznacza?" jest tak szerokie, że właśnie mamy to, co mamy :)

zgłoś

Szel
16 lipca 2011 o 20:00

kolezenswo bywa na granicy dosc dobrej znajomosci i przyjazni...przyjazn odbiega niezbyt daleko od milosci...ale dlaczego pijesz do Natare? czyzby przyjaciel z sieci nie mogl byc wymarzona miloscia czy tez kochankiem?

zgłoś

issa
15 lipca 2011 o 23:35

A kim jest przyjaciel w realu?

zgłoś

issa
15 lipca 2011 o 23:36

szel?

zgłoś

Ania Ostrowska
16 lipca 2011 o 11:16

Przyjaciel w realu, to ktoś, z kim można bez skrępowania pomilczeć do woli

zgłoś

issa
16 lipca 2011 o 12:49

"Przyjaciel w realu, to ktoś, z kim można bez skrępowania pomilczeć do woli". Fajna definicja. Sama nie wymyśliłabym trafniejszej. No i pięknie przewrotna wobec neta, gdzie - pomijając wyjątki - kiedy milczysz, to Cię nie ma.

zgłoś

Ania Ostrowska
16 lipca 2011 o 12:57

Właśnie :) Milczenie w necie mówi więcej, niż w realu, bo jest oderwane od komunikacji pozawerbalnej.

zgłoś

Szel
16 lipca 2011 o 20:03

przyjaciel w realu Isso jest dla mnie kims bliskim..to ktos z im sie moge smaiac i plakac...ktos kto mnie widzi w chorobie i zdrowi..we wzlotach i upadkach... ale to rzeczywiscie nie ten temat:)

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
15 lipca 2011 o 23:50

Lin w wereżce.

zgłoś

issa
15 lipca 2011 o 23:55

Lin w sumie. W mereżce. Real nadaje jej znaczenie.

zgłoś

Szel
16 lipca 2011 o 20:04

a ty Jarku...tez przeciez wpadles w siec:)))

zgłoś

Zofia Welke
15 lipca 2011 o 23:57

przyjaciel to osoba z którą czuje się swobodnie niezależnie od tego czy widzi się z nią codziennie czy spotka się ją po dziesięciu latach przerwy a to czy internetowy czy z realu to nie ma znaczenia szcegolnie ze czesto te dwie plaszczyzny mieszaja sie ze soba jakos tak to widze

zgłoś

issa
16 lipca 2011 o 00:05

Ożesz. Tu - w przeciwieństwie do polemiki Istoty Poezji - wszystko wspólne: "przyjaciel to osoba z którą czuje się swobodnie niezależnie od tego czy widzi się z nią codziennie czy spotka się ją po dziesięciu latach przerwy a to czy internetowy czy z realu to nie ma znaczenia szcegolnie ze czesto te dwie plaszczyzny mieszaja sie ze sobą".

zgłoś

issa
16 lipca 2011 o 00:11

"Real nadaje jej znaczenie" - jeśli trzeba dla sensu. Jeśli nie trzeba - to nie.

zgłoś

Szel
16 lipca 2011 o 20:09

nie moge sie z toba zgodzic Zofio...realnyprzyjaciel po iles tam latach milczenia....bez wzgledu na powod..jest juz zupelnie inny...a w sieci trudno skorygowac bez patrzenia w oczy, bez glosu mimiki i zapachu czy nim rzeczywiscie byl....! owszem mozesz za nim tesknic jak za senna mara...jesli postanowi z sobie tylko znanych powodow byc anonimem w sieci:(

zgłoś

issa
17 lipca 2011 o 00:27

"realnyprzyjaciel po iles tam latach milczenia....bez wzgledu na powod..jest juz zupelnie inny...". Nie. Właśnie dlatego przyjaźń nie jest dla tłumów. Bo nie jest inny. W naturalnych przemianach zanika wiele znajomych cech, ale nie te, dzięki którym przyjaźń potrafi przetrwać całe życie.

