28 maja 2011

poezja

Miladora
Miladora

villanella f-dur

adagietto roztacza dźwięki smyczków jak płomień
w tle wenecja obrazem śpi zamglonym sfumato
kołysanka gondoli cicho zmysły usypia
 
dziś nie będzie koncertu znikły almy gdzieś dłonie
przeminęły w jesienne już zmieniły się lato
wiolonczele i skrzypce tchnienie czasu przenika
 
lecz w akordach powraca nuta dawnych zapomnień
pauza smutku na kanwie tak utkanej bogato
z uplecionych mgnień mistrza i maestrii klasyka
 
już nie będzie miłości to uczucie odeszło
w starej twarzy uśpiona bezpowrotnie tkwi przeszłość
a w zasnutych nią oczach dawny pożar ucicha


 
 
 
inspirowane Mahlerem, Mannem i Viscontim
http://www.youtube.com/watch?v=4kpJehOi2p4&feature=related

RemPul
28 maja 2011 o 15:42

poesia quasi Veneta - sfumata - piano piano mi viene la voglia di andarla un altra volta ;) e forse trovarla l'amore perduto...

zgłoś

Miladora
28 maja 2011 o 15:53

Powoli przychodzi do mnie pragnienie, by dać się ponownie zainspirować tym tematem. ;))) Miłość jest przecież wieczna. To tylko ludzie się zmieniają. Dziękuję, RemPul, za odwiedziny w Wenecji. ;)))

zgłoś

Miladora
28 maja 2011 o 18:09

Owszem, są przymiotniki, Natare. Ale przekaz także. Wiersz dotyczy Adagietta z V Symfonii Mahlera, które zostało wykorzystane w filmie Viscontiego "Śmierć w Wenecji" według opowiadania Thomasa Manna. Dotyczy także Almy, żony Mahlera. A to link na ten utwór - http://www.youtube.com/watch?v=03nNDAqiwzg Miłego słuchania, a jeżeli nie znasz filmu czy książki, to polecam. ;)

zgłoś

Miladora
28 maja 2011 o 18:12

Aha, na marginesie - forma villanelli sprzyja refleksjom i usprawiedliwia poniekąd stosowane środki. Taka specyfika gatunku, dobra do wędrówek w przeszłość. ;)))

zgłoś

Miladora
28 maja 2011 o 18:42

Nie mam nikomu za złe, że czegoś nie lubi, tym niemniej nie nazywam czyichś wierszy "pitoleniem" nawet jeżeli mi się nie podobają. ;))) Szukam różnych dróg wyrazu po prostu. ;) Dziękuję za przeczytanie, tak czy owak. ;)

zgłoś

Michał
28 maja 2011 o 18:38

uwielbiam Mahlera, bardzo zapamietałem "Śmierć w Wenecji"................... właśnie cudnie gra, spieszę dziękować za ten wiersz. ps. piszesz zupełnie odmiennie niż ja, ale lubię Cię poczytać)

zgłoś

Miladora
28 maja 2011 o 18:43

Dziękuję, Tygrysku - ja też lubię Cię czytać, choć piszesz zupełnie odmiennie niż ja. ;))) To się chyba nazywa tolerancja, czy jakoś tak. :)))

zgłoś

Michał
28 maja 2011 o 19:34

to się nazywa "znajomość rzeczy".....jakby smakowanie nowych, dotąd nieznanych potraw, które przy odrobinie dobrej woli, mogą okazać się frykasami)

zgłoś

Magdala
28 maja 2011 o 20:23

no proszę... a Tobie nie trumli w dubletach (literek) :))))))) piękny wiersz, nie będę się wymądrzać, wszystko już powiedziano :))

zgłoś

Miladora
28 maja 2011 o 20:29

Bo staram się pilnować skurczybyków, ale zdarza się, zdarza, niestety, że się wyłamią. ;))) Dziękuję za popłynięcie ze mną tą gondolą, Magdalku. ;)

zgłoś

oczy jak pustynia
30 maja 2011 o 12:42

bardzo mi się podoba, czytane półgłosem:-)

zgłoś

Miladora
30 maja 2011 o 14:01

To tym bardziej jest mi miło, Oczka. :)))

zgłoś

Wojciech A. Maślarz
19 lutego 2012 o 10:35

Bardzo adekwatne połączenie formy z tematem:) i poetycką refleksją:) Zdrówka:))

zgłoś

Miladora
19 lutego 2012 o 17:07

Dzięki, Wojtku. :) Ależ zanurkowałeś głęboko, by trafić na muzyczny wiersz. :) Wnioskuję z tego, że lubisz muzykę. Miłego wieczoru. :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się