26 grudnia 2011

poezja

Arwena
Arwena

dni na podobieństwo swoje

parady miłości więdną poza miastem
tam się garną zboża między kochanków
i wyłuskują dzieciątka z wiotkich skorupek

kobiety biesiadują na kolanach rycerzy
w zimne zbroje więdną  delikatne calie
wpinając biodra między zardzewiałe trzaski

koloruję wycinanki z trawy
moje chabry dosięgają nieba
piją błękit
maki więdną na brzuchu
przesiąkając czerwienią
w głowie szumią drzewa 
ptaki rozdmuchują pióra na wiatr
niosąc w zakątki słowa
wypłukane z wierszy

z mgły rozpuszczonej 
w nagim słońcu
prześwituje nadzieja

przez halkę widać smukłą 
sylwetkę cienia

odchodzi

Wieśniak M
26 grudnia 2011 o 14:35

W zimnych zbrojach - jędrnieją delikatne ciała:))))

zgłoś

Istar
26 grudnia 2011 o 19:02

:))) dzięki W Wierny :))

zgłoś

Szel
26 grudnia 2011 o 15:07

czarodziejka slowa:))))))))))))))) piekny wiersz Marzenko

zgłoś

Istar
26 grudnia 2011 o 19:02

jak fajnie że Ci się spodobał :* :))))0

zgłoś

Małgorzata Krupińska-Nowicka
26 grudnia 2011 o 17:46

parada absurdów :) Zazdroszczę łatwości dobierania słów :)

zgłoś

Istar
26 grudnia 2011 o 19:03

:)))) dziękuję Małgosiu :)

zgłoś

Konrad Redus
27 grudnia 2011 o 20:11

Natare ma rację, magiczne

zgłoś

Istar
28 grudnia 2011 o 07:22

dzięki Kondziu :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się