zgłoś

Szel
17 lipca 2011 o 01:08

pierdolicie hipolicie

zgłoś

issa
17 lipca 2011 o 01:14

Sorry. Mnie jest jedna. Że tak powiem. Pojedyncza. Więc nie wiem, dlaczego Ci się mnożę. Nie lubię protekcjonalizmu. Za łatwy. A pier.dolenie to jedno z milszych zajęć, jakie znam.

zgłoś

Szel
17 lipca 2011 o 04:07

Zofia Welke,. hmmmm

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
16 lipca 2011 o 12:58

Przyjaciel to ktoś z kim można w sieci konie kraść, a później w realu je dobijać.

zgłoś

Ania Ostrowska
16 lipca 2011 o 13:02

powiedziałabym raczej: zyskownie przehandlować :)

zgłoś

issa
16 lipca 2011 o 13:04

Wyświetlił mi się absurdalny obraz wierzchowca leżącego w hamaku.

zgłoś

Szel
16 lipca 2011 o 20:17

przyjaciel w sieci bywa zanadto wyidelizowany Jaroslawie! i to niekoniecznie dlatego ze oczekujesz kogos idealnego...ale slowa...slowa...w nich mozna ukryc wszystkie oszustwa swiata...

zgłoś

Jerzy Woliński
16 lipca 2011 o 20:33

w sieci, czyli na trumlu; część z nas zna się z innych portali, nie zawsze anonimowość może temu sprzyjać.część z nas podaje w "profilu" inne namiary i kontakty co znacznie to ułatwia.Niekiedy same komentarze wiele mówią i pozawlają lub nie zbliżyć się lub nie z danej osoby,Są osoby ,które nic nie zamieszczają a tylko komentują oraz te same występujące pod nie jednym nickiem.

zgłoś

Szel
16 lipca 2011 o 20:42

nie chodzilo mi Jurku o Truml...ale dziekuje ci ze zawezyles sprawe:) rzeczywiscie ten portal wydaje sie najprzyjaznieszy...dla literowek( dzieki Wandziu) ale czy my na codzien, nawet gryzac sie w jezyk...nie uzywaqmy brzydkich wyrazow? a tak na marginesie Jurek..rozpoznajesz te wieloniki bez problemu?

zgłoś

Jerzy Woliński
16 lipca 2011 o 20:55

można byłoby je zdemaskować, ale to rola administratora - tak myślę.

zgłoś

Szel
16 lipca 2011 o 21:10

mysle ze Admin DOJDZIE skutecznie do wielonikow ! i zachamuje slowotok!

zgłoś

Wieśniak M
17 lipca 2011 o 14:14

Tam dokąd zmierzamy pójdziemy sami, ale miło sobie przedtem pogawędzić, napić się kawy, pogadać nad marnością i o dupie Maryni. Miło wtedy upływa czas na czekaniu......

zgłoś

Jan Łukaszewski
10 sierpnia 2011 o 23:31

Przyjaciel to dla mnie osoba która będzie zawsze gdy jest coś nie tak , która mi pomoże i poda pomocną dłoń . Nie wiem czy internet jest dobrym narzędziem do zawierania przyjaźni, bo nie wiadomo na kogo się trafi . Ja swoich przyjaciół, w realnym świecie nie internetowym, znam bardzo dobrze od długiego czasu , co nie wyklucza ze kogoś mogę długo znać w sieci , ale czy będę mógł nazwać te osobę przyjacielem ?? Nie mam sieciowych przyjaciół zbyt wielu , bo rzadko udaje mi się z kimkolwiek utrzymać dłuższy kontakt , ale internet to dobre narzędzie komunikacji. ale czy przyjaźnie przez internet są prawdziwymi przyjaźniami czy tylko substytutem ( bo nic nie zastąpi rozmowy w cztery oczy czy pójścia na pizze , lub piwo ). Ale to jest moje stanowisko . Internetowe substytuty przyjaźni są dla mnie sztucznym wytworem Dwudziestego pierwszego wieku . Ale dzięki temu ludzie czują się mniej samotni . Jak każdy medal i ten ma swoje dwie strony

