5 maja 2013

proza

slonce1907
slonce1907

MJDNWWM


Jest we mnie tyle tego ścierwa, że nie pomoże nawet odruch bulimiczny.
 
Sałata z obiadu, ziemniaki, padlina, poczucie winy, skłonność do wypaczliwości faktu, ale nie takiej na własną korzyść, ale destruktywistyczna myśl przewodnia dnia powszednicznego; piernik z jagodami i kurczak z knajpy na mieście.
 
Codziennie siadam, by to poukładać. Co do czego pasuje. Jeśli kurczak to przecież nie marmolada poziomkowa. A jednak wszystko to gdzieś w środku się miesza. Wszystko mi tak mocno smakuje.  Odwagi mi potrzeba, by wyjść z kibla i odetchnąć świeżym powietrzem. Ale płuca już nie mają wystarczającej pojemności.
 
A może to moja głowa… może to jej nie trzeba karmić, by w końcu zżarła wszystko co w niej zalega.
Tuballa Razza – jak by było pięknie zacząć bez wspomnień. 

Jerzy Woliński
5 maja 2013 o 21:58

sądzę iż "tabula rasa" będzie właściwie. a tak ok.:)

zgłoś

slonce1907
5 maja 2013 o 22:00

na pewno było by właściwiej, ale na tym etapie moich myśli nie poukładanych,pozwól, że zostanę przy obecnej formie. :)

zgłoś

Jerzy Woliński
5 maja 2013 o 22:01

-:))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się