ojciec porzucił
matka biła
fizyk macał
on nie kochał
sięgam po kromkę chleba
gorzką od soli zapamiętam
nie ustępuje ból głowy
z szamba genów uprzemysłowionych ciałem
nie rusza coś czego nie powącham
szaleństwo to dobra teoria na lęk nie pierwotny
nabyty targiem od boga za oczy brzuch stopy
utopionych w wariacjach moich
twoje ale wyrzuca na brzeg
nie! boli
to nic że nie rozumiesz
nie płacz
szaleństwo ma dobrą matkę
lecz co czeka na końcu szaleństwa. towejście na ścieżkę bez ciała, bez kontroli.....
zgłoś
wtedy nie ma już duszy, chyba najgorsze
zgłoś
to nie dusza cierpi, to bagaż jaki do niej dolepiłaś. Twoja dusza jest czysta jak tabula rasa:))
zgłoś
bagaż? regularnie opróżniam walizki, dusza za cholerę nie opróżnia pamięci po nich, W Wierny dziękuję za resztę... :)
zgłoś
Niestety... ,,na nie". Wkradł się nieznośny patos, nadęcie, te ,,po stokroć, pada cieniem litość" itd - wymagają zmiany. Tekst- do przeróbki.
zgłoś
hmmm, dobrze, co gorsza dla mnie zgadzam się z Tobą, ale muszę to teraz jakoś ująć bo lubię ten kawałek
zgłoś
Niby trzy dni temu, ale troszkę trudny:)Też bym jeszcze pogmerała w nim:)
zgłoś
szaleństwo na dłuższą metę i tak jest tylko kreatywną agonią.
zgłoś