zgłoś

Jan Łukaszewski
10 sierpnia 2011 o 23:32

Ale się rozpisałem. w życiu tyle nie napisałem na jeden temat , no chyba że w szkole

zgłoś

Szel
13 listopada 2011 o 03:43

ja chyba sie tyle nigdy nie nasluchalam, nawet nie wiesz Jasiu ile razy tu wracalam....no i pokochalam kozy :))))))))))))))

zgłoś

Magdala
18 sierpnia 2011 o 13:21

a ja zawiodłam się niebywale, ale to długa historia. sprawdzeni są jedynie przyjaciele realni, dotykalni. pozdrawiam.

zgłoś

Szel
13 listopada 2011 o 03:45

Madziu!!przyjaciele sprawdzaja sie zawsze..ale tak by sie chcialo uscisnac

zgłoś

Emma B.
13 listopada 2011 o 04:01

przyjaźń w sieci jest iluzoryczna, narażona na rozczarowania, sieć nie przenosi chemii, nie jest wzmocniona, gestem, uśmiechem, dotknięciem, pomocą. Sieć jest środkiem do utrwalania przyjaźni tak jak tradycyjny list, czy telefon.

zgłoś

Szel
13 listopada 2011 o 04:03

ciekawe co bys powiedziala gdybym ci teraz wyslala list

zgłoś

Emma B.
13 listopada 2011 o 04:13

ale przedtem chciałaby Cię zobaczyć, wypić kawę, pogwarzyć, a potem "zjeść z Tobą beczkę soli i wtedy przyjaźń będzie, albo nie

zgłoś

Emma B.
13 listopada 2011 o 04:14

ta beczka soli może być trochę zmodernizowana sieciowym kontaktem

zgłoś

Emma B.
13 listopada 2011 o 04:19

a zapomniałam odpowiedzieć - ciekawa jestem takiego listu bardzo.

zgłoś

Szel
13 listopada 2011 o 04:26

lubie obierac ziemniaki_hejnał mariacki

zgłoś

Janusz38
11 grudnia 2012 o 23:46

przyjaciel w sieci... może stać się jak ksiądz - i jak wilk niestety

zgłoś

Szel
11 grudnia 2012 o 23:57

rybak na wieka rybe zastawia siec

zgłoś

Szel
12 grudnia 2012 o 00:13

na kolana przed przyjacielem padnij

zgłoś

sisey
12 grudnia 2012 o 00:24

Pomyślmy: żona nie pisze, dzieci nie piszą, kochanki... nie, one również nie piszą, nie pisze też prezydent ani premier. Jedyny lit jaki dostałem zawierał propozycję powiększenia penisa. Odpisałem grzecznie, licząc na dłuższa korespondencję ale on również milczy. Nie ma przyjaciół. Co może nie jest takie najgorsze.

zgłoś

Szel
12 grudnia 2012 o 00:44

przygotuj sie na najgrsze Sisey.szelka PISZE

zgłoś

sisey
12 grudnia 2012 o 00:56

oboszu, boszu, co ja ci zrobiłem?! Ja tylko zabrałem głos w dyskusji makaronie.

zgłoś

Szel
12 grudnia 2012 o 01:27

moja korespondecja do ciebie jest krotsza niz spagetii 'Firenze' pozostale informacje..patrz na odwrocie

zgłoś

alt art
3 maja 2013 o 13:48

nadużycie słowa..

zgłoś

xyz
3 maja 2013 o 13:51

- jak kot, przychodzi kiedy chce się połasić, po czym wędruje w poszukiwaniu jedzenia i sensu, żeby powrócić - taki kołowrót spotkań; ale też rodzi pewną więź o innej ciężkości niż materialna...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się